Rząd zmienia system w kadłubek

Grzegorz NawackiGrzegorz Nawacki
opublikowano: 2013-09-05 00:00

Zmieniamy OFE dla dobra budżetu i przyszłych emerytur — mówi rząd. Osłabiając rynek kapitałowy — dodają eksperci

Po miesiącach oczekiwań rząd podjął decyzję w sprawie przyszłości OFE.

Premier Donald Tusk (FOT. MW)
Premier Donald Tusk (FOT. MW)
None
None

— Kluczowe było osiągnięcie kilku efektów. Chcieliśmy, by zmiany były neutralne dla przyszłych i dzisiejszych emerytów, by nie wpłynęły na wysokość przyszłej emerytury — mówi premier Donald Tusk.

Spadek długu

Po pierwsze zmiany mają na celu zmniejszenie długu publicznego.

— System OFE okazał się bardzo kosztowny dla długu. Szczególnie w sytuacji, gdy planujemy skok cywilizacyjny dzięki planom inwestycyjnym związanym z 300 mld zł pozyskanymi z UE. Dług generowany przez OFE jest przygniatający i uniemożliwia zerwanie się do tego skoku — tłumaczy Donald Tusk.

Dlatego rząd chce przenieść cały portfel obligacji skarbowych (wart około 121,5 mld zł) z OFE do ZUS. Następnie obligacje zostaną umorzone, a w zamian na subkontach w ZUS zostanie zapisana „przyszła wierzytelność gwarantowana ustawowo”.

— Można to określić nacjonalizacją obligacji, ja to nazywam naprawieniem bardzo poważnego błędu popełnionego na początku reformy. W części inwestowanej w realną gospodarkę system kapitałowy przyczynia się do rozwoju, w części skarbowej nie, tylko zwiększa dług i obniża rating — mówi Jacek Rostowski, minister finansów. Twierdzi, że „ustawowa gwarancja” jest tak mocna, jak zobowiązanie do wykupienia obligacji, więc klienci nie stracą, a budżet zyska.

— Dług, w ujęciu unijnym, spadnie około 8 pkt proc. w relacji do PKB [z 55 proc. PKB do 47 proc. — red.], w ujęciu polskim nieco mniej. Kolejnym krokiem będzie obniżenie progów ostrożnościowych w takim samym stopniu, jak spadek długu wynikający z tych zmian — zapowiada Jacek Rostowski. Dla rynku też ma to być dobre.

— Analizy wykazują, że OFE mają 12 proc. obrotu na rynku obligacji, nie zawsze pełnią rolę stabilizatora, czasem bywało odwrotnie. Fakt, że składka musi być w pełni finansowana emisją obligacji, a następnie tylko w części kupowana przez OFE, pokazuje, że OFE generowały wyższą podaż niż popyt, więc sytuacja na rynku się poprawi — mówi Jacek Rostowski.

Transfer do ZUS

Drugi cel rządu to bezpieczeństwo emerytur — rząd proponuje obowiązkowy transfer z OFE do ZUS na 10 lat przed emeryturą.

— Chcieliśmy zabezpieczyć system wypłat. Nie jest sztuką zebrać pieniądze, ale bezpiecznie i systematycznie je wypłacać. Okazało się, że OFE nie są gotowe do dożywotniego wypłacania emerytur. Chcieliśmy też zabezpieczyć w 100 proc. wypłacanie emerytur, by w końcówce okresu składkowego kapitał nie był poddany wahaniom — mówi Donald Tusk.

Trzecia kluczowa dla rządu rzecz to zmniejszenie ryzyka ponoszonego przez obywateli.

— Chcieliśmy obniżyć ryzyko ponoszone — nie zawsze świadomie — przez członków funduszy, mam na myśli część inwestowaną na giełdzie. Ryzyko budowania przyszłej emerytury przez inwestycje na giełdzie nie powinno być narzucane obywatelom, leczy powinno być wyborem obywatela. Dlatego dajemy każdemu wybór — czy chce uczestniczyć w grze inwestycyjnej na giełdzie, jaką proponują OFE, czy woli państwową, gwarantowaną emeryturę i przejście do ZUS — mówi Donald Tusk.

Każdy będzie mógł zdecydować, czy jego przyszłe składki mają trafiać do ZUS, czy do OFE, brak wyboru będzie oznaczał przenosiny do ZUS. Nie będzie możliwości powrotu z ZUS do OFE. Wybór będzie jednak dotyczył niewielkiej części składki emerytalnej, bo do dyspozycji będzie jedynie 2,92 proc. z 19,52 proc. pobieranych z pensji.

