ForwardKeys, firma analizująca ruch lotniczy w oparciu o sprzedaż biletów ustaliła, że w pierwszym tygodniu marca ilość miejsc dostępnych w samolotach obsługujących trasy z Rosji do Serbii wzrosła o 50 proc. w porównaniu z poziomem sprzed wojny na Ukrainie. O prawie dwie trzecie wzrosła natomiast w tym samym okresie liczba lotów z Serbii do Francji, Szwajcarii, Włoch i na Cypr. Dane pokazują także, że przez Belgrad Rosjanie latają obecnie także do Słowenii, Austrii, Niemiec, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, choć w styczniu prawie wcale nie korzystali z takiej możliwości.

Linie Air Serbia co najmniej podwoiły liczbę miejsc w lotach do Moskwy i Petersburga od momentu wybuchu wojny. Obsługują je nawet szerokokadłubowymi maszynami Airbus A330, które wcześniej latały do Nowego Jorku.
- Staliśmy się całkiem nieoczekiwanie hubem – powiedział anonimowy agent sprzedający bilety w Belgradzie. – Nie czuję się dobrze zarabiając na czyimś nieszczęściu, ale to niesamowite. Niemal wszystkie loty są w całości zarezerwowane, a cena biletów nie ma znaczenia – dodał.
Bloomberg przypomina, że prezydent Serbii obiecał Moskwie zachowanie neutralności i utrzymanie relacji z Rosją pomimo presji Unii Europejskiej, do której jego kraj chce wstąpić.