Rynek zaleją tanie kredyty dla małych firm

Agnieszka Berger
opublikowano: 2010-05-06 00:00

Dzięki unijnym poręczeniom małym i średnim firmom będzie łatwiej o kredyt. Chyba że przeszkodzi biurokracja.

Dzięki unijnym poręczeniom małym i średnim firmom będzie łatwiej o kredyt. Chyba że przeszkodzi biurokracja.

Polskie instytucje finansowe stanęły do boju o poręczenia z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego (EFI). Dzięki nim do małych i średnich firm trafi do 1 mld EUR łatwo dostępnych kredytów. Choć konkurencja jest duża — o poręczenia walczą podobne instytucje z 36 państw — mają spore szanse.

— Wnioski z Polski są, w ocenie EFI dobrej jakości. Szlak po pieniądze przetarł już Bank BPH. Dzięki gwarancjom pożyczy przedsiębiorcom 709 mln zł — wyjaśnia Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego Programu Ramowego na rzecz Konkurencyjności i Innowacji 2007-13 (z ang. CIP — Competitiveness and Innovation Framework Programme) dla rynku finansowego w Polsce.

Negocjacje z EFI prowadzą też inni pośrednicy finansowi, wśród nich trzy banki m.in. Pekao, BOŚ i dwa duże fundusze poręczeń kredytowych. Umowę z EFI podpisuje Europejski Fundusz Leasingowy, który przygotowuje produkty dla blisko 7 tys. przedsiębiorców.

— Jesteśmy na etapie bardzo zaawansowanych negocjacji, które powinny dobiec końca przed wakacjami. Zaoferujemy przedsiębiorcom dwa typy kredytów: inwestycyjne i obrotowe. Te ostatnie powinny być prawdziwym hitem — twierdzi Tomasz Kierzkowski, dyrektor Biura Funduszy Unii Europejskiej i Programów Publicznych w Pekao.

Jego zdaniem, bank będzie miał na pożyczki więcej pieniędzy niż Bank BPH.

Beczka miodu

Do podziału jest 1,3 mld EUR. Choć kwota nie jest duża, sekret tkwi w dźwigni finansowej.

— Poręczenia umożliwiają gromny lewar — na kredyty trafia średnio 38 razy więcej pieniędzy niż wynosi wartość poręczeń. EFI ma najwyższy rating i daje bankom płynne zabezpieczenie, z pomniejszeniem odpisów i rezerw — wyjaśnia Arkadiusz Lewicki.

Co z tego będą miały firmy?

— Przy udzielaniu poręczeń EFI ocenia przede wszystkim pomysł i jakość produktów, na których w ostatecznym rozrachunku skorzystają przedsiębiorcy — wyjaśnia Arkadiusz Lewicki.

Oznacza to, że oferowane instrumenty będą łatwiej dostępne i bardziej atrakcyjne niż obecne na rynku, np. kredyty będą udzielane na dłuższy okres i bez rygorystycznych zabezpieczeń. Za poręczenia od EFI nie będą pobierane prowizje.

— Roczny koszt poręczenia od BGK wynosi np. 2 proc. zaangażowanej kwoty. Przy kredycie wysokości 1 mln zł to 20 tys. zł. To koszt, który ponosi kredytobiorca — wyjaśnia Tomasz Kierzkowski.

Łyżka dziegciu

Przed pośrednikami wyrosła jednak bariera z krajowego podwórka. Choć kredyty Banku BPH wystartowały 1 kwietnia, po dwóch tygodniach program został wstrzymany. Brakuje regulacji prawnych.

— Udzielenie poręczenia jako pomocy de minimis [pomoc o wartości do 200 tys. zł w ciągu trzech lat, która nie jest uznawana za pomoc publiczną — red.] jest możliwe jedynie w ramach programu pomocowego, którego nie ma. Może je stworzyć Ministerstwo Gospodarki — wyjaśnia Aneta Styrnik z Departamentu Współpracy z Zagranicą i Komunikacji Społecznej Urzedu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

— Liczymy, że program wznowimy w połowie maja. Oczywiście warunki udzielania kredytów nie zostaną zmienione — mówi Małgorzata Dłubak, kierownik zespołu prasowego.