W lutym mija 10 lat od rozpoczęcia działalności operacyjnej przez firmę Starfunds specjalizującą się w doradztwie związanym z budowaniem portfeli inwestycyjnych opartych na funduszach. Za kilka miesięcy jej klienci zobaczą nową wersję systemu internetowego służącego do obsługi inwestycji.
- Prace nad nowa wersją trwają. Jak dobrze pójdzie, powinny zakończyć się w maju lub czerwcu. Potem zostanie kwestia testów i wdrożenia - zapowiada Mariusz Sadłocha, prezes spółki Starfunds.
Zarazem liczy, że w 2026 r. aktywa klientów zdeponowane za pośrednictwem jego firmy przekroczą 1 mld zł.
- Zbliżamy się do miliarda złotych aktywów zgromadzonych za naszym pośrednictwem. Szczegółowych danych nie ujawniamy. To jest celowe – zastrzega Mariusz Sadłocha.
Rosnące aktywa klientów sprawiły, że w 2024 r. Starfunds wyszedł na plus. Zysk wyniósł 551 tys. zł. Mimo rosnących aktywów pod administracją w 2025 r. zysk spadł do około 350 tys. zł. Nasz rozmówca tłumaczy to m.in. rozpoczętymi już pracami nad nową wersją platformy internetowej.
- Jesteśmy rentowni. Od samego początku prowadziliśmy bardzo restrykcyjną politykę kosztową, ale dopiero ostatnie lata zostały zakończone zyskiem i z perspektywy 10 lat jesteśmy na plusie. Wcześniejsze straty zostały pokryte – deklaruje Mariusz Sadłocha.
Internetowy falstart
Modernizacja platformy internetowej w dziesiątą rocznicę działalności i po pokryciu strat z lat wcześniejszych ma swój symboliczny wymiar. Pierwotny model biznesowy zakładał, że jedynym kanałem obsługi klientów przez Starfunds będzie internet. To założenie uległo weryfikacji.
- Musieliśmy się zupełnie przeorganizować. Założenie było takie, że platforma internetowa będzie narzędziem do obsługi i pozyskiwania klientów. Początek okazał się jednak trudniejszy, niż zakładaliśmy. Liczba rejestrujących się przez internet klientów ilościowo nie odbiegała od pierwotnych założeń, ale wartość inwestowanych przez nich środków zaskoczyła nas negatywnie. Postawiliśmy więc na współpracę z doradcami, oferując im naszą platformę internetową jako nowoczesne narzędzie do sprawnego rejestrowania i obsługi transakcyjnej klientów – mówi Mariusz Sadłocha.
Trudności wynikały jednak nie tylko ze wstrzemięźliwości klientów w inwestowaniu w fundusze inwestycyjne za pośrednictwem niezależnej platformy internetowej. Operacyjny start spółki zbiegł się z referendum brexitowym i związanym z tym zamieszaniem. Niedługo potem zaczął się rozłożony na kilka lat administracyjny proces obniżania opłat za zarządzanie funduszami akcyjnymi. Utrudniło to życie spółce, gdyż jak wielu innych dystrybutorów gros swoich przychodów uzyskuje z tzw. zachęt, a wiec udziału w opłacie za zarządzanie pobieranej przez TFI.
Rozłożony na lata 2019-21 proces obniżania opłat za zarządzanie nałożył się na pandemię i rosyjski atak na Ukrainę. Spadki na giełdach przekładały się wtedy na spadki wartości jednostek funduszy inwestujących w akcje, ale i dla tych operujących na rynku długu były to słabe lub nawet spadkowe czasy.
Mariusz Sadłocha zaznacza, że pandemia nie przełożyła się na większą skłonność klientów do samoobsługi w internecie.
- Większość klientów pozyskiwanych przez internet to klienci o małych aktywach. Tym, którzy dysponują większymi środkami, potrzebna jest relacja z doradcą – mówi nasz rozmówca.
Starfunds przekonał 136 milionerów
Co najmniej 1 mln zł zainwestowało za pośrednictwem Starfunds 136 osób, z tego tylko trzy osoby to klienci pozyskani i obsługiwani wyłącznie przez internet. Reszta jest pod opieką 40 doradców. Przypadają na nich portfele klientów o wartości 5-100 mln zł.
Firma chce dalej rozbudowywać sieć doradców. Organizacyjnie jest to jednak bardziej skomplikowane niż modernizacja systemu internetowego. Z jednej strony Starfunds nie oczekuje od potencjalnych kandydatów do współpracy żadnych konkretnych wyników sprzedażowych czy przyprowadzenia klientów z konkretnymi aktywami, nie ma też limitów na poziomie portfeli poszczególnych inwestorów. Z drugiej jednak możliwość zarabiania przez doradców zależy od ich aktywności.
- Ponieważ działamy w bardzo wąskim obszarze, czyli głównie funduszy otwartych, dla części doradców nie jesteśmy pierwszym wyborem, bo oni sprzedają swoim klientom również FIZ-y, a te oferujemy w bardzo limitowanym zakresie. Wykorzystują je klienci premium do uzupełniania portfeli o strategie, które w formule funduszy otwartych są trudne albo wręcz niemożliwe do zrealizowania – tłumaczy Mariusz Sadłocha.
Jedyne FIZ-y, jakie oferuje Starfunds, to produkty Opoki TFI, która jest udziałowcem spółki, oraz dwa fundusze Baltic Capital TFI. Jeden z nich zarządzany jest przez siostrzaną dla Starfundsa spółkę Aixon, a drugi oferuje ekspozycję na rynki surowcowe.
Mariusz Sadłocha ujawnia, że ponad 95 proc. klientów korzysta z usługi doradztwa inwestycyjnego, czyli inwestuje w portfele złożone z funduszy proponowanych przez Starfunds. Pozostali wybierają fundusze samodzielnie.
Wśród klientów są już nie tylko osoby fizyczne, ale i firmy. Ich obsługa rozpoczęła się w 2020 r., ale oparta była na kontakcie osobistym i telefonicznym na podstawie jednostkowej umowy. Zmieniło się to w 2023 r., kiedy do obsługi klientów instytucjonalnych została dostosowana platforma internetowa.
- Obsługa firm wymaga wprowadzenia do niej większej liczby informacji związanych z beneficjentami rzeczywistymi czy też dostępem do platformy przez osoby upoważnione. Czasami to naprawdę długa lista osób – wyjaśnia Mariusz Sadłocha.
Obecnie Starfunds ma kilkunastu klientów firmowych. Mariusz Sadłocha twierdzi, że szczególnie zainteresowani są funduszami dłużnymi jako alternatywą dla lokat bankowych.
- Tym bardziej, że słyszymy od klientów, że banki wycofują się z oferowania lokat overnight – dodaje Mariusz Sadłocha.
Ekspansja wśród klientów instytucjonalnych to jeden z pomysłów na osiągnięcie 1 mld zł aktywów pod administracją.
- Klientów instytucjonalnych mamy mało, ale będziemy aktywni w tym segmencie – zaznacza prezes Starfunds.
