Zamiast eliminować błędy w nowej ustawie o VAT, posłowie kłócili się o wybór trybu wnoszenia i rozpatrywania poprawek.
Wczoraj Komisja Finansów Publicznych (KFP) miała rozpocząć poprawianie projektu nowej ustawy o VAT. Miała. Przez kilka godzin trwały dyskusje oraz kłótnie o wybór najlepszej metody pracy nad ustawą. W połowie dnia Marek Olewiński, wiceprzewodniczący komisji, przerwał posiedzenie. Ciąg dalszy dzisiaj.
Kłótnie i skandale
W poniedziałek Marek Borowski, marszałek Sejmu, cofnął do komisji projekt nowej ustawy o VAT z zaleceniem jej gruntownej poprawy. Eksperci alarmowali (także na łamach „PB”), że wersja projektu zaproponowana przez Ministerstwo Finansów i przyjęta przez sejmową podkomisję zawiera ogrom błędów i niedoróbek, które uderzą nie tylko w polskie firmy, ale także w budżet państwa.
Marszałek Borowski wskazał, że część przepisów w projekcie oraz zgłoszonych poprawek w drugim czytaniu jest niezgodna z prawem UE, na dodatek część propozycji jest ze sobą sprzecznych.
Niestety, wczoraj posłowie nie zdali egzaminu. Kiedy już udało się zagłosować za kilkoma poprawkami, zawsze znalazł się ktoś proponujący inny tryb postępowania. Zdarzyło się to wielokrotnie. Najbardziej oberwało się posłance Anicie Błochowiak z SLD.
— Swoimi wydumanymi pomysłami ciągle pani blokuje prace nad ustawą. I jeszcze te odzywki wyuczone w komisji śledczej... —irytowała się Barbara Marianowska z PiS.
Wytknęła też Januszowi Lisakowi (UP), że w trakcie prac w podkomisji „vatowskiej” blokował niektóre jej poprawki, a teraz zgłosił je jako... swoje.
— To skandal — denerwowała się Barbara Marianowska.
Riposty bywały ostre. Przewodniczący komisji miał spore trudności z opanowaniem sytuacji. Poinformował, że do wieczora można składać poprawki na piśmie i zamknął posiedzenie. Dziś od rana ciąg dalszy.
Burza o eksport usług
Najważniejszym wydarzeniem (i w zasadzie jedynym godnym uwagi) była poprawka wniesiona przez Jacka Bachalskiego z PO i przyjęta przez posłów. Przedstawicielami rządu zatrzęsło.
Poseł zaproponował, aby wyraźnie zapisać prawo eksporterów usług do uzyskiwania zwrotu 22-proc. podatku VAT. Brak tej możliwości eksperci uznali za jeden z największych błędów projektu, który może zahamować napływ do Polski inwestycji zagranicznych.
— Zostawmy stan obecny, czyli 0-proc. stawkę VAT na eksport usług, a wtedy zwrot podatku dla firm będzie automatyczny — zaproponował Jacek Bachalski.
Riposta rządu była paniczna.
— Dyrektywa unijna wymaga, aby eksport usług nie był objęty VAT. To, co pan proponuje, spowoduje podwójne opodatkowanie czynności eksportu usług. Ta poprawka wywala do góry nogami cały projekt — denerwowała się Elżbieta Mucha, wiceminister finansów.
— Teraz poseł Bachalski chyba musi sam napisać od nowa ca- ły projekt — wtórował jej Janusz Lisak.
Emocje studził Tomasz Michalik z Ernst & Young, zaproszony jako ekspert.
— Jest sposób na zgodne z regulacjami UE umożliwienie eksporterom usług uzyskiwania zwrotu VAT — stwierdził.
Poseł Jacek Bachalski uspokoił stronę rządową zapewniając, że jest gotów tak zredagować swoją poprawkę, aby nie budziła żadnych wątpliwości, a eksporterzy usług mogli odzyskiwać podatek VAT.