Solorz - Żak mówi o podrzynaniu gardeł

Karol Jedliński
opublikowano: 2009-07-07 06:52

Na rynku reklamy telewizyjnej zrobiło się nerwowo. Padają naprawdę mocne słowa. Nie ma już solidarności nadawców — uważa właściciel Polsatu.

W ubiegłym roku TVN zebrał z reklam o 70 mln zł więcej niż Polsat. To o 2,5 proc. więcej od rywala. Po pierwszym półroczu 2009, według cenników, przychody z reklam TVN są już o 22 proc. większe. Właściciel Polsatu uważa, że na rynku reklamy zrobiło się nerwowo.

— To nie było tak, że źle oceniliśmy sytuację na rynku, zbyt sztywno negocjując stawki. Kryzys ma to do siebie, że jest nieprzewidywalny. Podejrzewam, że inne czołowe telewizje poszły na wojnę cenową — ocenia Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu.

Nie jest tajemnicą, że pierwsze poważne cięcia w cennikach pojawiły się już pod koniec ubiegłego roku. To tradycyjny sezon negocjacji i to wtedy reklamodawcy decydują o lokalizacji większości budżetów na telewizję. Najelastyczniejsze oferty przedstawiły TVP i TVN. Polsat dłużej wierzył, że będzie w stanie wypełnić cały czas reklamowy jedynie rezygnując z tradycyjnych dla branży podwyżek cenników.

— Rozumiem, że jeśli branża jest w kłopocie, to ceny lecą w dół. Ale chwilami to wygląda jak podrzynanie gardła rynkowi telewizyjnemu — uważa Solorz-Żak.

Więcej we wtorkowym "Pulsie Biznesu".