Wniosek o wotum nieufności złożyła skrajnie lewicowa partia Francja Nieujarzmiona (LFI), a poprą go Ekolodzy (Zieloni). Razem te dwie frakcje mogą zebrać około 109 głosów, a do przyjęcia wotum nieufności potrzebnych jest 289 głosów. Jeśli dwie inne partie lewicy: komuniści i socjaliści dołączą się do wniosku, rząd będzie miał przeciwko sobie około 192 deputowanych - wciąż za mało, by wniosek przeszedł. Do tego lewica potrzebowałaby głosów partii centrowych, prawicy bądź skrajnej prawicy.
Na razie żadna z nich nie zamierza się dołączyć, dlatego mało prawdopodobna wydaje się powtórka sytuacji z początku grudnia 2024 r., gdy lewica i skrajna prawica wspólnie obaliły rząd Michela Barniera po zaledwie trzech miesiącach urzędowania. Jednak niezależnie od czwartkowego głosowania sytuacja rządu Bayrou jest taka sama, jak jego poprzednika - nie ma on większości w parlamencie i musi lawirować między opozycją z lewej i prawej strony. Kolejne okazje mogą pojawić się wkrótce, podczas głosowania w sprawie projektu budżetu na 2025 rok.
Czwartkowe głosowanie jest obserwowane również dlatego, że może wywołać podziały na lewicy. LFI, Ekolodzy, komuniści i socjaliści tworzą wspólnie sojusz o nazwie Nowy Front Ludowy (NFP). Bayrou, szukając sojuszników w parlamencie, próbował pozyskać umiarkowaną lewicę, czyli Partię Socjalistyczną (PS) i do wtorku wydawał się bliski osiągnięcia tego celu. Jednak po wtorkowym expose premiera socjaliści, którzy negocjowali z nim przez poprzednie dni, wyrazili rozczarowanie jego propozycjami w sprawie reformy emerytalnej i budżetu i wahają się teraz, czy nie poprzeć wotum nieufności.
PS oczekiwała od Bayrou ustępstw w sprawie reformy emerytalnej przyjętej w 2023 r. i stopniowo podnoszącej wiek emerytalny z 62 do 64 lat. Uzależniała poparcie dla nowego rządu od zawieszenia bądź odwołania tej niepopularnej reformy. Premier w expose zaproponował zaś tylko negocjacje partnerów społecznych (pracodawców i związków zawodowych), dając im trzy miesiące na porozumienie. Jeśli strony się porozumieją, powstanie odpowiedni projekt ustawy, ulepszający reformę. Jeśli nie - nadal obowiązywać będzie wersja z 2023 r. Socjaliści zaś chcą, by parlament wypowiedział się w sprawie reformy emerytalnej bez względu na wyniki negocjacji.
Bayrou w środę częściowo odpowiedział na to żądanie. Obiecał, że nawet w przypadku "częściowego porozumienia" ustalenia partnerów społecznych zyskają formę projektu ustawy. Teraz nie jest wykluczone - jak prognozuje portal BFMTV - że Partia Socjalistyczna podzieli się podczas czwartkowego głosowania. Z kolei szef LFI Jean-Luc Melenchon ostrzegł socjalistów, że jeśli nie zagłosują za wotum nieufności, to "pogrążą" Nowy Front Ludowy (NFP).
Pierwsze spotkanie partnerów społecznych ma się odbyć już w piątek. Wnioskiem o wotum nieufności parlament zajmie się zaś w czwartek po południu - o godz. 15 rozpocznie się debata, a po niej, około 17.30 - głosowanie.
