Smok Ventures, prowadzony przez Borysa Musielaka, Dianę Koziarską i Paula Bragiela, był w ubiegłym roku najaktywniejszym funduszem na polskim rynku venture capital (VC). Zainwestował w 12 spółek, podczas gdy średnio fundusze działające w Polsce dokonują około 5-7 inwestycji rocznie.
- Zawsze mieliśmy nieco inną strategię niż większość polskich funduszy. Skupiamy się na rundach pre-seed. To podejście typowe dla Doliny Krzemowej. Polega na inwestowaniu mniejszych kwot w więcej spółek. Im więcej inwestycji, tym większa szansa, że trafi się na spółkę, która urośnie do jednorożca – tłumaczy Borys Musielak.
To niejedyne wyjaśnienie ubiegłorocznego rekordu. Borys Musielak twierdzi, że fundusz nie planował tylu inwestycji, ale zespół znalazł interesujące projekty. W Polsce po kilku słabszych latach pojawiły się nowe fundusze zainteresowane start-upami, m.in. dzięki publicznym pieniądzom. To z kolei obudziło młodych przedsiębiorców szukających finansowania.
Smok VC inwestuje w spółki o dużym potencjale, dopiero rozpoczynające działalność. Zwykle w pojedynczy projekt lokuje 200-250 tys. EUR. Zdarzało mu się być liderem rundy, ale też współinwestować z innymi funduszami lub aniołami biznesu.
Sztuczna inteligencja napędza nową falę przedsiębiorczości
- Jest hype na AI. Ludzie widzą okazję i chcą realizować nowe projekty. Przypomina to rewolucję mobile. Powstało wtedy wiele aplikacji i platform, które zmieniły rynek – mówi Borys Musielak.
Tłumaczy, że młodzi przedsiębiorcy inspirują się start-upami, które odniosły sukces. To udane projekty sprzed kilkunastu lat, jak Docplanner i Booksy, oraz nowsze, jak Iceye i ElevenLabs. Drugim trendem napędzającym koniunkturę w branży startupowej jest powrót kapitału na rynek. Wielu założycieli start-upów sprzedało udziały i lokuje pieniądze w nowe przedsięwzięcia.
- Widzimy to w Smok Angels [sieć aniołów biznesu współdziałająca z funduszem – red.]. W ciągu nieco ponad pół roku zorganizowaliśmy 17 inwestycji z aniołami biznesu. Wcześniej nie było tylu osób angażujących się w start-upy – mówi Borys Musielak.
Ponad połowa spośród 33 spółek w drugim portfelu Smoka ma krajowy rodowód. Fundusz inwestuje też w firmy z Europy Środkowo-Wschodniej lub mające założycieli z tego regionu, którzy często wyjeżdżają do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu finansowania. Takie start-upy znajduje Dan Bragiel, venture partner funduszu z Kalifornii.
Borys Musielak wskazuje, że wybitnych Polaków i Ukraińców rozwijających projekty we wczesnej fazie można spotkać np. w Y Combinatorze, jednym z najbardziej znanych akceleratorów startupowych na świecie. W przypadku start-upów, którym udało się tam dostać, Smok nie może być liderem rund, bo ich wartość nawet na poziomie zalążkowym jest wysoka - sięga 2-3 mln USD. Kupuje jednak nawet niewielkie udziały, żeby uczestniczyć w obiecujących projektach.
- W zeszłym roku inwestowaliśmy niemal wyłącznie w dwa typy start-upów. Pierwszy to rozwiązania infrastrukturalne dla osób budujących oprogramowanie. Przykładem jest Juo, które bardzo szybko urosło i po naszej inwestycji pozyskało kolejną rundę. Drugi typ to spółki AI-first. Tworzą autonomiczne systemy, agentów AI, często na rynkach, gdzie dotychczas było niewiele innowacji. W tym obszarze zainwestowaliśmy w firmę Prox z sektora logistycznego – mówi Borys Musielak.
