Amerykańskie parkiety rozpoczęły czwartkową sesję od niewielkich wzrostów. Świąteczne nastroje panujące na Wall Street utrwaliły się dzięki spadkom cen ropy i kolejnym publikacjom danych makroekonomicznych. W listopadzie niespodziewanie wzrosły zamówienia na środki trwałe aż o 1,6 proc. Analitycy spodziewali się wzrostu jedynie o 0,7 proc. Bardziej od oczekiwań wzrosły też wydatki konsumentów i dochody osobiste Amerykanów.
Kluczową rolę odegrały jednak wieści z rynku paliw. Po środowej 3-proc. przecenie, w czwartek ropa spadła o kolejne 34 centy, do 43,90 USD za baryłkę. Jednak wbrew ostatnim spadkom, ceny ropy są i tak bardzo wysokie, więc rynek zaczął optymistycznie patrzeć na wyniki spółek paliwowych. Według analityków, zapowiada się rekordowy kwartał. Zyski koncernów mogą wzrosnąć nawet o 70 proc., co przyniosło popyt na rynku akcji i wzmocniło indeksy po obu stronach oceanu.
W górę poszła wycena BP, największego w Europie koncernu paliwowego, Shell Transport & Trading, właściciela 40 proc. Royal Dutch/Shell oraz amerykańskiego koncernu Chevron Texaco. Dobrą koniunkturę w sektorze popsuły jedynie doniesienia z Nigerii, gdzie Shell i Chevron Texaco zawiesiły import ropy w następstwie blokady terminalu naftowego w okolicach Port-Harcourt.
Gorsze nastroje dominowały w sektorze półprzewodników. Blisko 2 proc. straciły akcje amerykańskiego producenta chipów Micron Technology, który przedstawił rozczarowujące wyniki. Jego śladem poszedł niemiecki Infineon. Rynek obawia się, że wyniki spółki też nie będą zachwycające.