Rozproszenie na rynku inwestycyjnym

opublikowano: 15-08-2016, 22:00

Już nie tylko biurowce w Warszawie są łakomym kąskiem dla zagranicznych funduszy.

Wartość transakcji inwestycyjnych na rynku biurowym największa była dotąd w Warszawie. Pozostałe duże miasta zostały z tyłu. W tym roku jednak jest inaczej. Na stolicę kraju przypadają umowy na 300 mln EUR, a na stolice regionów — na 500 mln EUR.

MAGNES NA INWESTORÓW: Zagraniczne fundusze inwestycyjne interesują się przede wszystkim rynkami najbardziej dojrzałymi. Obok Warszawy do takich zaliczają się Kraków i Wrocław. Coraz więcej przygląda się też biurowcom w Poznaniu, Trójmieście, Katowicach i Łodzi — mówi Marcin Mędrzecki z Colliers International.
ARC

— To wynik braku dobrego produktu inwestycyjnego w Warszawie, gdzie większość interesujących obiektów była jeszcze niedawno w budowie i dopiero co została oddana do użytku, w tym Warsaw Spire, Atrum 2 czy Q22. Stolice regionów bardzo zyskały na znaczeniu przez ten chwilowy brak w Warszawie, ale też przez wyższe stopy kapitalizacji,czyli lepszy zwrot z inwestycji — tłumaczy Michał Ćwikliński, dyrektor zarządzający działem inwestycyjnym Savills Polska. Choć Warszawa wróciła już do formy, zainteresowanie zagranicznych funduszy innymi dojrzałymi rynkami w Polsce pozostało.

— Obok stolicy do takich zaliczają się Kraków i Wrocław. Coraz więcej zagranicznych inwestorów przygląda się także budynkom biurowym w Poznaniu, Trójmieście, Katowicach i Łodzi. W ostatnich 18 miesiącach w każdym z tych miast odnotowano po kilka transakcji — informuje Marcin Mędrzecki, dyrektor w dziale doradztwa inwestycyjnego Colliers International. Do najaktywniejszych inwestorów w Polsce należą Sharow Capital, GTC i Starwood Capital. — To fundusze nastawione na trudne, ryzykowne inwestycje, ale dające większe zwroty.

Dodatkowo można wymienić Warburg-HIH, inwestujący w stabilne, ale drogie aktywa, oraz Redefine — wylicza Michał Ćwikliński. Jak tłumaczy, deweloperzy chcą sprzedawać budynki drogo, a to jest możliwe tylko w przypadku obiektów już wynajętych. Inwestorzy natomiast szukają takich właśnie budynków, gdyż nie chcą płacić za puste biura.

— Takie preferencje wpłynęły na poprawę sytuacji w regionach, gdzie obiekty powstają szybciej, bo są wynajmowane już w czasie budowy przez duże międzynarodowe firmy na potrzeby branży usług wspólnych. Często wynajmują one całe budynki na 5, a nawet 10 lat. To powoduje, że są to atrakcyjne produkty inwestycyjne — zapewnia ekspert Savills Polska. Zagraniczni inwestorzy — podobnie jak inni właściciele — starają się utrzymać w budynkachjak najniższy współczynnik wolnych powierzchni.

— Mimo rosnącego popytu na nowoczesne biura ze względu na wysoki poziom pustostanów i podaż nowych biurowców inwestorzy przestali liczyć na wzrost czynszów w najbliższych latach. Dotyczy to praktycznie wszystkich liczących się rynków biurowych w Polsce — uważa Marcin Mędrzecki.

W drugim kwartale 2016 r. wartość transakcji na rynku inwestycyjnym w Polsce przekroczyła 1,5 mld EUR. To cztery razy więcej niż przed rokiem i trzy razy więcej niż w pierwszym kwartale 2016 r. — wynika z danych BNP Paribas Real Estate Poland. 55 proc. udziału w tej kwocie miały obiekty handlowe. Sektor biurowy miał 38 proc., a 7 proc. przypadło na magazyny.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane