Rynek mocy poczeka na Brukselę

Projekt ustawy o wsparciu energetyki konwencjonalnej, na który czekają państwowe firmy, poczeka.

Prace parlamentarne nad projektem ustawy o rynku mocy miały się rozpocząć w piątek — w harmonogramie obrad Sejmu znajdował się punkt o pierwszym czytaniu. Projekt jednak z listy zniknął. „Pierwsze czytanie ustawy o rynku mocy zostało przesunięte ze względu na potrzebę dodatkowych uzgodnień z Komisją Europejską (KE)” — tak wyjaśniło to Ministerstwo Energii, odpowiedzialne za przygotowanie dokumentu. Opóźnienie to złe wieści dla państwowych firm energetycznych.

Rynek mocy ma być dla nich finansowym wsparciem, zachęcającym do budowy nowych bloków węglowych i gazowych. To ważne m.in. dla Energi i Enei, które chcą wspólnie budować blok węglowy w Ostrołęce i nie kryją, że w biznesplanie uwzględniają instrumenty mocowe. Niewykluczone też, że rynek mocy da wsparcie niektórym istniejącym źródłom wytwarzania. To po to, by zachęcić firmy do ich modernizacji.

Energetyka czeka, ale bez przychylności KE nowego wsparcia nie dostanie, bo rynek mocy będzie formą pomocy publicznej. Potrzebna więc zgoda. Tymczasem KE, dążąca do stworzenia regionalnychrynków energii, wolałaby promować regionalne systemy wsparcia, a nie tylko krajowe. Ponadto proponuje, aby pomoc publiczna była niedozwolona dla tych bloków, które emitują więcej niż 55 g dwutlenku węgla na kWh. To kryterium eliminuje nawet najnowocześniejsze bloki węglowe, w tym ten planowany w Ostrołęce. Te propozycje KE promuje w ramach projektu tzw. pakietu zimowego, który jest obecnie konsultowany z krajami członkowskimi.

Przesunięcie prac parlamentarnych nad polskim rynkiem mocy oznacza, że Ministerstwo Energii nie zbliżyło się do porozumienia z KE. Polski rząd nie składa jednak broni i szuka argumentów. Według najnowszego raportu, przygotowanego przez firmę Compass Lexecon na zlecenie Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej (reprezentuje cztery państwowe firmy energetyczne), parametr 550 g „zwiększa koszty dla konsumentów o ok. 1 mld zł w latach 2017-2040, mimo zmniejszenia kosztów mocy”.

Tymczasem odejście od tego parametru i wprowadzenie pełnego rynku mocy „zmniejsza koszty polskich konsumentów łącznie o ok. 30 mld zł, tzn. średnio o ok. 1 mld zł rocznie”. Ponadto, jeśli parametr zostanie wprowadzony, Polska będzie w stanie utrzymać bezpieczeństwo dostaw energii tylko za pomocą „radykalnego zwiększenia importu gazu w porównaniu do sytuacji obecnej”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rynek mocy poczeka na Brukselę