SANEPID KONTROLUJE TYLKO POTENTATÓW

Wojciech Surmacz
opublikowano: 19-01-1999, 00:00

SANEPID KONTROLUJE TYLKO POTENTATÓW

Żywienie w miejscu pracy często zapewniają firmy z szarej strefy

ŻADNE KOKOSY: Działalność na tym rynku jest naprawdę trudna. Business catering to nietypowa gastronomia. Nasze ceny są dużo niższe niż w restauracjach otwartych. Zyskowność takiego przedsięwzięcia to 7-8 proc. rocznie — stwierdza Dariusz Dzwonnik, project manager ze spółki Eurest Poland. fot. M. Pstrągowska

Konkurencja na krajowym rynku zwanym business catering jest dość duża. Utrudniają ją jednak małe, nielegalnie działające firmy. Wśród tych legalnych wysoki poziom usług wymusza m.in. sanepid. Zdaniem fachowców, decyzje tej instytucji czasem bywają niezrozumiałe.

Z cateringu dla pracowników korzystają zwykle podmioty z udziałem zagranicznym. Krajowi przedsiębiorcy z niechęcią podchodzą do stołówek pracowniczych. Mają bowiem w pamięci przybytki z minionej epoki.

Coraz częściej polskie realia funkcjonowania firmy przypominają standardy europejskie. Stało się normą, że pracownik przebywa w miejscu pracy dłużej niż 8 godzin. To sprawia, że powstaje problem wyżywienia. W ten właśnie sposób rodzi się rynek dla firm świadczących usługi cateringowe.

— Generalnie to zjawisko najbardziej zauważalne jest w Warszawie. Polacy zazwyczaj zaspokajali głód w pracy kanapkami. W domu jedli obiady. Dzisiaj, kiedy pracują coraz dłużej, wzrasta zainteresowanie zbiorowym żywieniem na miejscu — relacjonuje Gilles Poirieux, dyrektor generalny Sodexho Polska.

Jak mówią ludzie z branży cateringu, nie ma w naszym kraju powszechnego zwyczaju wydawania pieniędzy w restauracjach. Tym bardziej podczas pracy. To także przyczynia się do tego, że jakaś firma decyduje się na zorganizowanie u siebie stołówki dla pracowników.

Błędne przeświadczenie

Wśród klientów firm oferujących zbiorowe żywienie w miejscu pracy dominują zachodnie przedsiębiorstwa. Oczywiście są też krajowi pracodawcy, którzy decydują się na organizację stołówki dla swoich pracowników. Należą jednak do mniejszości.

— Polskie przedsiębiorstwa jeszcze niechętnie korzystają z usług cateringowych. W pamięci funkcjonują bowiem stereotypy z minionej epoki. Tymczasem współczesne stołówki pracownicze zupełnie nie przypominają tych sprzed 1989 r. Na szczęście to błędne przeświadczenie powoli zanika — twierdzi Dariusz Dzwonnik, project manager ze spółki Eurest Poland.

— Klienci korzystający z naszych usług to w ponad 60 proc. firmy zagraniczne. Nie wydaje mi się jednak, żeby Polacy z niechęcią podchodzili do cateringu ze względów mentalnych. Nie wszystkie polskie firmy po prostu stać na zbiorowe żywienie pracowników — wyjaśnia Gilles Poirieux.

Wymogi sanepidu

O tym, czy w danej firmie znajduje się stołówka albo bufet, nie zawsze jednak decydują pieniądze i dobre chęci. Czasami mogą na to wpływać inne uwarunkowania.

Kuchnie i bufety znajdujące się w zakładowych stołówkach dzielą się na dwa rodzaje — niezależne i zależne. Te pierwsze produkują pożywienie w miejscu odbioru. Zależne natomiast oferują posiłki dowożone z kuchni znajdujących się w firmie cateringowej. O formie dostarczenia posiłku pracownikowi decydują głównie warunki lokalowe, a co za tym idzie warunki sanitarne. Co więcej, często przesądzają one w ogóle o możliwości świadczenia usług cateringowych na terenie przedsiębiorstwa.

