To wynik słabości dolara (Fed rozrysował plan podwyżek, a ostatnie dane makro nie przynoszą już pozytywnych niespodzianek), a także pewnego wyciszenia w temacie wojen handlowych. Amerykanie i Chińczycy planują dalej rozmawiać, chociaż na razie na niskim szczeblu, Ludowy Bank Chin podjął działania mające ustabilizować juana, a w poniedziałek Donald Trump chwalił się nowym porozumieniem handlowym z Meksykiem. Wprawdzie wbrew zapowiedziom bilateralna umowa może nie zastąpić szybko obecnego porozumienia NAFTA, to jednak widać wolę do dyskusji i zmian, choć teraz wiele będzie zależało od postawy rządu Kanady.
Na rynkach wschodzących niechlubnym wyjątkiem pozostaje Turcja, gdzie nadal duże są obawy, że władze nie poradzą sobie z nadciągającym kryzysem bankowym. Teoretycznie powinno szkodzić to notowaniom euro, ale tak się nie dzieje. Inwestorzy nie przejęli się też ponownymi zwyżkami rentowności włoskich obligacji, gdyż nie ma pewności, czy nowy rząd nie zdecyduje się na zwiększenie wydatków, prowadząc do naruszenia reguły 3 proc. deficytu do PKB. W regionie widać przepływy ze strony forinta w stronę złotego, gdyż inwestorzy coraz krytyczniej patrzą na działania Banku Węgier, który zwleka z zacieśnieniem polityki. Nasza waluta może zatem dostać szansę na wyraźniejszy ruch na jesieni. Ale czy ją wykorzysta? © Ⓟ