— To 40 proc. pierwotnej składki, przekazywanej od 1999 r., a więc maksymalna część, jaka mogła być inwestowana dotychczas w akcje — tłumaczy Jacek Rostowski. — Spodziewamy się neutralnego, a nawet stymulującego efektu dla giełdy — dodaje premier Donald Tusk. A co z akcjami obecnie posiadanymi przez OFE w przypadku klientów, którzy zdecydują się na przenosiny do ZUS? — Pozostaną na koncie w OFE, które stanie się rachunkiem bezskładkowym. Do ZUS zostaną przeniesione dopiero na 10 lat przed emeryturą — mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.

— Wykluczamy nacjonalizację gospodarki, czyli spółek notowanych na giełdzie, OFE mają znaczący wkład w rozwój gospodarki przez giełdę — mówi Donald Tusk. Fundusze będą miały zakaz inwestowania w obligacje skarbowe. Zniesione zostaną limity inwestycyjne i benchmark, a zarządzający mają dostać możliwość lokowania w nowe instrumenty finansowe, w tym za granicą, ale będą dostawali mniejsze wynagrodzenie.

— Obniżona zostanie prowizja o połowę z 3,5 proc., spadną też opłaty za zarządzanie, dzięki temu emeryci zaoszczędzą — mówi Władysław Kosiniak-Kamysz.

Łamanie konstytucji, zmniejszenie napływu pieniędzy na giełdę, pierwszy krok do likwidacji systemu kapitałowego — oto zarzuty ekspertów:
1. Przeniesienie obligacji z OFE do ZUS
2. Dobrowolność — wybór czy w przyszłości składki mają trafiać do OFE, czy do ZUS
3. Obniżenie składki trafiającej do OFE do 2,92 proc.
4. Przenosiny aktywów z OFE do ZUS na 10 lat przed emeryturą
5. Zakaz inwestycji w obligacje skarbowe
6. Zniesienie limitu inwestycji w akcje i likwidacja benchmarku
7. Portfel akcyjny klienta, który przejdzie do ZUS, pozostanie w zarządzaniu OFE
8. Zmniejszenie opłat pobieranych przez fundusze o połowę

 

SEBASTIAN BUCZEK, prezes Quercus TFI:

1. Najwięcej kontrowersji jest tu na polu konstytucyjnym. Na jakiej zasadzie rząd chce zabrać z mojego funduszu realne instrumenty finansowe — obligacje — i zastąpić je zapisem księgowym? To zadanie dla prawników. Z punktu widzenia zadłużenia państwa to w statystykach się poprawi, ale przyszłe zobowiązania nie znikną.

2. To najmniej kontrowersyjna zmiana, poza tym że rząd chce, by to ci, którzy chcą zostać w OFE, składali oświadczenie. Powinno być odwrotnie, przecież klienci OFE mają ważną umowę i to ktoś, kto chce ją zmienić, powinien być zmuszony wykonać ruch.

3. Niska składka oznacza, że wpływ części kapitałowej na przyszłą emeryturę będzie znikomy. Ale nie można było się spodziewać innej decyzji, bo celem rządu jest jak najmniejszy wpływ składki na deficyt, dlatego zostawiono małą składkę i dobrowolność.

4. Kluczowe jest to, co się stanie z tymi pieniędzmi. Czy państwo je przeksięguje do ZUS, czy będą dalej utrzymywane w realnych aktywach, np. obligacjach. Jeśli po przenosinach klientowi zostanie zapis księgowy, a nie realne aktywa, to może się okazać, że kapitał wyparuje i nie będzie z czego wypłacać emerytur.

5. To zły pomysł. Każdy inwestor, budując portfel, ma do dyspozycji wszystkie instrumenty. Wyłączenie jednego, i to bardzo popularnego, powoduje sztuczną sytuację. Zarządzający, chcąc mieć mniej akcji, będzie miał do dyspozycji jedynie depozyt bankowy.

6. Pytanie, jak będą oceniane wyniki funduszy. Trzeba też pamiętać, że OFE inwestujące 100 proc. w akcje będą bardzo ryzykowne — w latach bessy ich straty będą sięgać nie kilku procent, jak obecnie, ale kilkudziesięciu. I pytanie, czy wtedy politycy nie podniosą haseł o zbytnim ryzyku i potrzebie likwidacji.