Trzeci fundusz Smok VC będzie trzy razy większy
W tym roku Smok nie wyłamie się ze statystki. Jego fundusz z 2019 r. zakończył już działalność inwestycyjną, a drugi, z 2023 r., powoli ją kończy. Łącznie zaangażowały się w 57 spółek. Pierwszy zainwestował 46 mln zł, drugiemu została do wydania część pieniędzy z początkowej puli, sięgającej 100 mln zł, jednak szykuje się jeszcze na rundy typu follow-on. Tymczasem Borys Musielak już myśli o kolejnym wehikule. Kiedy powstanie? Na razie Smok nie zdecydował, do jakich inwestorów się zwróci. Jeśli kapitał będzie publiczny, trzeba będzie dostosować się do harmonogramu dysponujących nim instytucji.
- W trzecim funduszu będziemy celować w dwa, trzy razy większy kapitał, bo 25 mln EUR to jednak wciąż mało. Rundy pre-seed rosną i potrafią sięgać 2–3 mln USD, więc z małym funduszem trudno być liderem – mówi Borys Musielak.
Ponadto w przypadku najlepiej rokujących spółek fundusz chce mieć możliwość udziału w wielu rundach, nie tylko zalążkowej.
Skład osobowy w funduszu pozostanie ten sam. Poza zarządzającymi: Borysem Musielakiem, Dianą Koziarską i Paulem Bragielem oraz kalifornijskim ekspertem Danem Bragielem, Smokowi pomagają Oleksandr Yatsenko, współzałożyciel i prezes zarządu Ukrainian Tech Ecosystem Union, Sonia Piórek, która w Londynie wyszukuje start-upy założone przez emigrantów z Europy Wschodniej i Luca Stirbat działający w Kalifornii.
Inwestorzy myślą o sprzedaży udziałów w start-upach
Za dwa, trzy lata Smok zacznie myśleć o szerszej sprzedaży udziałów spółek z pierwszego funduszu. Na razie rozważa spieniężenie części pakietów, gdy nadarzy się okazja. Będzie nią np. kolejna runda finansowania spółek z pierwszego portfolio - wiadomo już, że w tym roku odbędą się co najmniej dwie. Sprzedaż, tzw. secondaries, umożliwi odzyskanie kilkakrotności zainwestowanego kapitału (kilka firm zebrało rundy przy wycenach powyżej 400 mln zł), a jednocześnie fundusz zachowa szansę na większy zysk w przyszłości.
- Na razie nie sprzedaliśmy w całości udziałów w spółkach, w które zainwestowaliśmy na wczesnym etapie. Nie lubimy tego robić, gdy spółka szybko rośnie. Obserwujemy – mówi Borys Musielak.
Tłumaczy, że fundusze pre-seed są dla cierpliwych inwestorów - zwracają się zazwyczaj po 10-12 latach, a szybkie wyjścia z inwestycji nie są dobrym sygnałem. Model zakłada sprzedaż udziałów w momencie, gdy jedna spółka jest w stanie zwrócić wartość całego funduszu.
- W portfelu mamy od trzech do pięciu takich firm, a już dwie, trzy uplasowałyby nas wśród 2 proc. najefektywniejszych na świecie – mówi Borys Musielak.
Aniołowie biznesu gromadzą się w sieciach
Równolegle z portfelem Smoka rośnie portfel inwestorów indywidualnych skupionych wokół funduszu - aktywnych jest już ponad 200. Udział w grupie Smok Angels zapewnia dostęp do transakcji niedostępnych publicznie i ułatwia wyjście z inwestycji. To jedna z wielu anielskich sieci działających w Polsce. Każda ma swoją specyfikę.
- Nasza organizacja jest międzynarodowa. Połowa aniołów w Smok Angels to inwestorzy zagraniczni, z USA, Wielkiej Brytanii i krajów Europy Środkowej, dla których jesteśmy oknem na tutejsze środowisko startupowe – mówi Borys Musielak.
