Rzecznik prasowy LPR Piotr Ślusarczyk zapewnił w czwartek, że Liga nie zamierza likwidować żłobków i przedszkoli i nie przygotowuje projektu ustawy w tej sprawie. Czwartkowe "Życie Warszawy" podało, że projekt autorstwa LPR zakłada właśnie likwidację żłobków i przedszkoli.
Ślusarczyk przyznał w rozmowie z PAP, że Liga "ma pomysł", aby matkom, które wychowują dzieci w domu wypłacać comiesięczne niewielkie pensje. Jak podkreślił, Liga nie była, nie jest i nie będzie za likwidacją przedszkoli i żłobków.
"Stanowczo podkreślamy, że informacje na ten temat podane w mediach są nieprawdziwe" - głosi przesłane w czwartek PAP oświadczenie LPR.
Ślusarczyk powiedział, że "na razie nie ma projektu ustawy dotyczącego pensji dla matek wychowujących dzieci w domach, ale jest to pewien pomysł". "Ale nie ma on na celu likwidacji przedszkoli" - zaznaczył.
Zdaniem polityka LPR, jeżeli się okaże, że kobiety zamiast pracować zawodowo będą chciały wychowywać dzieci w domach i dostawać za to "jakieś niewielkie uposażenie", to "w sposób naturalny najprawdopodobniej zmniejszy się liczba przedszkoli".
"Niczego nie ujmujemy kobietom, które wykonują swoją pracę zawodową" - podkreślił Ślusarczyk. Ale - jak dodał - "LPR chce pozostawić możliwość wyboru".
"To wybór każdej osoby, każdej rodziny, my nie zamierzamy ingerować w życie prywatne rodzin, chcemy dać możliwość wyboru" - powiedział Ślusarczyk.
Jak poinformowało czwartkowe "Życie Warszawy", projekt ustawy autorstwa LPR zakłada likwidację żłobków i przedszkoli, a Liga chce wprowadzić wypłacane co miesiąc pensje dla matek wychowujących w domu dzieci.
Kobieta, która zajmuje się w domu jednym dzieckiem, miałaby otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 10 proc. średniej krajowej (obecnie wynosi ona ok. 2,4 tys. zł brutto). Przy dwojgu dzieciach to 25 proc. średniej krajowej, przy trojgu - 75 proc., a przy czworgu i więcej - 100 proc. średniej. LPR nie precyzuje, do jakiego wieku dziecka matce przysługiwałaby pensja - podaje "ŻW".
Jak dodaje dziennik, według LPR pieniądze na ten cel mają pochodzić ze środków na zasiłki dla bezrobotnych - bo będzie ich mniej, funduszu opieki społecznej - dzięki zmniejszeniu liczby rodzin żyjących w ubóstwie. Inne źródło to pieniądze wydawane do tej pory na żłobki i publiczne przedszkola, które zostaną zlikwidowane. Mają działać tylko przedszkola specjalistyczne, gdzie - jak wyjaśnia posłanka Sobecka - dzieci będą przebywać najwyżej dwie, trzy godziny i uczyć się np. angielskiego - czytamy w "Życiu Warszawy".