Spółki cicho sza

Jacek Konikowski
18-06-2008, 00:00

Kilka tysięcy założonych na podstawie kodeksu handlowego spółek z o.o. działa mimo braku zarządów. Czyli nielegalnie. Bo przeoczyły drobny przepis.

Prawnicy znani są z tego, że zawsze mają rację, choć nie zawsze wygrywają w sądzie. I żaden chyba nie przyzna się, że choć raz poradził klientowi zamieść problem pod dywan lub po prostu udawać, że go nie ma, aby w ten sposób ukryć własną bezradność. Tym razem jednak prawnicy solidarnie biją się w pierś: w przypadku tego przepisu w zasadzie jesteśmy bezradni i nie sposób poradzić klientowi coś lepszego. Chodzi o artykuł 202 paragraf 1 kodeksu spółek handlowych (k.s.h.). Brzmi równie banalnie jak reklama proszku do prania, więc mało komu przyjdzie do głowy szukać w nim źródła jakichkolwiek problemów.

Stare i nowe

Artykuł ten brzmi: „Jeżeli umowa spółki nie stanowi inaczej, mandat członka zarządu wygasa z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za pierwszy pełny rok obrotowy pełnienia funkcji członka zarządu”. W czym problem?

Do końca 2000 r. obowiązywał w Polsce kodeks handlowy. Na jego podstawie powstało tysiące spółek z o.o. Kodeks nic nie mówił o kadencyjności ich zarządów ani też nie ingerował w czas trwania mandatu członków zarządów. Skoro tak, powszechną praktyką było powoływanie zarządu na czas nieoznaczony lub bez oznaczenia czasu trwania jego kadencji.

Ale 1 stycznia 2001 r. zaczął obowiązywać kodeks spółek handlowych. I wszystko się zmieniło. Za sprawą nowego artykułu w rozdziale Zarząd. Artykułu 202, który w paragrafie pierwszym stanowi, że mandat członka zarządu wygasa nie z dniem odbycia zgromadzenia wspólników zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za ostatni rok ich urzędowania, lecz za pierwszy pełny rok pełnienia funkcji członka zarządu. Różnica? k.s.h. wprowadza de facto roczną kadencję zarządu.

— Co prawda k.s.h. nie reguluje kwestii kadencyjności zarządów w spółkach z o.o., jednak szczegółowo reguluje sprawę wygaśnięcia mandatu jego członków — tłumaczy różnicę adwokat Tomasz Ludwik Krawczyk, partner w kancelarii Drzewiecki, Tomaszek & Wspólnicy.

Różnicę, która dla wielu spółek może okazać się zabójczą. Dlaczego?

Zabójcza różnica

Spółka handlowa, jedna z największych w kraju (dla jej dobra nie podajemy nazwy). Założona w 2000 r. Z danych w KRS wynika, że jej umowa nie określa czasu trwania kadencji. Zarząd spółki powołany był na czas nieoznaczony. W dniu zgromadzenia wspólników, na którym zatwierdzono sprawozdanie finansowe za 2001 r., doszło do automatycznego wygaśnięcia mandatów członków zarządu. Jej prawnicy przeoczyli art. 202 k.s.h., więc spółka przez kolejnych kilka lat funkcjonowała w nieświadomości, że jej zarząd w świetle k.s.h. jest nieważny. Skutek?

— Ponieważ spółka utraciła organ, który ją reprezentował, wszystkie zawarte przez nią umowy, które podpisał zarząd, są nieważne — tłumaczy Krawczyk.

Mało tego, nieważna jest księgowość i niewłaściwe zobowiązania podatkowe tej spółki. Skoro umowy były nieważne, to koszty i przychody również. Korekta deklaracji podatkowych nie jest przestępstwem, ale ponosi za sobą koszty — kary i odsetki. Czy ta spółka jest wyjątkiem?

— W podobnej sytuacji mogło się znaleźć co najmniej kilkaset spółek, i to wcale nie małych. O kilkunastu wiem na pewno — mówi Krawczyk.

Które, o ile nie naprawiły błędu, wciąż działają nielegalnie. A jego naprawienie wcale nie jest proste. Czasem wręcz niemożliwe.

Ignorantia iuris nocet, nieznajomość prawa szkodzi. Wina ewidentnie leży po stronie władz spółek, które w porę nie dostrzegły nowego przepisu. Ale nie czas na bicie się w pierś, lecz na łatanie problemu. Z tym jednak może być kłopot. Wszystkie umowy muszą być sporządzone od nowa. Gdy spółka zawiera ich niewiele, da się to jakoś zrobić. Kiedy sporo, mogą pojawić się trudności choćby natury stricte logistycznej. Do każdej musi być bowiem sporządzony aneks, który zatwierdzi kontrahent. Ten może, ale nie musi go podpisać. Bo co, gdy okaże się spryciarzem chcącym wykorzystać okazję i zbić cenę lub warunki umowy? Poza tym niektóre firmy mogły już zniknąć z rynku, zbankrutować, połączyć się czy choćby zmienić nazwę.