7. Dobrze, że rząd nie zdecydował się na przejęcie portfela akcyjnego. Oznaczałoby to nacjonalizację wielu spółek notowanych na GPW i gigantyczną podaż akcji, która zdołowałaby indeksy na długo.

8. To dobra zmiana, fundusze pobierają wysokie opłaty na wejściu. Opłata za zarządzanie przy tak dużych aktywach na świecie wynosi 0,002-0,003. Zmiana, która zmniejsza koszty, jest dobra dla przyszłych emerytów.

 

PRZEMYSŁAW GERSHMANN, analityk BM Deutsche Bank PBC

1. To najlepsza część tej quasi- -reformy. Z punktu widzenia rynków i klienta nie ma większego znaczenia, czy mamy obligacje skarbowe, czy zapis w ZUS gwarantowany przez państwo. Pozostają wątpliwości prawne.

2. Ta zmiana byłaby fair, gdyby nie to, że to osoby, które będą chciały zostać w OFE, będą musiały wykonać ruch. To faworyzowanie ZUS. Spodziewam się, że ponad połowie klientów OFE nie będzie się chciało pójść do ZUS i wypełniać papierów. Pytanie, jak się zachowają OFE — czy się obudzą i przekonają klientów, że warto być ich klientem.

3. To konsekwencja zakazu inwestowania w obligacje. Gdyby składki nie obniżono, oznaczałoby to więcej pieniędzy płynących na rynek akcji, ale niestety tak się nie stało. Minusem jest to, że wpływ części kapitałowej na wysokość przyszłych emerytur będzie ograniczony.

4. Na pewno zmniejsza to ryzyko znacznego spadku kapitału przez krach na giełdzie tuż przed przejściem na emeryturę. Ale, niestety, zamiast stworzyć fundusz bezpieczny, rząd przenosi pieniądze do ZUS. To oznacza, że osoba, która wybierze teraz OFE, tak czy inaczej ostatecznie trafi do jednego worka w ZUS.

5. Państwo tak czy inaczej będzie musiało emitować obligacje. Kto je będzie teraz kupował, jeśli nie OFE? Na pewno nie inwestorzy indywidualni, lecz zagranica. To zwiększa ryzyko dla Polski, inwestorzy zagraniczni będą mieli większy wpływ na poziom rentowności, kurs złotego, a Polska będzie bardziej postrzegana przez pryzmat ratingów.

6. To teoretycznie zmiana na plus, ale w praktyce OFE upodobnią się do TFI, i to tych agresywnych. Wyniki będą bardzo zmienne, brak benchmarku sprawi, że wyniki funduszy będą bardzo zróżnicowane. Jak na to zareagują klienci?

7. Na szczęście rząd nie zdecydował się na przejęcie części akcyjnej. To oznaczałoby ogromną wyprzedaż w najbliższych miesiącach. Złą stroną jest to, że rząd, zamiast wzmacniać rynek kapitałowy, go osłabia krytyką, np. wypowiedziami na konferencji.

8. To pozytywna zmiana. Od dawna podnoszono, że opłaty są zbyt wysokie, na pewno jest pole do obniżek.

MICHAŁ SZYMAŃSK, partner Money Makers

2. To dość dowolny sposób traktowania pieniędzy zgromadzonych w OFE. Każe postawić pytania o przyszłość pieniędzy tam pozostałych, czy w przyszłości rząd nie zdecyduje się sięgnąć po część akcyjną i na jakiej zasadzie rząd może ustawą zamienić papier wartościowy na wierzytelność.

2. Dobrowolność to chwytliwe hasło dla polityków. We wprowadzonej formie oznacza, że wiele osób trafi do ZUS, bo nie będzie im się chciało wypełnić wniosków, a to oznacza, że strumień składki trafiającej do funduszy będzie niewielki i w praktyce będzie zakonserwowany obecny stan. Będziemy mieli kadłubek systemu kapitałowego.

3. Biorąc pod uwagę pozostałe punkty zmian, nie można było się spodziewać niczego innego. Rząd zdecydował się ograniczyć rolę systemu kapitałowego.

4. Zły pomysł. Od dawna wskazywano na konieczność przenosin do strategii bezpiecznej, ale rząd zamiast tego proponuje przenosiny do ZUS.

