Strategia Booksy: wchłonąć konkurentów

opublikowano: 09-08-2020, 22:00

Spółka po dużym spadku formy chce przyspieszyć. Przejęła GoPanache, a w planach ma kolejne akwizycje

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego Booksy zdecydowało się przejąć amerykańską spółką
  • Jak firmie udaje się nadrabiać chude miesiące lockdownu
  • Jaki model ekspansji chce przyjąć Booksy
  • Czy szef Booksy, Stefan Batory, szuka dla firmy nowych inwestorów

Ostatnie miesiące dla Booksy były jak jazda rollercoasterem. Po solidnym zjeździe firma zaczyna wjeżdżać na wzniesienie. Przejęła amerykańskiego konkurenta — GoPanache. To strategia szybkiego zwiększenia liczby użytkowników biznesowych — salonów fryzjerskich, barberskich, kosmetycznych, gabinetów fizjoterapeutycznych, a od niedawna także banków — i konsumentów korzystających z ich usług. Booksy model rozwoju przez akwizycje przetestowało dwa lata temu w Polsce, gdy w swoje struktury wcieliło lokalnego rywala — serwis do umawiania wizyt Lavito.pl.

W TEMPIE:
W TEMPIE:
Dziś głównym celem Booksy, na czele którego stoi Stefan Batory, jest zwiększenie liczby klientów i użytkowników aplikacji do umawiania wizyt. Firmie zależy na czasie, dlatego zamiast pozyskiwać ich organicznie, postawi na przejęcie baz konkurentów.
Fot. ARC

Po połączeniu, z trzeciej pozycji na polskim rynku pod względem skali działania, Booksy przeskoczyło wówczas na szczyt. Stefan Batory, prezes Booksy, uznał tym samym, że jest to właściwa droga rozwoju jego biznesu. Szacuje, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy jego spółka może wchłonąć do trzech kolejnych podmiotów na świecie. A po lockdownie musi nadrabiać spore straty. Przypomnijmy, w pod koniec marca w związku z zamrożeniem gospodarki w firmie zapadła decyzja o redukcji zespołu o połowę (zakończono współpracę ze 150 pracownikami z polskiego i międzynarodowych oddziałów).

Amerykański sen

Start-up w Stanach Zjednoczonych jest obecny od 2015 r.

— Gdy wchodziliśmy na ten rynek, GoPanache był dla nas inspiracją i jednym z dwóch najpoważniejszych konkurentów. Po latach zdołaliśmy wyprzedzić nie tylko GoPanache, ale i pozostałych rywali. Dziś w swojej kategorii jesteśmy liderem w USA, podobnie jak na innych rynkach. Nasza strategia zakłada natomiast szybkie budowanie skali. Wierzymy tym samym, że na amerykańskim rynku jest możliwe zbudowanie jednego dominującego podmiotu, obok którego funkcjonuje jeszcze kilkanaście niszowych firm. Mam na myśli strukturę podobną do tej, w jakiej w Polsce działa Allegro — mówi Stefan Batory.

Amerykański rynek umawiania wizyt jest jednak mocno rozproszony i aktywnie działa na nim spora grupa przedsiębiorstw. GoPanache zdołała skupić wokół siebie ponad 0,5 mln konsumentów, Booksy — ponad 4 mln (ok. 8 mln na całym świecie).

— Dzięki akwizycji Booksy z dnia na dzień urosło na amerykańskim rynku o kilka procent — wylicza Stefan Batory.

Szef Booksy zapewnia, że przejęcie nie wynikało z rynkowej okazji związanej np. ze spadkiem wyceny GoPanache. Negocjacje rozpoczęły się na długo przed wybuchem pandemii COVID-19 i lockdownem, który zamroził aktywność punktów usługowych obsługiwanych przez obydwie spółki, niemal całkowicie odcinając je na kilka tygodni od źródła dochodów.

— Akwizycja została przeprowadzona na warunkach wynegocjowanych przed pandemią. Będziemy pracować z zespołem GoPanache, nie chcieliśmy więc zaczynać od „wykręcania komuś ręki”. Tym bardziej że w kilku obszarach zespół ten dysponujewiększymi od naszych kompetencjami i doświadczeniem na amerykańskim rynku e-commerce — zapewnia Stefan Batory.

Wartość transakcji nie została ujawniona. Firma natomiast rozpoczęła już działania mające na celu integrację i przeniesienie baz klientów GoPanache do zasobów Booksy.