— Rozwiązanie prawne problemów mogących wynikać z nieważności umów nie jest proste, gdyż przepis artykułu 39 paragraf 1 kodeksu cywilnego przewiduje w takiej sytuacji obowiązek zwrotu świadczenia oraz naprawienia szkody poniesionej przez drugą stronę umowy. Kodeks cywilny nie daje natomiast możliwości potwierdzenia umowy przez właściwie umocowany zarząd, gdyż procedura taka odnosi się, zgodnie z przepisem artykułu 103 kodeksu cywilnego, wyłącznie do działającego bez umocowania pełnomocnika. Innymi słowy, uzdrowienie nieważnych umów może być dokonywane wyłącznie przy współpracy z drugą stroną umowy, która mogłaby wykorzystać sytuacje na swoją korzyść — twierdzi Krawczyk.

Dlatego wielu prawników, wiedząc, że problemu praktycznie nie da się załatwić wstecz, nieoficjalnie radzi klientom w takiej sytuacji zamieść problem pod dywan i udawać, że go nie ma. Wspomniana wcześniej spółka zawiera rocznie kilka tysięcy umów. Teraz musiałaby negocjować je od nowa. W sumie ponad jakieś 15 tysięcy umów. Armia prawników to za mało (którym na dodatek trzeba za to zapłacić). A takich spółek jest więcej.

Tajemniczy przepis

Jedno w tym wszystkim zastanawia — współsprawca zamieszania. Po co w ogóle wprowadzono w kodeksie spółek handlowych ów artykuł 202 par. 1? Czemu miało to służyć? W czym pomóc? Co usprawnić? Prawnicy, których o to zapytaliśmy, rozkładają bezradnie ręce. Nie mają jednak wątpliwości, że więcej z niego strat niż korzyści. Cóż więc począć z tym niewygodnym przepisem. Pomysłów jest kilka.

— Warto zastanowić się nad modyfikacją art. 202 k.s.h. tak, aby jasno określić kwestie wygaśnięcia mandatu zależnie od sposobu określenia kadencji zarządu. Można też wrócić do uregulowania zawartego w kodeksie handlowym. I trzecie rozwiązanie, zaimplementowanie dla spółek z o.o. rozwiązania identycznego jak dla spółek akcyjnych, czyli obowiązku wprowadzenia maksymalnie pięcioletniej kadencji zarządu — sugeruje Krawczyk.

Bez względu na to, jak zostanie załatany problem kadencyjności zarządu, jedno jest pewne: zarządy pechowych spółek powinny jak najszybciej naprawić błąd. A o przeszłości po prostu cicho sza. n

Mówiły jaskółki

Jaskółki (Hirundinidae), ptaki co nie lubią spółek, należą do rodziny z rzędu wróblowatych. Obejmuje ona 79 gatunków. Gnieżdżą się kolonijnie. Krótki dziób, wyjątkowo szeroko otwierany umożliwia im łowienie w locie owadów. Większość buduje miskowate gniazda, które konstruowane są głównie z grudek mułu, błota lub gliny, zmieszanych ze śliną, sukcesywnie przylepianych do skał, budynków, rzadziej do drzew. Niektóre gatunki wykopują głębokie nory lęgowe w stromych urwiskach gliniastych, brzegach rzek i jarów. Gatunki występujące w strefie umiarkowanej są wędrowne sezonowo w poszukiwaniu pokarmu. W naszym kraju występują trzy gatunki: brzegówka, dymówka i oknówka. Wszystkie są chronione.

Rodem z Niemiec

Zasady działania spółek z o.o. uregulowano w Niemczech (niem. nazwa Gesellschaft mit beschränkter Haftung, skrót GmbH) w 1892 r. Wzorce te przyjęto w 1906 r. w Austro-Węgrzech, w 1907 r. w Anglii (private limited company), w 1925 r. we Francji, a potem w innych krajach. W Polsce pierwszy raz ich działalność regulował dekret z 8 lutego 1919 r.

Trochę to kosztuje

1,8 tys. zł Mniej więcej tyle wynosi opłata notarialna za zarejestrowanie umowy spółki z o.o. przy kapitale zakładowym 50 tys. zł.

1,5 tys. zł Tyle wynosi opłata sądowa za rejestrację spółki z o.o. w Krajowym Rejestrze Sądowym.

50 tys. zł Taki jest minimalny kapitał zakładowy spółki z o.o.

Nieznajomość prawa szkodzi

Ignorantia iuris nocet jest jedną z podstawowych zasad prawa. Wywodzi się z prawa rzymskiego. Nie miała zastosowania wobec kobiet, małoletnich, osób mieszkających na wsi oraz osób poza granicami państwa (np. żołnierzy). Zgodnie z nią, nie można zasłaniać się nieznajomością normy prawnej. Nikt nie może podnosić, iż zachował się niezgodnie z normą, bo nie wiedział o jej istnieniu. Dlatego wszystkie akty prawne muszą być publikowane w sposób umożliwiający każdemu zapoznanie się z nimi. Jej uzupełnieniem (jako podanie przeciwieństwa) jest ignorantia facti non nocet (nieznajomość co do faktu nie szkodzi) i w tej właśnie formie obie zostały umieszczone na jednym z filarów budynku Sądu Najwyższego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Spółki cicho sza