Tak, jak gwałtowne odbicie zapoczątkowane w październiku 2022 r., tak i druga fala trendu wzrostowego rozpoczęta w marcu 2023 r. była pochodną założenia, że GPW przeceniła się zbyt mocno. Aktualne wyceny uwzględniają jednak dużo pozytywnych zdarzeń, dlatego w czwartym kwartale 2023 r. warszawska giełda może być bardziej wrażliwa na wszelkie negatywne zaskoczenia. Negatywne scenariusz są bowiem mniej uwzględnione w cenach spółek od tych pozytywnych. Z takiego założenia wychodzi Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu analiz i doradztwa Noble Securities.
- O ile spadek indeksu WIG20 z 2200 do 2000 pkt wydawał się zdrową korektą, o tyle zejście w okolice 1900 pkt skłania do zastanawiania, czy to korekta, czy coś więcej. Ponieważ jednak polski rynek kapitałowy jest stosunkowo mały, kierunek dla GPW wyznaczy zagranica – zaznacza Sobiesław Kozłowski.
Jego zdaniem globalny bilans szans i ryzyka przesuwa się w niekorzystnym kierunku. Rosną obawy, czy światowej gospodarce uda się miękko wylądować, czy skończy się poważną recesją. W tym kontekście dla GPW będą istotne dane makroekonomiczne nie tyle z Polski, co Stanów Zjednoczonych i Niemiec. Wyprzedzające wskaźniki koniunktury już teraz nie wyglądają zachęcająco, ale ponieważ wyniki spółek nie są złe, to na giełdach nie ma też istotnych spadków.
Nasz rozmówca zwraca przy tym uwagę, że amerykański indeks S&P 500 ma ewidentne problemy ze wzrostem powyżej 4500 pkt, co będzie również kotwicą dla GPW. Zwłaszcza w kontekście październikowych wyborów parlamentarnych nad Wisłą oraz rozbieżności w polityce banków centralnych.
Wyzwanie dla zagranicy
Dłuższe utrzymywanie przez Fed (ale też Europejski Bank Centralny) restrykcyjnej polityki monetarnej, przy jednoczesnych obniżkach stóp procentowych w Polsce może być wyzwaniem dla inwestorów zagranicznych.
- Waluty krajów, w których stopy procentowe są podnoszone zazwyczaj umacniają się do amerykańskiego dolara, a te w których są obniżane – osłabiają. Duże obniżki są zatem argumentem za osłabieniem waluty, a 65 proc. obrotów akcjami na GPW generują inwestorzy zagraniczni. Dla nich osłabienie złotego jest czynnikiem negatywnym – tłumaczy Sobiesław Kozłowski.
Jako, że inwestorzy zagraniczni koncentrują swoje zainteresowanie na największych spółkach, nasz rozmówca uważa, że istnieje ryzyko, iż jeszcze przed końcem 2023 r. WIG zejdzie na wyraźnie niższe poziomy niż dotychczas.
Mniejsze spółki z lepszymi perspektywami
Sobiesław Kozłowski więcej optymizmu niż do blue chipów przejawia względem średnich i małych spółek.
- Indeksy mWIG40 i sWIG80 mogą się zachowywać lepiej niż WIG20 ze względu na napływy do PPK. Nie musi to natomiast oznaczać, że utrzymają się na obecnych poziomach – mówi Sobiesław Kozłowski.
W ramach części udziałowej PPK muszą co najmniej 40 proc. aktywów inwestować w spółki z indeksu WIG20 i nie więcej niż 20 proc. w te z indeksu mWIG40. Na jeszcze mniejsze zostaje im 10 proc. PPK również więc koncentrują się na blue chipach. Sobiesław Kozłowski twierdzi jednak, że nawet względnie niewielkie napływy, jakie PPK kierują do spółek spoza największej dwudziestki, są dla tych mniejszych spółek zauważalne.
- 1 mln zł kapitału ma większe znaczenie dla średnich i małych spółek niż dla tych z WIG20 – podkreśla dyrektor departamentu analiz i doradztwa Noble Securities.
Zwraca też uwagę, że Polska – obok Czech, Brazylii i Chile – jest w grupie krajów dla których rynek zakłada obecnie największe obniżki stóp procentowych w okresie najbliższych 12 miesięcy. Choć z perspektywy napływów kapitału zagranicznego na GPW jest to niekorzystne, to może sprzyjać napływowi rodzimego kapitału. Ten zaś zwyczajowo częściej szuka okazji poza składem WIG20.
- Obniżki stóp procentowych zazwyczaj sprzyjają napływom kapitału do funduszy akcji, chociaż dopiero spadek oprocentowania lokat bankowych poniżej 4 proc. byłby chyba argumentem za szukaniem alternatywy dla lokat i funduszy dłużnych w funduszach akcji – mówi Sobiesław Kozłowski.
W sierpniu saldo napływów do funduszy akcji polskich było ujemne i wyniosło -141 mln zł, wynika z danych serwisu analizy.pl. W tym roku miesięczne saldo dodatnie było pięć razy.
Gdy w lecie 2022 r. większość prognoz zakładała, że WIG20 zakończy spadki w okolicach 1600-1650 pkt, Sobiesław Kozłowski wskazywał na 1300-1350 pkt i 42 tys. dla indeksu szerokiego rynku, jakim jest WIG. Miało się to stać na przełomie lat 2022-2023. Minimum bessy zostało wyznaczone nieco wcześniej – w połowie października 2022 r. Specjalista z Noble Sceurities trafnie przewidział jednak jego poziom. WIG20 śródsesyjnie spadł do 1338 pkt, a WIG do 43,7 tys. pkt, co oznacza, że rozminął się z prognozą Sobiesława Kozłowskiego o niespełna 4 proc. choć poza samymi kursami akcji uwzględnia też dywidendy.
W grudniu 2022 r. Sobiesław Kozłowski nie zakładał co prawda pogłębienia minimum bessy, ale twierdził, że w okresie publikacji raportów rocznych za 2022 r. lub tych za pierwszy kwartał rynek jeszcze raz powie „sprawdzam”. Trafił idealnie. Już po publikacji rocznych sprawozdań przez PKO BP, Pekao, Dom Development czy Agorę, a przed przekazaniem ich przez JSW, KGHM, Dino Polska czy PZU, WIG20 spadł do 1626 pkt, choć kilka tygodni wcześniej przekraczał 1900 pkt.
Tuż po tym, jak WIG20 zszedł do 1626 pkt, dyrektor departamentu analiz i doradztwa Noble Securities ostrzegał, że w sezonie wyników za pierwszy lub drugi kwartał 2022 r. barometr koniunktury największych spółek zejdzie jeszcze poniżej tego poziomu. To ewidentnie się nie zdarzyło, ale właśnie w trakcie informowania o wynikach za drugi kwartał nastroje na GPW znacząco się pogorszyły. W dniu przekazania raportów półrocznych przez takie spółki, jak Atal, Inter Cars czy Huuuge, WIG20 zszedł śródsesyjnie poniżej 1910 pkt i na razie nie ma wielkiej ochoty na trwały powrót choćby powyżej 1950 pkt. Samego spadku do 1910 pkt. trudno nie wiązać z obniżeniem dzień wcześniej głównej stopy procentowej NBP o 0,75 pkt proc. Nie można jednak też nie zauważyć, że tendencja spadkowa na GPW została zapoczątkowana wcześniej. Jeszcze 31 lipca 2023 r. WIG20 przekraczał w ciągu dnia 2200 pkt.

