Rysy na naftowym porozumieniu

Materiał partnera
opublikowano: 28-06-2018, 22:00

Wnioski z ubiegłotygodniowego spotkania OPEC potwierdziły oczekiwany scenariusz podniesienia limitów produkcji w ramach porozumienia naftowego. Jednocześnie pokazały brak zdecydowanej koordynacji sygnatariuszy porozumienia spoza kartelu, a także wewnętrzne rysy w samym OPEC

Czerwiec na rynku ropy naftowej jest miesiącem wyjątkowo nerwowym — głównie za sprawą wyczekiwanego od dłuższego czasu spotkania OPEC w Wiedniu. Odbyło się ono w dniach 22-23 czerwca i przyniosło inwestorom na rynku ropy tylko połowiczne zadowolenie. Z jednej strony, OPEC spełniło ich oczekiwania dotyczące ustalenia wyższych limitów produkcji dla poszczególnych krajów w ramach porozumienia naftowego. Jednak z drugiej, przedstawione liczby pozostawiają duże pole do interpretacji.

WIELKA NIEWIADOMA: Według Doroty Sierakowskiej, analityka DM BOŚ, ostateczna wielkość produkcji ropy w drugiej połowie 2018 r. jest trudna do przewidzenia, ponieważ kraje, które wydobywają jej najwięcej, mimo deklarowanej chęci współpracy, nie mogą się w pełni porozumieć.w pełni porozumieć.
Zobacz więcej

WIELKA NIEWIADOMA: Według Doroty Sierakowskiej, analityka DM BOŚ, ostateczna wielkość produkcji ropy w drugiej połowie 2018 r. jest trudna do przewidzenia, ponieważ kraje, które wydobywają jej najwięcej, mimo deklarowanej chęci współpracy, nie mogą się w pełni porozumieć.w pełni porozumieć. Fot. ARC

Ewolucja porozumienia naftowego

Ustanowione pod koniec 2016 r. porozumienie naftowe, które weszło w życie wraz z początkiem 2017 r., pokazało gotowość do współpracy państw OPEC, a to była w kartelu kwestia problematyczna przez wiele poprzedzających je lat. Oficjalne limity produkcji ropy naftowej w OPEC istniały bowiem już wcześniej, jednak poszczególne państwa należące do kartelu notorycznie je ignorowały, produkując więcej ropy, niż teoretycznie się zobowiązały. Z tej przyczyny obawiano się, że porozumienie naftowe będzie kolejną nieudaną próbą ujarzmienia wydobycia ropy naftowej. Tym razem jednak było inaczej. Sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej w 2015 i 2016 r. postawiła wielu producentów tego surowca w dramatycznie złej sytuacji.

Niskie ceny ropy naftowej i jej duże globalne zapasy, a także rosnąca w siłę konkurencja w postaci amerykańskiej ropy z łupków, sprawiły, że państwa OPEC poczuły się zmobilizowane do solidarnego działania, mającego na celu eliminację nadwyżki ropy na świecie i, tym samym, wspieranie wzrostu jej cen. Dla gospodarek krajów kartelu była to kwestia kluczowa, ponieważ przychody budżetowe wielu z nich zależały w ogromnej mierze od cen ropy naftowej na globalnym rynku.

W rezultacie pod koniec 2016 r. państwa OPEC na oficjalnym spotkaniu kartelu ustanowiły cięcie produkcji o 1,2 mln baryłek dziennie, rozdzielone solidarnie pomiędzy poszczególne kraje kartelu (z wyłączeniem tych w trudnej lub niestabilnej sytuacji polityczno-gospodarczej: Nigerii, Libii oraz Iranu). OPEC zaprosiło do porozumienia także kilka krajów spoza kartelu (z Rosją na czele), które obniżyły produkcję o 600 tys. baryłek ropy naftowej dziennie. Łącznie państwa sygnujące porozumienie naftowe zobowiązały się więc do cięcia produkcji ropy o 1,8 mln baryłek dziennie. W tej formie porozumienie systematycznie przedłużano i jeszcze w pierwszym kwartale 2018 r. konsens rynkowy zakładał, że jego warunki nie zmienią się do końca 2018 r.

Prognozy przed spotkaniem

Niemniej na planowym spotkaniu OPEC w czerwcu 2018 r. i tak miała zostać dokonanaocena dotychczasowych rezultatów porozumienia oraz ewentualna zmiana jego zasad. Wiosną tego roku, w związku z problemami gospodarczymi Wenezueli i tamtejszym spadkiem produkcji ropy, a także na skutek obaw o przyszłą produkcję w Iranie, ze względu na powrót amerykańskich sankcji, stało się jasne, że porozumienie powinno zostać zrewidowane. Zresztą do takiego scenariusza skłania także spadek globalnych zapasów ropy naftowej.