Po lockdownie

Szef Booksy zapewnia, że po czasowym zamrożeniu gospodarki firma już aktywnie działa i wspólnie z całą branżą usług beauty odbiła się od dna. Przyznaje jednak, że do salonów urody nie wróciło jeszcze ok. 20 proc. klientów, w związku z czym wciąż notują one spadek obrotów.

— Liczba klientów Booksy w czerwcu wróciła do poziomu z lutego. Teraz rośnie w tempie szybszym niż przed lockdownem. Salony mają obecnie mniejsze obłożenie, szukają więc dotarcia do nowych klientów, a Booksy jest ich źródłem. Po akwizycji jesteśmy już w punkcie rozwoju, który wyznaczyliśmy sobie na początku roku — zapewnia Stefan Batory.

W minionych tygodniach spółka pozyskała grupę klientów z pozaurodowych branż, głównie finansowych. Za pośrednictwem aplikacji wizyty w oddziałach i spotkania z konsultantami umawiać zaczęły np. BNP Paribas, Alior Bank czy ANG Spółdzielnia.

— Nawiązanie współpracy z sektorem bankowym okazało się dla nas ratunkiem, nie tyle finansowym, ile wizerunkowym i emocjonalnym. Przyniosło powiew nadziei i pozwoliło wyjść z kryzysu równie szybko, jak w niego wpadliśmy. Po pierwszych wdrożeniach zgłosiło się do nas kilka kolejnych banków. Obecnie na Booksy wprowadzamy Credit Agricole, Open Finance oraz sieć sklepów komputerowych X-kom. Prowadzimy też rozmowy z firmami z sektora telekomunikacyjnego i handlu detalicznego, także poza Polską — ujawnia Stefan Batory.

Booksy jest aktywne m.in. w Wielkiej Brytanii, Brazylii, Hiszpanii. Największy poziom przychodów uzyskuje w USA. Działa w modelu startupowym — stawia na szybki wzrost liczby klientów i użytkowników. Poziom osiąganych przychodów nie jest jednak wystarczający do sfinansowania tak dużego tempa rozwoju. Pieniądze na ten cel pozyskuje więc z venture capital. Od funduszy otrzymało dotychczas ok. 49 mln USD (203 mln zł), z czego 28,5 mln USD (118 mln zł) w ubiegłym roku. Lockdown złapał spółkę w trakcie rozmów o kolejnych transzach. Negocjacje zostały wstrzymane.

— Czekam na moment, w którym sytuacja pandemiczna na świecie się ustabilizuje. Lokalnie wciąż wprowadzane są ograniczenia, choć już nie tak dotkliwe dla nas jak marcowy lockdown. Decyzje na poziomie rządów czy samorządów podejmowane są już w mniej chaotyczny sposób, ale też my nauczyliśmy się zarządzać ryzykiem, przeorganizowaliśmy wewnętrzne procesy i zabezpieczyliśmy pracę zespołu na najbliższy czas. Jesteśmy spokojniejsi o przyszłość, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to jeszcze czas na rozmowy z nowymi inwestorami — wyjaśnia prezes Booksy.

Przy okazji zapowiada wypuszczenie w niedługim czasie nowej wersji aplikacji, automatycznie dopasowującej się do obsługiwanych segmentów rynku i indywidualnych potrzeb przedsiębiorców.

OKIEM INWESTORA

Po wiosennej zadyszce

MICHAŁ ROKOSZ, partner w Inovo Venture Partners

Booksy na rynkach, które wróciły już do względnej normy, osiąga wyniki zgodnie z trendem z początku roku. Spadki przychodów związane z zamknięciem salonów były krótkoterminowe. Teraz firma połączyła się z konkurentem, co — zamiast przejmować od niego klientów — pozwoli przeznaczyć pieniądze na zdobywanie zupełnie nowych użytkowników. Wcześniejsze połączenie Booksy i Lavito przyniosło dobry efekt, podobnie jak np. fala konsolidacji, jaka nastąpiła na w latach 2013-15 w branży zamawiania jedzenia online. Świetnym przykładem sukcesu takiej strategii jest też przejęcie Doctoralii przez Znanego Lekarza. Booksy, jeżeli nie powtórzy się całkowite zamknięcie rynków, powinno zakończyć rok z liczbą klientów i poziomem przychodów zgodnymi z planem sprzed COVID-19. Jednak dziury w przychodach z wiosennych miesięcy najprawdopodobniej nie uda się nadrobić — z tego powodu konieczne były ograniczenia kosztów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane