Sprzedać czy dokupić? Oto jest dylemat

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2009-04-07 00:00

Po żywiołowej zwyżce inwestorzy o słabych nerwach powinni spasować. Są jednak podstawy do dalszych wzrostów.

Zapowiedź wpompowania w globalną gospodarkę bilionów dolarów rozbudziła nadzieje na kres rynkowej zawieruchy. I to pomimo ostrzeżeń niektórych ekonomistów, że nadzieje te są grubo na wyrost. Wskaźniki makro i wyniki spółek przestały już szokować. Giełda wycenia przyszłość, więc odbicia nie pogrzebały spodziewane dalsze odpisy w sektorze bankowym czy początek fali bankructw przedsiębiorstw. Kropkę nad "i" postawiły poprawiające się w wielu krajach wskaźniki przyszłej koniunktury.

Na GPW indeksy spółek informatycznych, paliwowych, spożywczych i telekomunikacyjnych wróciły ponad dołki z jesieni zeszłego roku. WIG-Chemia właśnie tam dobija. Najbardziej spektakularne wzrosty odnotowali jednak deweloperzy i spółki finansowe. Podczas gdy WIG zanurkował od szczytu z lipca 2007 r. do lutowego dołka o 68,5 proc., indeks deweloperów zniżył się o 85 proc. Mocniej niż szeroki rynek oberwały też banki (-73 proc.).

Od połowy lutego bankowy indeks odbił się już o 33 proc. To skutek globalnego powrotu wiary w instytucje finansowe. Perspektywa wykupu przez rządy toksycznych aktywów oraz pozytywnie zaskakujące zyski z początku tego roku zwielokrotniły wyceny wielu gigantów, np. Citigroup. W Polsce sektor jest dużo zdrowszy fundamentalnie, więc chętnych do zakupów akcji nie brakowało. Szczególnym wzięciem cieszyły się papiery Noble Banku i Getin Holdingu (kursy wzrosły o 65-70 proc.). W podobnym stopniu podskoczyły kursy IDMSA i Capital Partners, a papiery MCI podrożały o 150 proc. Do szczytu z 2007 r. kursom ostatnich trzech firm wciąż jednak brakuje 620-860 proc.!

W końcu powody do zadowolenia mają akcjonariusze deweloperów. Triton zyskał od połowy lutego 128 proc. (pogłoski o przejęciu przez większego gracza), JW Construction blisko 100 proc. (przyzwoita sprzedaż mieszkań i zamiar przejęcia dużej spółki drogowej), a Dom Development — 75 proc. (bardzo wysoka płynność finansowa). Po blisko 80 proc. skoczyły wyceny Immoeast (spółka wychodzi na prostą) i Ganta (rewelacyjna na tle rynku sprzedaż mieszkań w I kw.). Przeciętna kapitalizacja deweloperów to jednak wciąż zaledwie jedna piąta szczytowych wartości (mają do odrobienia około 300 proc.).

Tak wysokie zyski w niecałe dwa miesiące kuszą, aby je zrealizować. Ci, którzy nie inwestują z perspektywą przynajmniej kilkuletnią, powinni to rozważyć. Rynkowa zmienność z wielu powodów będzie wysoka jeszcze długo, a falowanie wartości portfela może być powodem stresu i nieracjonalnych decyzji.

3 pytania do...

Robert Nejman

Jestem optymistą, do końca tego roku

1Pół roku temu mówił pan, jako weteran krajowego rynku kapitałowego, że rynek będzie spadał, dopóki nie zobaczymy, dlaczego spadał. Czy to już?

Robert Nejman, doradca inwestycyjny: Tak. Widzieliśmy już powody wcześniejszych spadków kursów w wynikach z IV kwartału. Zobaczymy je też na dniach, w wynikach z I kwartału. Mocno spadły również wskaźniki ekonomiczne. Tymczasem wskaźnik wyprzedzający koniunktury BIEC wzrósł trzeci miesiąc z kolei i można się domyślać, że obecnie indeksy mają powody, by rosnąć i dyskontować przyszłość. Być może już wyniki kolejnego kwartału.

2Czy obecna dynamiczna zwyżka indeksów to coś niezwykłego na tle poprzednich bess?

Dokładnie tak. Mamy do czynienia z gwałtownym uruchomieniem pieniędzy, które czekały na sygnał, np. ze wskaźników wyprzedzających.

3Czy zwiastuje to koniec bessy i nagły początek nowej hossy na rynkach akcji?

Co najmniej do końca bieżącego roku można być optymistą. Na pewno zobaczymy korekty wzrostów, ale w każdym kolejnym ruchu w górę indeksy znajdą się coraz wyżej. Pierwszą barierą są szczyty z listopada 2008 r. i stycznia tego roku [WIG20 przekroczył wtedy 1,9 tys. pkt — red.]. Później dużo będzie zależało od reakcji Fed na ożywienie rynkowe. Długoterminowo pozostaję pesymistą, bo uważam, że Fed się zagapi. Moim zdaniem, nie zareaguje na czas i nadmucha jeszcze większą bańkę. Powstrzymywanie cyklu koniunkturalnego w latach 2001-03 doprowadziło do stworzenia takiej bańki.

Możesz zainteresować się również: