Niektóre przedwojenne papiery mają wartość. Jest ich tak mało, że na zaspokojenie wierzycieli wystarczy kilka milionów złotych.
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał precedensowy wyrok. Zasądził 478 tys. zł na rzecz Tomasza Górniaka, właściciela 59 obligacji 3-procentowych renty ziemskiej z 1936 r., o nominale 90,4 tys. zł. Dotychczas sądy odrzucały pozwy właścicieli dawnych papierów skarbowych, powołując się głównie na przedawnienie lub niską wartość roszczeń.
— Moje obligacje były nieprzedawnione — mówi Tomasz Górniak, kolekcjoner dawnych papierów wartościowych, właściciel Galerii Akcji i prezes Stowarzyszenia Posiadaczy Przedwojennych Obligacji.
Magdalena Kowalska-Jędrzejowska, reprezentująca w sądzie Tomasza Górniaka, twierdzi, że ten wyrok to sygnał, że skarb państwa nie będzie musiał wypłacać miliardów złotych. Podobnych spraw jest zaledwie 6 i więcej nie będzie, bo minął termin składania roszczeń.
— Wszystkie pozwy o zwrot kwot zwaloryzowanych z obligacji zamkną się w kilku milionach złotych — mówi Magdalena Kowalska-Jędrzejowska.
Dlaczego? Trybunał Konstytucyjny orzekł, że sądy mają prawo waloryzować obligacje, ale minął termin, do kiedy można było składać pozwy o zwrot kwot z obligacji sprzed 1950 r. Dlatego obecnie trwające postępowania są ostatnimi związanymi z przedwojennymi papierami skarbowymi.
— Pozytyw wyroku jest taki, że można je waloryzować miernikiem wartości złota z dnia złożenia pozwu, a zmianę siły nabywczej pieniądza sąd równo rozłożył na skarb państwa i na powoda — zaznacza Magdalena Kowalska-Jędrzejowska.