Spóźnione debiuty producentów gier

opublikowano: 13-05-2018, 22:00

Inwestorzy, którzy od ubiegłego roku czekają na możliwość handlu akcjami producentów gier Creepy Jar i 7levels, już niedługo powinni mieć taką możliwość.

Creepy Jar to niezależny producent gier z gatunku survival simulation, założony przez pracowników Techlandu. W listopadzie ubiegłego roku przeprowadził ofertę, której wartość wyniosła 4,1 mln zł, z czego do spółki trafiło 2,1 mln zł. Choć od czasu oferty minęło już prawie pół roku, akcje gamedevelopera nadal nie są notowane na NewConect. Wniosek o wprowadzenie akcji do obrotu został złożony dopiero w piątek.

— Mamy nadzieje, że do debiutu dojdzie jeszcze w czerwcu — mówi Marek Soból, członek zarządu Creepy Jar.

W podobnej sytuacji są akcjonariusze 7levels. Ten producent gier na konsolę Nintendo Switch przeprowadził publiczną ofertę akcji w październiku. Pozyskał 1,5 mln zł na rozpoczęcie prac nad kolejnym projektem oraz wsparcie marketingowe dla gry akcji „Castle of Heart”. Tu jednak zaawansowanie prac nad debiutem jest większe. Wniosek o wprowadzenie akcji do obrotu trafił do GPW w grudniu. Dlaczego rozpatrywanie wniosku trwa tyle czasu?

— Trwa procedura i obecnie czekamy na uzupełnienia od spółki — informuje biuro prasowe GPW.

Doprecyzowywanie informacji trwa już dośc długo.

Często zatwierdzanie prospektu emisyjnego przez KNF zajmuje mniej czasu. Przedstawiciel spółki powściągliwie wypowiada się o przeciągającym się procesie.

— GPW miała serię pytań, na które staraliśmy się jak najdokładniej odpowiedzieć — ten proces trochę trwał. Mam nadzieję, że rozwialiśmy wszystkie wątpliwości. Wszystko jest na dobrej drodze i mam nadzieję, że to nastąpi już niedługo, jednak konkretnej daty nie mogę podać — mówi Krzysztof Król wiceprezes i współtwórca 7Levels.

Liczy na debiut jeszcze w drugim kwartale, ale pewności nie ma.

Czy cierpliwość akcjonariuszy producentów gier się opłaci? Cierpliwość, jaką musieli wykazać się akcjonariusze Hucklberry Games, nie przełożyłasię na zyski. Spółka przeprowadziła ofertę w październiku 2016 r. Sprzedawała akcje po 20 zł za sztukę. Debiut odbył się po ponad roku — w grudniu 2017 r. i wypadł fatalnie. Po dwugodzinnym równoważeniu notowania ruszyły z kursem o ponad 60 proc. niższym od ceny emisyjnej. Obecnie kurs spółki to 2,5 zł za szt., co oznacza blisko 90 proc. stratę. Historia oczywiście nie musi się powtórzyć, a w tym wypadku cierpliwość paradoksalnie może się opłacić. Przemawia za tym kilka powodów.

Po pierwsze, nieporównywalnie lepszy niż pod koniec ubiegłego roku sentyment do producentów gier, na fali udanej premiery „Frostpunka”, która mocno pociągnęła wycenę 11 bit studios, oraz nadal dynamicznie rosnący kurs CD Projektu. Na dobry sentyment wskazuje też niedawna udana oferta publiczna Ten Square Games (TSG), która sprzedała się z 36 proc,. redukcją, podczas gdy przebiegająca w podobnym czasie oferta Danwoodu została zawieszona. Na debiucie akcjonariusze TSG mogli zarobić kilkanaście procent.

W międzyczasie obie firmy czekające na debiut nie marnowały czasu. 7levels ma już za sobą pierwsza premierę własnej gry. Pod koniec marca do graczy trafiła „Castle of Heart”.

— Jesteśmy zadowoleni z gry, cały czas jesteśmy w kontakcie ze społecznością Nitendo, prosiliśmy o opinię co można poprawić, wzięliśmy opinię pod uwagę i opracowaliśmy „Patch”, który niebawem powstanie — mówi wiceprezes spółki.

Na Metacritic gra otrzymała średnią ocenę od recenzentowi na poziomie 54, jednak były recenzje na poziomie 85, czy 70. Gracze ocenili grę na 7,4.

Od grudnia 2017 r. spółka pracuje nad kolejną grą, która ukaże się w przyszłym roku. Będzie to przygodowa gra akcji, jednak osadzona w zupełnie innym klimacie niż „Castle of Heart”.

Creepy Jar ma już prawie ukończone prace nad swoim pierwszym tytułem — będzie to gra „Green Hell” — symulator przetrwania w dżungli amazońskiej. Choć będzie to pierwszy tytuł, mocną stroną spółki jest doświadczenie zespołu, którego trzon tworzą byli menedżerowie Techlandu. Pracowali przy takich produkcjach jak „Dying Light”, „Dead Island” czy „Call of Juarez”. Wcześniej spółka szacowała że konserwatywnie sprzedaż na 300 tys. sztuk, i że koszty produkcji powinny się zwrócić przy około 50 tys. sztuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Handel / Spóźnione debiuty producentów gier