Stagnacja uderza w biura podróży

Magda Kozmana
30-07-2002, 00:00

Tak trudnego sezonu w turystyce nie notowano od lat. Wprowadzenie podatku VAT na usługi turystyczne, stagnacja w gospodarce, a przede wszystkim aprecjacja euro uderzyły w kondycję biur podróży.

Według danych Instytutu Turystyki, w tym roku na wakacje może wyjechać blisko o 20 proc. mniej Polaków niż przed rokiem. I nic dziwnego. Euro poszybowało w górę, przybyło bezrobotnych, a na dodatek doszło do kilku tragicznych katastrof autokarowych. Firmy jednak zapewniają, że jeśli jest źle, to nie u nich, ale u konkurentów. Przekonują, że drugi miesiąc wakacji to szczyt sezonu, dlatego kto miał zbankrutować — już to zrobił.

— Sezon rzeczywiście jest bardzo trudny, a zyski prawdopodobnie będą mniejsze niż przed rokiem. Nasze wycieczki cieszą się dużym zainteresowaniem, bo oferujemy bardzo wyważone ceny — zapewnia Agnieszka Sapa, dyrektor produktu w Scan Holiday.

Rosnący kurs euro podniósł koszty własne biur podróży. Wycieczki sprzedawane są w złotych z pewnym wyprzedzeniem. I to jest jeden z powodów pogorszenia wyników. Przed dymisją Marka Belki za jednego euro płacono 3,6 zł, po jego dymisji nawet 4,1 zł.

— Tegoroczne zyski nie będą tak wysokie jak rok czy nawet dwa lata temu. Myślę, że podobnie jest w innych branżach, nie tylko turystycznej — przyznaje Tomasz Witkowski z działu marketingu Ving Itaka.

Biura próbują rekompensować sobie wyższe koszty własne podnosząc ceny wycieczek lub oferując niższy standard. Najsłabsze — AS i Akropol — odpadły z rynku w atmosferze skandalu, robiąc niedźwiedzią przysługę pozostałym.

Dosyć dobrze w tym trudnym sezonie radzą sobie najlepsze polskie biura podróży. Triada i Orbis Travel notują lepsze wyniki sprzedaży niż przed rokiem.

— Ponad dwukrotnie zwiększyliśmy liczbę czarterów — zapewnia Wioletta Zarzycka, dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju w Triadzie.

Dobrze radzi sobie także Big Blue. Pod koniec sezonu może okazać się, że właśnie to biuro będzie miało największy udział w rynku czarterów, wyprzedzając m.in. Neckermanna.

— W tym roku chcemy obsłużyć 70 tys. klientów — ponad dwukrotnie więcej niż przed rokiem — twierdzi Marcin Kołodziejczyk, prezes Big Blue.

Polskie biura okazały się ponoć bardziej elastyczne w przygotowaniu tegorocznej oferty niż zagraniczne kolosy. Szybciej zdobywają nisze rynkowe, w tym roku np. wykorzystały modę na Egipt.

Po trudnym sezonie należy spodziewać się serii przetasowań na rynku. Już od kilku lat Orbis Travel szuka inwestora, na razie bezskutecznie. Może więcej szczęścia będzie miał Big Blue. Na pytanie, czy jego firma nie myśli o znalezieniu zagranicznego inwestora, prezes Kołodziejczyk tajemniczo odpowiada „nie potwierdzam, nie zaprzeczam”.

Na rynku pojawiły się także informacje o kolejnej wielkiej reorganizacji w Ving Itaka. Spółka właśnie zakończyła proces łączenia się, a już podobno ma zwolnić połowę pracowników, zaś innym poważnie obniżyć wynagrodzenia.

— Były zwolnienia i duże zmiany, ale to już się skończyło — ucina Piotr Hemicz, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Vinga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magda Kozmana

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Stagnacja uderza w biura podróży