Prawie rok po tym, jak sąd ogłosił upadłość Elektrimu, zarządca byłej giełdowej spółki zakończył pracę nad listą wierzytelności. Ci, którzy chcieli pieniędzy od „Elka”, są w szoku.
— Odtąd sierpień można śmiało nazywać miesiącem cudów elektrimskich — komentuje Aleksander Kobecki, doradca Vivendi.
Jedni się cieszą…
Wierzyciele domagali się w sumie od
spółki 42,284 mld zł. Józef Syska, zarządca firmy, odmówił uznania. 41,97 mld zł
— oszacował długi Elektrimu zaledwie na 306 mln zł.
Oznacza to, że firmie bez wątpienia starczyłoby pieniędzy na spłatę wierzycieli, i to bez redukcji. Rynkową wartość majątku wyceniano na różne sumy. W ostatnim piśmie, w którym sędzia wypowiadał się na temat wynagrodzenia dla zarządcy, padła kwota 828,32 mln zł. Jednak niektóre źródła (w tym „Parkiet”) pisały o majątku wartym 4,9 mld zł — powołując się na wycenę biegłego (nie została ona jednak dołączona do akt sądowych).
Mimo że w kasie pojawia się nadwyżka, Zygmunt Solorz-Żak — pośrednio większościowy udziałowiec Elektrimu, nie sądzi, żeby spółka szybko wróciła na giełdę.
— Lista już jest gotowa, ale sądzę, że do zakończenia postępowania jest jeszcze daleko. Spodziewam się teraz wielu zażaleń do sędziego — mówi Zygmunt Solorz-Żak.
Dodaje jednak, że podtrzymuje wcześniejsze plany dotyczące powrotu spółki na giełdę. Oczywiście, po zakończeniu postępowania.
…inni smucą
Dla spółki i jej akcjonariuszy wczorajsza
wiadomość jest wyśmienita, choć przedstawiciele zarządu nie znaleźli czasu na
udzielenie komentarza. Zgodnie z przewidywaniami Zygmunta Solorza-Żaka,
najpoważniejsi wierzyciele szykują zażalenia. Są wśród nich Vivendi,
obligatariusze Elektrimu, T-Mobile i skarb państwa. W niektórych przypadkach
zarządca uznał nieznaczne kwoty roszczeń, związane np. z kosztami sądowymi.
Elektrim Telekomunikacja, czyli joint venture Elektrimu i Vivendi, zgłosił m.in. roszczenia sięgające 8,8 mld zł. Law Debenture Trust (LDT — powiernik obligatariuszy) dorzucił kilka wierzytelności. W tym była kwota główna obligacji, które zostały już spłacone — na takiej podstawie zarządca odmówił uznania roszczenia. Drugą znaczną wierzytelnością były 3 mld zł tzw. płatności końcowej. Zarządca również jej nie uznał. Identyczne roszczenie jak LDT złożył w imieniu obligatariuszy Citibank.
— Lista wymaga analizy. Jeśli potwierdzi się, że zarządca odmówił uznania wierzytelności zgłoszonych przez powiernika obligacji, to powiernik będzie dochodził swoich praw, korzystając ze wszelkich dostępnych środków prawnych, w tym złożenia sprzeciwu do sędziego komisarza — mówi Mirosław Obarski, przedstawiciel obligatariuszy.
Za uprawnionego wierzyciela zarządca nie uznał także Vivendi, które zgłosiło kilka wierzytelności — jako Vivendi Telecom i Vivendi. Ta druga firma zażądała prawie 7 mld zł i kolejne 2 mld odsetek. Pół miliarda chciał skarb państwa, z tytułu tzw. kontraktów tureckich.
Ciąg dalszy losów Elektrimu najszybciej zawsze na pb.pl