— Wymagania związane z warunkami sanitarnymi pomieszczeń przeznaczonych na kuchnie są w Polsce bardzo rygorystyczne. Czasami drobne szczegóły utrudniają otwarcie lokalu gastronomicznego. Bywa, że w danym pomieszczeniu brakuje np. 0,5 mkw. wymaganej przepisami powierzchni. To decyduje o tym, że lokal nie nadaje się na prowadzenie kuchni — narzeka Maria Klimaszewska, kierownik marketingu firmy Bon Appetit Catering.

— W większości budowanych obecnie biurowców przewidziane jest miejsce na stołówki dla pracowników. Wymogi sanepidu względem takich budynków są bardzo wysokie. Przejawia się to między w wymiarach powierzchni pomieszczeń niezbędnych do prowadzenia kuchni. Są one znacznie wyższe niż w krajach zachodnich— skarży się Gilles Poirieux.

— Naprawdę nie wiem, czym uzasadniać niektóre decyzje terenowych stacji epidemiologicznych. Często w poszczególnych rejonach kraju stosują one różne kryteria. Najtrudniej otworzyć kuchnię w Warszawie. Natomiast zupełnie niezrozumiałym zjawiskiem są dla mnie wszelkiego rodzaju przydrożne budki, oferujące ciepłe posiłki. Przecież tam warunki sanitarne są okropne, a mimo to takie placówki spokojnie sobie funkcjonują — dziwi się proszący o anonimowość pracownik jednej z firm cateringowych.

Rodzinny interes

Inną zmorą firm cateringowych działających w Polsce są tzw. spółki rodzinne. Praktycznie każde większe przedsiębiorstwo w kraju miało z nimi do czynienia. Często np. do jakiegoś biura przychodzą osoby oferujące sprzedaż kanapek, sałatek i innych produktów konsumpcyjnych. Prowadzą sprzedaż bezpośrednią, za każdy produkt pracownik musi zapłacić gotówką.

Często pochodzą z szarej strefy. Nie są zarejestrowane, nie płacą podatków. Wszystkie dania przyrządzają domowym sposobem. Jak mówi Dariusz Dzwonnik, to oni stanowią największą konkurencję, bo drastycznie zaniżają ceny usług żywieniowych

— Przeraża mnie fakt, że w warunkach wolnorynkowych robią to bez jakiegokolwiek zezwolenia. Do firmy przychodzi nie wiadomo skąd pani X, która nie wiadomo jak przyrządza pożywienie sprzedawane pracownikom. Ci ludzie nie są w żaden sposób kontrolowani. Najgorsze, że takich przypadków jest coraz więcej — skarży się Maria Klimaszewska.

Dyrektor Sodexho dodaje, że rodzinne przedsięwzięcia zagrażają nie tylko firmom cateringowym.

— To jest ryzyko również dla tych, którzy korzystają z ich usług. W przypadku zatrucia, nie wiadomo nawet u kogo dochodzić swoich praw — mówi Gilles Poirieux.

SZYBKI ROZWÓJ: Uważam, że rynek usług związanych ze zbiorowym żywieniem pracowników rozwija się dość dynamicznie. Niech świadczy o tym fakt, że liczba naszych stołówek w stosunku do roku 1997 wzrosła dwukrotnie — informuje Gilles Poirieux, dyrektor generalny Sodexho Polska. fot. Małgorzata Pstrągowska

EFEKT KONKURENCJI: W kraju pojawia się coraz więcej podmiotów, które oferują usługi żywieniowe dla pracowników różnych firm. Dlatego musimy mieć dobrą jakość, co tydzień zmieniamy jadłospis. A w ciągu tego tygodnia oferujemy klientom po kilkanaście dań do wyboru — opowiada Maria Klimaszewska, kierownik marketingu firmy Bon Appetit Catering. fot. T. Zieliński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / SANEPID KONTROLUJE TYLKO POTENTATÓW