5. Logiczna konsekwencja przenosin portfela obligacji do ZUS. Z tym że OFE mają służyć długoterminowemu oszczędzaniu, a w takich strategiach bezpieczne obligacje skarbowe stanowią istotną część. Proponowana konstrukcja jest rzadko spotykana na świecie.

6. OFE staną się zarządzającym agresywną częścią oszczędności emerytalnych. Biorąc pod uwagę, że będzie do nich trafiała niewielka część łącznej składki emerytalnej, nie rodzi to ryzyka dla wysokości przyszłych emerytur. Rodzi natomiast ryzyko ich dalszego istnienia, bo przy najbliższej bessie pokażą straty.

7. Dobra wiadomość dla rynków kapitałowych, bo z rządowego raportu wynikało, że realna była nacjonalizacja również akcyjnej części portfela, a to oznaczałoby dewastację rynku kapitałowego w Polsce, gwałtowną wyprzedaż akcji, a potem obumieranie rynku.

8. Niezrozumiała decyzja w kontekście pozostałych. Zabranie części obligacyjnej zmniejszy przychody OFE o połowę, a ponadto wydatnie zmaleje strumień płynących pieniędzy, kolejne ścięcie o połowę jeszcze bardziej zmniejszy przychody. To sprawi, że mniejsze PTE będą miały problem z rentownością i zostaną sprzedane lub zamknięte.

IGNACY MORAWSK, główny ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości

1. Z punktu widzenia ekonomicznego ten krok jest słuszny — kończy się bowiem niezaliczaniem obligacji w OFE do długu publicznego, księgowo przenosi zobowiązania na przyszłość i odblokowuje w ten sposób miejsce na inwestycje publiczne. Z punktu widzenia prawnika ten krok może być kontrowersyjny. Spodziewam się walki na interpretacje. Ocieramy się o nacjonalizację.

2. To kluczowy element reformy, który mocno ograniczy rolę filara kapitałowego. W OFE zostanie 30- 40 proc. obywateli — więcej niż w Czechach, bo u nas zaufanie do państwa jest mniejsze. Konsekwencją dla gospodarki będzie z jednej strony nieco niższe tempo narastania długu publicznego, z drugiej — negatywny impuls dla rozwoju rynku finansowego. Suma tych efektów nie będzie jednak tak negatywna, jak sądzą pesymiści.

3. Na pewno osłabi pozycję OFE, ale jest to zmiana, która ma znaczenie wielokrotnie mniejsze niż inne zaproponowane przez rząd.

4. To jest pewna niekonsekwencja. Jeśli tworzymy system zarządzany przez instytucje prywatne, w którym członkostwo jest dobrowolne, to wydaje mi się, że wypłatami również powinny zajmować się instytucje prywatne.

5. To naturalna konsekwencja pierwszego ruchu. Zmusi to OFE do poszukiwania innych celów inwestycyjnych, m.in. na rynku obligacji korporacyjnych lub długoterminowych instrumentów dłużnych emitowanych przez banki. Rozwój obu tych rynków jest istotny z punktu widzenia stabilności finansowej i rozwoju polskiej gospodarki, choć trudno powiedzieć, na ile okrojone OFE będą mogły tu być czynnikiem rozwojowym.

6. To logiczna konsekwencja dobrowolności członkostwa w OFE. Gdy udział w drugim filarze traktowano jako obowiązek, musiano zapewnić jak najwyższy poziom bezpieczeństwa inwestycji. Skoro ludzie samodzielnie decydują, że dołączają do funduszy, to mogą ponosić większe ryzyko i mieć też większą paletę możliwości.

7. Z dwóch względów to oczywiście słuszne rozwiązanie. Po pierwsze — unikamy lub przynajmniej ograniczamy wyprzedaż akcji na giełdzie. Po drugie — w przypadku znacjonalizowania tej części portfeli OFE państwo musiałoby zająć się aktywnym zarządzaniem akcjami lub co najmniej zlecaniem tego zarządzania. Nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, że to nie jest powołanie urzędników.

8. Jeśli wychodzimy z założenia, że OFE są wolnym wyborem i likwidujemy nakładane na nie ograniczenia inwestycyjne, kwestia wysokości opłat nie powinna być regulowana. Skoro to będzie wolny i konkurencyjny rynek — a jego uczestnicy będą swobodnie decydować o funduszu, do którego będą odprowadzać składkę — wysokość opłat powinna być ustalana swobodnie.