Wrześniowy indeks Puls Biznesu poszybował ostro w górę, wzrastając do 13,8 pkt i mocno sadowiąc się w strefie wartości dodatnich. Należy podkreślić, że w objętej naszym badaniem grupie 200 szefów firm optymiści przeważają nad pesymistami we wszystkich czterech dywizjach przedsiębiorstw, reprezentowanych przez nie dziedzinach gospodarki oraz w obu składowych indeksu (patrz wykresy powyżej).
Przed miesiącem czynnikiem sprawczym poprawy klimatu biznesowego były przede wszystkim oceny, we wrześniu natomiast większy udział mają prognozy. Ewaluatywna składowa indeksu, odnosząca się do bieżących warunków prowadzenia biznesu, wzrosła o 10,6 pkt, podczas gdy prognostyczna zwiększyła się o 12,7 pkt. Po raz pierwszy w historii naszych dwudziestu pomiarów skumulowany wskaźnik ocen uzyskał wartość dodatnią, co oznacza, że odsetek ocen optymistycznych jest wyższy aniżeli pesymistycznych.
Głównymi generatorami wzrostu indeksu we wrześniu są opinie o stanie i perspektywach polskiej gospodarki oraz o klimacie biznesowym i inwestycyjnym. Salda zarówno ocen, jak i prognoz ogólnego stanu gospodarki wzrosły o ponad 30 pkt, natomiast czasu na robienie interesów, rozwijanie firm i otwieranie nowych inwestycji — o 25 pkt. Niezwykle ważny wskaźnik cząstkowy, dotyczący obecnej i przewidywanej kondycji ekonomicznej przedsiębiorstw, wzrósł w warstwie ewaluatywnej o 6 pkt, a w prognostycznej — o 9 pkt. Mimo dużej poprawy, salda ocen i prognoz dla całej gospodarki nadal pozostają niższe niż salda kondycji ankietowanych przedsiębiorstw.
Częściej niż w poprzednich miesiącach, we wrześniu jako czynniki dokuczliwe i utrudniające działalność przedsiębiorstw w wymiarze mikro wskazywane były tylko koszty pracy. Nadal jednak największym problemem pozostają zatory płatnicze, z którymi boryka się 42 proc. firm. Z kolei w wymiarze makro ponownie wzrosła dokuczliwość ustawodawstwa, regulacji prawnych i przepisów wykonawczych, zmniejszyła się za to — kursów walut i ceny pieniądza. Przyszłościowo najbardziej wzrasta obawa o zmiany w podatkach, cłach i akcyzie.
Uśrednione przewidywania inflacyjne przedsiębiorców na grudzień 2002 r. obniżyły się z 3,4 do 2,8 proc., a względem stopy bezrobocia — z 19,4 do 18,6 proc. Jeśli chodzi o tegoroczne tempo wzrostu PKB, to ankietowani zwiększyli wprawdzie prognozę z 1,35 do 1,48 proc., ale bardzo ostrożnie wypowiadają się na temat roku 2003. Uśredniona prognoza kształtuje się na poziomie 2,24 proc., wzrost przekraczający 3 proc. przewiduje jedynie 8 proc. kapitanów gospodarki, a zaledwie kilku podziela rządowy optymizm. Przedsiębiorcy są sceptyczni wobec wpisanej do projektu budżetu na 2003 r. wysokości deficytu oraz z dezaprobatą odnoszą się do projektu abolicji podatkowej (patrz diagramy obok).
Paradoksem może wydawać się, że oficerowie gospodarki z dużym dystansem odnoszą się do pomysłów i działań podejmowanych przez rząd, kwestionują jego założenia makroekonomiczne — a zarazem w coraz większym stopniu podzielają optymizm wicepremiera Grzegorza Kołodki. Ten dualizm może wynikać z silnej potrzeby przełamania świadomościowego impasu stagnacyjnego i traktowania wszelkich przejściowych czy nawet złudnych oznak poprawy jako symptomów rzeczywistego ożywienia gospodarczego, przed czym przestrzega większość ekonomistów. Ale może też być jedynie wyrazem utrzymującej się nieufności wobec polityki kija i marchewki, dzięki której biznes otrzymuje tyle samo wieści dobrych, co złych. Zapowiedź obniżenia stawki CIT z 28 tylko do 27 proc. — zamiast do 24 proc. — z pewnością wpłynie na nastroje w pomiarze październikowym.
W Europie wskaźniki testów koniunktury gospodarczej nadal nie napawają optymizmem. Niemiecki IFO pogorszył się czwarty miesiąc z rzędu, obniżył się indeks klimatu biznesowego we Francji i Belgii, za to wzrósł nieco we Włoszech.