Rynek rósł w ślad za sygnałami z Nasdaq

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-03-13 00:00

Rynek rósł w ślad za sygnałami z Nasdaq

Minione pięć dni na warszawskim parkiecie upływały w dosyć nerwowej atmosferze. Spowodowane to było głównie niepewną sytuacją na amerykańskiej giełdzie, co zaowocowało we wtorek silną przeceną akcji na Wall Street. Na rynku pojawiły się obawy o możliwą dłuższą korektę, co nie sprzyjało zakupom walorów. Jak się jednak szybko okazało, inwestorzy, szczególnie na naszym rynku, z dużym dystansem podeszli do wypadków za oceanem. Porównując jednak wydarzenia w Warszawie i w USA należy brać pod uwagę sytuację na Nasdaq, a nie na NYSE, gdyż ostatnimi czasy, GPW jest bardziej skorelowana z tym pierwszym parkietem.

W SKALI ostatniego tygodnia najkorzystniej wypadły fundusze NFI, choć za wzrostami na tym rynku stały praktycznie jedynie dwa fundusze, Trzeci i Jedenasty. Tak duże zainteresowanie ich walorami można bardzo łatwo wytłumaczyć. Zajęły się one oczywiście inwestycjami w sektor IT.

SPOŚRÓD giełdowych spółek zdecydowanym liderem rynku został Boryszew. W ciągu ostatnich sesji wartość akcji firmy wzrosła o 85,8 proc., co jak stało się już tradycją wynikało przede wszystkim z internetowych planów. Aprecjacji kursu pomógł także split akcji, dzięki czemu zniknęła pewna bariera psychologiczna mogącą limitować zmianę kursu.

DRUGĄ POZYCJĄ w rankingu najbardziej rentownych spółek pochwalić się może warszawski ComputerLand, który w ostatnim tygodniu przedstawił wreszcie jasną wizję swoich przyszłych działań w Internecie. Dzięki temu kurs akcji integratora systemów informatycznych wzrósł o 38 proc.

NAJSŁABIEJ na tle całego rynku wypadła Leta, która posiadaczom jej akcji przyniosła blisko 24-proc. stratę. O pechu mogli także mówić akcjonariusze Howella, którzy stracili w ciągu ostatniego tygodnia ponad 22 proc. Trzecie niechlubne miejsce zajął BIG BG, co należy prawdopodobnie tłumaczyć zbliżaniem się do końca walki o przejęcie kontroli nad bankiem.