Czytasz dzięki

Rząd dużo wydał na pomoc firmom. Czy może więcej?

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 18-10-2020, 22:00

Polska należy do krajów, które wydały relatywnie dużo pieniędzy publicznych na wspieranie firm i pracowników w trakcie kryzysu epidemicznego.

Z nowych danych MFW wynika, że w relacji do PKB rząd i instytucje od niego zależne wydały więcej niż średnio inne kraje Unii Europejskiej. Czy to oznacza, że doszliśmy do ściany i w czasie drugiej fali epidemii nie będzie nas stać na podtrzymanie życia firm i wsparcie pracowników? Niekoniecznie — jest jeszcze miejsce w budżecie na kolejne programy pomocowe. Choć rząd ewidentnie sygnalizuje, że tych pieniędzy może być mniej niż w czasie pierwszego lockdownu.

Z Monitora Fiskalnego MFW wynika, że wsparcie budżetowe związane z COVID-19 sięgnęło w Polsce 6,7 proc. PKB, a wsparcie płynnościowe (preferencyjne kredyty publiczne) dla firm wyniosło 5 proc. PKB. Łącznie jest to około 250-300 mld zł. Analogiczne wartości dla UE wynoszą 3,8 i 6,9 proc. PKB. To oznacza, że wsparcie w postaci zwolnień/cięć podatkowych i dotacji było w Polsce wyraźnie wyższe niż w innych krajach (w relacji do wielkości gospodarki), a wsparcie płynnościowe nieco niższe.

Kwoty wsparcia generalnie są potężne i podniosą wskaźniki zadłużenia publicznego do poziomów, które kiedyś były uznawane za niebezpieczne. Bez tworzenia wehikułów pozabudżetowych Polska złamałaby konstytucyjny limit zadłużenia na poziomie 60 proc. PKB.

Wśród ekonomistów na świecie dominuje jednak przekonanie, że w razie pogłębiania się kryzysu epidemicznego kraje powinny kontynuować politykę wysokiego długu publicznego. Symptomatyczna była niedawna wypowiedź Carmen Reinhart, głównej ekonomistki Banku Światowego, która zasłynęła badaniami nad szkodliwym wpływem długu publicznego na tempo rozwoju gospodarczego. Nawet ona uważa, że kraje powinny dalej mocno się zadłużać, by ograniczać negatywne efekty kryzysu epidemicznego. „Najpierw martwisz się walką w wojnie, a potem zastanawiasz, jak za nią zapłacić” — mówiła Carmen Reinhart w wywiadzie dla „Financial Times”. Przyznała jednocześnie, że słabsze kraje będą miały później problem ze spłacaniem długów i będą musiały je restrukturyzować.

Czy Polska jest takim słabszym krajem, który najpierw się zadłuży, a później będzie musiał płacić za to wysoką cenę? Na pewno pouczający dla Polski powinien być przykład Węgier, które po 15 latach od transformacji wpadły w 2006 r. w kryzys fiskalny, który zablokował rozwój kraju na blisko dekadę (kryzys pogłębiany trudnymi warunkami globalnymi). Dla rynku wschodzącego takiego jak Polska wysokie zadłużenie stanowi duże wyzwanie. Jednocześnie warto pamiętać, że dług Polski wciąż jest relatywnie niski w stosunku do innych krajów, a tempo wzrostu gospodarczego wyższe. Co więcej — rynki finansowe na razie nie sygnalizują zaniepokojenia poziomem długu publicznego Polski. Dlatego, gdy rząd stanie przed wyborem, czy wspierać firmy i pracowników, czy też dbać o niski deficyt budżetowy, to wciąż powinien wybierać to pierwsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski, główny ekonomista „Pulsu Biznesu”

Polecane