Około miesiąc temu zarysował się dokładniejszy plan zmian w porozumieniu, zakładający solidarne podniesienie limitów produkcji ropy naftowej dla poszczególnych krajów. Zwolennikami tego rozwiązania były głównie Arabia Saudyjska oraz Rosja, czyli państwa należące do globalnej czołówki największych producentów ropy i jednocześnie kraje wydobywające ropę relatywnie tanio i posiadające możliwości praktycznie natychmiastowego zwiększenia produkcji. Wśród przeciwników tego typu działań były głównie Iran, Irak i Wenezuela, a więc państwa o trudnej sytuacji budżetowej i braku możliwości zwiększania wydobycia — dla nich spadek cen ropy na skutek większej podaży byłby dodatkowym ciosem.

Decyzja — teoria i praktyka

W piątek 22 czerwca pojawiły się informacje o decyzji OPEC, zakładającej konieczność zwiększenia podaży ropy naftowej o milion baryłek dziennie. W praktyce wzrost produkcji prawdopodobnie będzie jednak mniejszy ze względu na brak możliwości technicznych niektórych krajów kartelu. Szacunki rynkowe zakładają, że produkcja ropy w OPEC wzrośnie o co najwyżej 600 tys. baryłek dziennie. Największe możliwości zwiększenia wydobycia ma Arabia Saudyjska. Według prezesa tamtejszego giganta naftowego Saudi Aramco, kraj ten może praktycznie natychmiastowo zwiększyć produkcję ropy aż o 2 mln baryłek ropy dziennie. Naturalnie, zmiany w naftowym porozumieniu oznaczają jedynie częściowe wykorzystanie tego potencjału.

Możliwości zwiększenia wydobycia ropy naftowej posiada jedynie około połowa krajów OPEC spośród tych, które podpisały porozumienie. Oprócz Arabii Saudyjskiej są to: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Algieria, Katar oraz Ekwador. Tymczasem pozostałe kraje z różnych względów takiego potencjału produkcyjnego nie mają. Bez możliwości zwiększenia produkcji pozostają na razie: Irak, Iran, Wenezuela, Angola, Gabon oraz Gwinea Równikowa.

Konflikty i niedopowiedzenia

Z tej przyczyny pojawił się pomysł, aby limity produkcji zwiększyć przede wszystkim dla tych krajów, które mogą produkować więcej ropy. To budzi sprzeciw pozostałych krajów, będących w trudniejszej sytuacji i obawiających się marginalizacji w OPEC. Najsilniej w opozycji wobec Saudyjczyków stoi Iran, według którego istotne zwiększanie produkcji przez jakikolwiek kraj nie ma sensu, zwłaszcza że Wenezuela ma plany restrukturyzacji tamtejszego sektora naftowego i zwiększenia produkcji w ciągu najbliższych 3-4 miesięcy. Iran ma także za złe pozostałym krajom OPEC utrzymywanie relacji z USA w obliczu powrotu amerykańskich sankcji na ten kraj.

Retoryka Iranu pokazała, że państwa kartelu są dalekie od jednomyślności dotyczącej szczegółów porozumienia. Niedopowiedzenia dotyczą także współpracy krajów niezrzeszonych w OPEC, które uczestniczyły dotychczas w porozumieniu naftowym. Co prawda saudyjski minister ds. energii powiedział, że państwa te są objęte zwyżką produkcji o milion baryłek dziennie, ale nie pojawiły się żadne konkretne informacje dotyczące podziału dodatkowej produkcji pomiędzy poszczególnych producentów. Jedynie minister ds. energii Rosji Aleksander Nowak zakomunikował, że jego kraj zwiększy produkcję ropy, o 200 tys. baryłek dziennie w drugiej połowie bieżącego roku. Rosja jednak w ostatnim czasie produkowała więcej ropy niż wynosiły jej oficjalne limity, więc nie ma pewności, jak dokładnie będzie się ona dopasowywać do nowych ograniczeń. Czerwcowe spotkanie OPEC pokazało więc, że o ile producenci ropy naftowej nadal podtrzymują chęć współpracy, to wciąż pojawiają się między nimi istotne różnice zdań — co sprawia, że ostateczna wielkość produkcji ropy w drugiej połowie bieżącego roku stała się nawet mniej przewidywalna.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rysy na naftowym porozumieniu