Rynek obligacji
Grudzień przyniósł stabilizację rynku po listopadowych spadkach cen obligacji. Uspokojenie sytuacji w Europie po udzieleniu pomocy Irlandii wpłynęło pozytywnie i pozwoliło na powstrzymanie wzrostu rentowności obligacji. W skali miesiąca indeks zyskał ponad 0,6%. Nadal w nienajlepszej kondycji znajdują się rynki bazowe, w szczególności USA, gdzie pierwsza połowa grudnia upłynęła pod znakiem kontynuacji spadków cen obligacji. Wprawdzie końcówka roku przyniosła nawet lekkie odreagowanie, ale wiele wskazuje na to, że zarówno Stanach Zjednoczonych, jak i w Niemczech obserwujemy zmianę pozytywnego trendu, który dominował na rynku od ponad roku. Rentowności naszych obligacji oscylują wokół poziomów najwyższych od miesięcy, przekraczając 5,5% na obligacjach pięcioletnich i 6% w sektorze dziesięcioletnim. Biorąc pod uwagę oczekiwania rynku na podwyżkę stóp procentowych, potwierdzonych wypowiedziami prezesa NBP, trudno liczyć na spadek rentowności.
Listopadowe spadki cen pogorszyły istotnie techniczny obraz rynku, którego grudniowa stabilizacja nie poprawiła. Powrót powyżej 6% rentowności na papierach 10-letnich spowodował wygenerowanie sygnałów sprzedaży. Pozostaje mieć nadzieję, że uspokojenie sytuacji w Europie pozwoli na ustabilizowanie się rentowności w przedziale 6% – 6,3%. To wszystko na co w najbliższej przyszłości stać rynek. O scenariuszu optymistycznym, zakładającym ruch w kierunku 5% możemy zapomnieć na wiele miesięcy.
Rynek akcji
Skuteczna obrona istotnych wsparć na najważniejszych parkietach zakończyła listopadową korektę. Od pierwszej grudniowej sesji rynki akcji ruszyły dynamicznie w górę, rozpoczynając tradycyjny rajd św. Mikołaja. Wprawdzie wyraźne wzrosty trwały tylko dwie, trzy sesje, ale na tyle poprawiły nastroje inwestorów, że dobra atmosfera utrzymała się do końca miesiąca. Na rynkach dominowało przekonanie, że zyski osiągnięte w II półroczu muszą zostać „dowiezione” do końca roku, w związku z czym większość grudniowych sesji upłynęła pod znakiem niskiej zmienności i śladowej aktywności inwestorów. Sytuacja na warszawskiej giełdzie wpisała się bardzo dobrze w ten schemat. Zanotowaliśmy wzrosty na pierwszych sesjach miesiąca (4-5% na głównych indeksach), po czym do końca roku z parkietu wiało nudą, a jedyną godną uwagi spółką był KGHM, który notował regularnie rekordy wszechczasów. Wiązało się to oczywiście z sytuacją na rynku miedzi, gdzie, podobnie jak na innych surowcach, trwała dynamiczna hossa. Obecnie rynek surowcowy budzi znacznie więcej emocji niż rynki akcji i to głównie tam skupia się uwaga inwestorów. Wydaje się, że program QE2 dostarcza najwięcej „paliwa” popytowi koncentrującemu się na rynku surowcowym i od jego dalszej kondycji zależeć będzie sytuacja na rynkach akcji. Należy więc mieć na uwadze fakt, że wykresy cenowe wielu towarów rozwijają się w klasyczne hiperbole, charakterystyczne dla euforycznych stanów rynku, które niosą podwyższone ryzyko gwałtownej przeceny.
Inwestorzy ponownie starają się nie pamiętać o kryzysie strefy euro i zaostrzaniu polityki monetarnej w Chinach. Na razie nad obawami o sytuację makroekonomiczną górę bierze płynność. Niezwykle trudno obecnie prognozować dalszy rozwój sytuacji, poza bardzo prawdopodobnym wzrostem zmienności na wszystkich klasach aktywów. Grudzień poprawił sytuację techniczną, chociaż należy pamiętać, że listopadowe spadki na warszawskiej giełdzie nie spowodowały negatywnego przełomu. Ważne wsparcia zostały obronione i rynek wrócił w okolice rocznych maksimów. Nadal więc obowiązuje scenariusz wzrostowy, dopóki indeks WIG znajduje się powyżej krytycznego wsparcia na poziomie 44.000 pkt. Podtrzymujemy więc rekomendację, że odpowiednią strategią na najbliższą przyszłość jest utrzymywanie zaangażowania w akcjach, z linią obrony na poziomie 44.000 pkt. na indeksie WIG i 2.600 na WIG-20.
Marek Mikuć
Wiceprezes zarządu Allianz Polska
TFI