Stalowa spekulacja czy stabilizacja

Konsumenci stali uważają, że jej wysokie ceny to efekt spekulacji. Dostawcy twierdzą, że ceny właśnie się ustabilizowały.

126,5 proc. – o tyle wzrosły przeładunki rudy z portach Szczecin i Świnoujście w pierwszych dwóch miesiącach tego roku, w stosunku do tego samego okresu 2020 r. Nic dziwnego, popyt na produkowane z niej wyroby stalowe i metalowe dynamicznie rośnie. Mimo wygaszenia pieca do wytopu stali w Krakowie przez ArcelorMittal Poland, widać, że popyt na rudę i wyroby stalowe jest w Polsce duży.

Metale i surowce
Metale i surowce
Tylko w lutym bałtyckie terminale w portach Szczecin-Świnoujście przeładowały aż o 95 proc. więcej rudy niż rok temu. Zwiększyły też także przeładunki stali oraz innych metali i stopów.

Popyt i ceny

- W latach 2019-20 zużycie stali w Polsce spadło około 2 mln ton. Teraz wreszcie konsumpcja zaczyna się odbudowywać – mówi Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Podkreśla, że w ubiegłym roku popyt spadł o 6 proc., a import zaledwie o 3 proc., co świadczy o tym, że beneficjentami wzrostu konsumpcji stali są w głównie importerzy. Krajowi dostawcy także jednak zyskują na wyższych marżach, bo wzrost popytu skutkował na przełomie roku zwyżką cen.

Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu, twierdzi, że mimo dobrej sytuacji na rynku budowlanym zapotrzebowanie na wyroby stalowe nie jest tak duże, by uzasadniać galopujące ceny. Jego zdaniem podwyżki mają charakter spekulacyjny. Prezes podkreśla, że obecnie marże Torpolu przekraczają 7 proc., ale zaznacza, że jeśli materiały budowlane będą tak drożeć jak dotychczas stal, marże mogą spaść w całej branży budowlanej.

Konsumenci o stalowej spekulacji mówią coraz częściej. Piotr Jurczyk, prezes Intercoru, podczas spotkania wykonawców z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad także twierdził, że droga stal jest jej efektem.

W Azji drożej

Stefan Dzienniak podkreśla natomiast, że ceny wyrobów hutniczych ustabilizowały się w ostatnich tygodniach. Dodaje jednak, że rusza m.in. sezon budowlany, więc znaczących spadków w najbliższym czasie nie przewiduje. Być może nawet powróci wzrost cen.

- Obecnie stal w Europie jest nawet tańsza niż w Azji, dlatego nie wykorzystano dotychczas unijnych kontyngentów importowych, bo mimo podwyżek cen, nie opłaca się jej przywozić z innych kontynentów na unijny rynek – mówi Stefan Dzienniak.

Popyt na transport różnych towarów podnosi także ceny frachtów, co dodatkowo utrudnia i podnosi koszty dostaw spoza Europy.

„PB” pisał już zresztą o rosnącym popycie np. w Turcji czy w Chinach, gdzie produkcja stali jest tak duża, że tamtejsi dostawcy zaczęli kupować w Europie znaczne ilości złomu. To zaś podniosło ceny także tego surowca, oraz stali. Stefan Dzienniak przypomina, że jeszcze we wrześniu 2020 r. na tonę prętów zbrojeniowych trzeba było zapłacić tylko 1,9 tys. zł, a już w grudniu ubiegłego roku złom wykorzystywany w procesie ich produkcji kosztował nawet 1,7 tys. zł/tonę. Nic więc dziwnego, że ceny prętów poszybowały. Obecnie u dystrybutorów sięgają blisko 3 tys. zł, a jeszcze niedawno nawet przekraczały tę kwotę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane