Redman uważa, że dane makro w USA powinny budzić obawy dotyczące wycen spółek. Wskazuje, że spadek planowanych nakładów kapitałowych amerykańskich firm wystąpił tylko cztery razy w tym stuleciu, a wskaźnik nastrojów konsumentów, publikowany przez Uniwersytet Michigan, jest najniższy od dekad. Ponadto dwie trzecie gospodarstw domowych w USA spodziewa się wzrostu bezrobocia w perspektywie 12 miesięcy.
- Realne szkody zostały poczynione w obszarze nastrojów firm i gospodarstw domowych w okresie kiedy cła były ogłaszane – stwierdził Redman.
Jego zdaniem, jest mało prawdopodobne, aby wróciły względnie szybko do poziomu z grudnia. Tymczasem S&P500 jest mniej niż 5 proc. poniżej rekordowej wartości z lutego, a także blisko mediany prognoz strategów wartości na koniec roku. Rynek oczekuje również 10 proc. wzrostu zysku na akcję w tym roku i 14 proc. w przyszłym. Tymczasem przez ostatnie cztery-pięć dekad było to średnio 6,7 proc., zwrócił uwagę Redman, według którego oczekiwania są zbyt wysokie.
- Strona sprzedaży tego nie powie, bo skompromitowała się w 2022 i 2023 roku zapowiadając recesję USA, której nie było. Nie chcą narażać się ponownie – stwierdził.
S&P500 spada w tym roku o 0,6 proc. Od 7 kwietnia, kiedy notował tegoroczne minimum, wartość indeksu wrosła o prawie 21 proc. i jest o 4,9 proc. poniżej historycznego rekordu z lutego, kiedy sięgał 6147 pkt.
