Trwająca od poniedziałkowego szczytu tendencja spadkowa na rynku ropy przyniosła w piątek kolejną obniżkę ceny, tym razem o ok. 1,2 procent.
Na New York Mercantile Exchange wskaźnikowa dla rynku amerykańskiego cena lekkiej ropy WTI z dostawą w maju obniżyła się w piątek o kolejne 79 centów, do 53,32 dol. za baryłkę.
W porównaniu z rekordowym zamknięciem 57,27 dol. za baryłkę z ubiegłego piątku jest ona obecnie niższa o prawie 4 dolary, to jest o ok. 8 proc., a w porównaniu z śródsesyjnym rekordem wszech czasów 58,28 dol. za baryłkę, pobitym w trakcie sesji poniedziałkowej, jest niższa o prawie 5 dol. czyli prawie 9 proc.
W Londynie na International Petroleum Exchange wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego spadła w piątek o 1,09 dol., do 52,95 dol. za baryłkę.
Analitycy rynkowi, którzy jeszcze kilka dni temu zapowiadali możliwość rychłego przekroczenia kolejnych rekordów cenowych na wysokości 60 dol. za baryłkę, 70 dol. za baryłkę, a w przyszłości nawet 100 dol. za baryłkę, obecnie zaczynają zmieniać zdanie, a niektórzy z nich coraz częściej mówią o możliwości stabilizacji cen, a nawet utrwalenia się tendencji spadkowej.
Jednak inni eksperci ostrzegają, że spekulanci, którzy po wtorkowej wypowiedzi Alana Greenspana zaczęli wyprzedaż lokat naftowych, mogą w każdej chwili wrócić na rynek ropy.
Greenspan, szef Rezerwy Federalnej czyli amerykańskiego banku centralnego, przypomniał we wtorek na konferencji energetyków w San Francisco, że na rynek naftowy również oddziaływują mechanizmy samoregulacyjne, ograniczające popyt w odpwiedzi na wzrost cen i podkreślił, że rosnące zapasy ropy mogą "zdusić obecną gorączkę cenową".