Śląski zasłużył na ocenę bardzo dobry

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 13-08-2009, 00:00

Nawet w dobrych czasach bank nie pokazywał takich wyników jak w kryzysie. A może być jeszcze lepiej.

Nawet w dobrych czasach bank nie pokazywał takich wyników jak w kryzysie. A może być jeszcze lepiej.

Szef ING Bank Śląski znany jest z optymistycznego charakteru i nawet gdy w przeszłości bywało, że prezentował słabsze wyniki, zawsze przedstawiał je w taki sposób, że wychodziło na to, iż są co najmniej dobre. Tym razem dobry nastrój Brunona Bartkiewicza był jak najbardziej uzasadniony. Wyniki, jakie są, każdy widzi: 182 mln zł zysku w II kwartale przy konsensusie rynku — 120 mln zł.

— W dobrych czasach bank nie osiągał tak dobrych wyników jak w czasach złych — mówi Marek Juraś, dyrektor w DM BZ WBK.

Wynik z II kw. ocenia krótko: "Bardzo dobry". Przypomina, że już osiągi z I kwartału były przyzwoite, ale pozytywny obraz popsuły odpisy na opcje i kredyty. Tym razem rezerwy były mniejsze. Za to przychody takie, że pozazdrościć.

— Śląski nie wziął udziału w wojnie depozytowej, bo też nie musiał o nie walczyć. Co ciekawe, obecnie jest to bank oferujący jedno z najniższych oprocentowań na rynku — mówi szef analityków w DM BZ WBK.

Klientom ING BSK chyba to nie przeszkadza, skoro nie tylko nie wypłacają pieniędzy z depozytów, co wręcz saldo depozytów w tym banku rośnie. Tak jest w przypadku lokat detalicznych. Z korporacyjnymi jest gorzej. Spadają, ale o te depozyty toczy się mordercza walka, a Śląski nie chce brać w niej udziału.

— Wojna cenowa bardzo mocno skraca czas lokowania środków przez firmy. On nigdy nie był długi. Tyle, że dzisiaj tydzień to już jest długo — mówi Brunon Bartkiewicz.

Stawki na rynku też są inne, niż może dostać Kowalski. Normą jest 6-7 proc. na lokacie tygodniowej, a jeden bank oferował nawet 10 proc.

— Te działania mają charakter ratunkowy. One nie mają prawa przynieść dochodu. My pozwalamy tym pieniądzom odpływać, bo one bardzo silnie uderzałyby w nasze wyniki — mówi prezes ING BSK.

Marek Juraś uważa, że bank jak najbardziej ma szanse utrzymać dobrą marżę odsetkową z II kwartału, a nawet ją podwyższyć.

Hanna Kędziora z DM PKO BP ocenia, że nawet jeśli wynik odsetkowy rósł nie będzie, to bank i tak ma szansę w przyszłym kwartale wynik poprawić. Nawet jeśli wzrosną koszty ryzyka. Wywód jest trochę skomplikowany, ale jak najbardziej klarowny.

— Odpisy w I i II kwartale, pomijając opcje, są na niskim poziomie. W II kwartale to tylko 27 mln zł. Pytanie, czy uda się utrzymać w przyszłości, podczas gdy gospodarka będzie zwalniać. Nie sądzę — mówi Hanna Kędziora.

Ale nie ma tego złego. Co prawda koszty ryzyka prawdopodobnie będą rosły, jednak po stronie kredytów. Pamiętajmy, że w I połowie roku Śląski został uderzony odpisami na opcje. W III kwartale, jak przyznaje Brunon Bartkiewicz, problem instrumentów pochodnych powinien odejść w przeszłość. Zostaną więc tylko koszty ryzyka kredytowego.

— Jest szansa, że wynik banku będzie rósł — podsumowuje Hanna Kędziora.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy