Siedem dni w piekle

opublikowano: 10-09-2019, 22:00

Wysiłek na granicy karoshi, konfrontacja z własnymi lękami, medytacja. Zafunduj sobie tydzień ekstremalnych doświadczeń, a twoje życie już nigdy nie będzie takie mdłe jak dotychczas

O zwycięstwo w wyścigu do bieguna południowego walczyło dwóch polarników: Roald Amundsen z Norwegii i Robert Falcon Scott z Wielkiej Brytanii. Dlaczego wygrał Norweg? Więcej ćwiczył. Na wyprawę zabrał psy, a nie — jak Brytol — kucyki, zbyt słabe, by w ekstremalnych warunkach Antarktydy ciągnąć ciężki sprzęt i pożywienie. Zespół Scotta liczył 17 osób. Amundsena — tylko pięć, a mimo to miał trzy razy więcej zapasów żywności. Roald Amundsen zdobył biegun 15 grudnia 1911 r. Zatknął norweską flagę i zostawił list do kapitana Scotta. Adresat przeczytał go dopiero miesiąc później.

Szczęście tkwi w dobrym przygotowaniu — taki wniosek z historii sprzed ponad 100 lat wyciąga Erik Bertrand Larssen, były żołnierz wojsk spadochronowych, ale także absolwent ekonomii, przedsiębiorca i mówca motywacyjny. W książce „Hell week” opisuje zasady swojego treningu mentalnego. Z grubsza polega to na przeniesieniu znanych komandosom metod na grunt prywatny i zawodowy. Dzięki nim cele osiągają rekiny biznesu, gwiazdy sportu i zwykli zjadacze chleba. Tytułowy piekielny tydzień możesz zacząć od poniedziałku. Ważne, byś i do niego się dobrze przygotował, zwłaszcza mentalnie.

Poniedziałek: nawyki. Myjesz szyję byle jak czy dokładnie? Uśmiechasz się do przechodniów czy mierzysz ich zimnym wzrokiem? W poniedziałek spisz wszystkie swoje nawyki, dobre i złe. Na co dzień o nich nie myślisz, a to z nich bierze się twoja skuteczność (lub jej brak). Dzięki tej liście dowiesz się, jakie rutynowe sposoby działania ci służą, a jakie szkodzą i wymagają korekty.

Wtorek: tryb i skupienie. Innej koncentracji wymaga poranna rozmowa z kandydatem, a innej wieczorny relaks z kumplem w pubie. Nie możesz działać ciągle na autopilocie. Przechodź płynnie od zachowania zdystansowanego do bezpośredniego i serdecznego, a może neutralnego. Mentalnej elastyczności nie osiągniesz bez 100-procentowego skupienia się na zadaniach, które wykonujesz tu i teraz.

Środa: zarządzanie czasem. Znowu przyda ci się kartka papieru i długopis. Wynotuj to, co musisz, powinieneś i chcesz zrobić w następnych dniach i tygodniach: rzeczy bieżące i zaległe, przyjemne i trudne, małe i wielkie jak Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Zapisz to, co ci przychodzi do głowy, absolutnie wszystko, a potem zaznacz najważniejsze punkty ze swojej listy i przenieś je do kalendarza. Dzięki temu zyskasz ogląd spraw i poczucie kontroli. Gdy będziesz wiedział dokładnie, co kiedy zrobisz, zniknie panika, stres.

Czwartek: poza strefą komfortu. Czeka cię działanie na pełnych obrotach przez całą dobę. Odkładanie spraw na później nie wchodzi w grę. Zapomnij o ulubionym serialu, plotkach w firmowej kuchni. Jeśli to możliwe, zrezygnuj z samochodu i autobusu — powinieneś chodzić, biegać, jeździć na rowerze. W nocy z czwartku na piątek nawet na chwilę nie wolno ci zmrużyć oka.

Piątek: odpoczynek i regeneracja. Po czwartkowym wycisku i nieprzespanej nocy musisz naładować akumulatory. Erik Bertrand Larssen opowiada o najbogatszym człowieku w Chinach, który pracował 17 godzin na dobę przez 40 lat i ani razu nie wziął urlopu. Zdaniem byłego komandosa bogacz osiągnąłby więcej, gdyby pozwalał sobie na odpoczynek, regenerację, sen. Czasem musisz zarwać nockę. Takie sytuacje jednak traktuj jako absolutny wyjątek. Zamiast pracować bez przerwy z 70-procentową wydajnością i koncentracją, spróbuj odpoczywać i dawać z siebie 100 proc.

Sobota: dialog wewnętrzny. Żołnierze i oficerowie przechodzą trening POW (od ang. prisoner of war, czyli jeńca wojennego). Połączone ze szkoleniem bojowym lub kursem przetrwania ćwiczenie jest ciężkie dla organizmu i psychiki. „Pojmany” ląduje w piwnicy, by sytuacja nabrała realizmu. Choć to symulacja, dłuższe trwanie w ciemności i odosobnieniu to koszmar. Jesteś spięty, niepewny. Myślisz o czekającym cię przesłuchaniu, szansach na ucieczkę. Prowadzisz wewnętrzny dialog, który skutkuje wzrostem lub upadkiem siły ducha. Na co dzień takiej presji raczej nie doświadczysz. Życie nie oszczędzi ci jednak problemów. Od jakości twojego dialogu wewnętrznego będzie zależeć, jak sobie z nimi poradzisz. Zamiast: „Czy ukończę projekt?”, zapytaj: „Co powinienem zrobić, żeby ukończyć projekt w fantastycznym stylu?”. Twój mózg natychmiast przełączy się z wątpliwości i strachu na szukanie odpowiedzi.

Niedziela: perspektywa. Pomedytuj niczym mnich przez kilka minut, kwadransów lub godzin. Pomyśl o tygodniu, który masz za sobą, posortuj zdobyte doświadczenia i z ich perspektywy spójrz na swoje życie. Zatrzymaj się chwilę na swoich uczuciach — satysfakcji, odprężeniu, dumie z tego, że dałeś radę. Możesz zaplanować na niedzielę coś wyjątkowego — przekroczenie linii mety, zdobycie szczytu góry, zimne piwo. Sam najlepiej wiesz, co lubisz. Tylko od ciebie zależy, czy zaangażujesz w to innych, czy zrobisz z tego małą tajemnicę. Niedzielna nagroda to nie propozycja — to rozkaz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu