Strefy bez żadnych limitów

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2007-08-27 00:00

Resort gospodarki ma dwa świetne pomysły i kilka średnich. Powinny przejść bez względu na układ polityczny. Pytanie — kiedy?

Inwestycje Rząd nie będzie oglądał się na Komisję Europejską

Resort gospodarki ma dwa świetne pomysły i kilka średnich. Powinny przejść bez względu na układ polityczny. Pytanie — kiedy?

Strefy bez granic, łatwy dostęp do terenów Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR) — to rewolucyjne zmiany, które przewiduje przygotowana przez Ministerstwo Gospodarki (MG) nowelizacja ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych (SSE).

— Jestem zobowiązana przedstawić projekt komitetowi stałemu Rady Ministrów do 26 września — mówi Teresa Korycińska z Departamentu Instrumentów Wsparcia w MG.

Koniec wyścigu

Wszyscy eksperci chwalą pomysł zniesienia limitu terenów, które mogą wejść do specjalnych stref ekonomicznych. Dziś wynosi on 12 tys. ha. 11 tys. już jest praktycznie podzielone między strefy, a 1 tys. ha to rezerwa na parki przemysłowe, które rząd chce stworzyć. Przed wejściem do UE Polska zobowiązała się nie przekroczyć 6,3 tys. ha, licząc, że firmy działające w strefach zachowają dawne przywileje. Ponieważ to się nie udało, ministerstwo uważa, że Polska nie ma obowiązku ograniczania stref i nie potrzebuje na to zgody Komisji Europejskiej.

— To bardzo ważna decyzja, bo dotąd był zupełnie niepotrzebny wyścig między strefami — twierdzi Marek Cieślak, prezes Łódzkiej SSE.

Według szacunków MG, które przewiduje, że strefy i tak nie przekroczą 20 tys. ha, 1 tys. ha specjalnej strefy ekonomicznej oznacza 24 tys. miejsc pracy i 5,8 mld zł inwestycji. Oznacza to, że na dodatkowych 8 tys. ha mogłoby pracować 192 tys. osób, a wydatki sięgnęłyby 46,4 mld zł. Resort szacuje jednak ostrożnie, że przybędzie 70 tys. etatów — przez 10 lat w strefach powstało 146 tys. etatów, a SSE, które będą działać do 2017 r. Mają więc przed sobą jeszcze 5 lat intensywnego wzrostu.

Więcej władzy

Nowelizacja przewiduje również, że po objęciu strefą terenów ANR to zarządzający SSE będą zarządzali działkami.

— Bardzo nam zależało na tej zmianie, bo ciężko jest uzyskać grunt z ANR, trwa to 180-200 dni — przyznaje Mirosław Pachucki z Katowickiej SSE.

Od roku, czyli poprzedniej nowelizacji ustawy o SSE, ANR ma obowiązek przekazania strefom nieodpłatnie gruntów, które wybrali inwestorzy. Niestety, do lipca ta sztuka udała się tylko raz. Winne są długotrwałe procedury obowiązujące agencję i konieczność uzyskania zgody ministra rolnictwa.

— Trzymam kciuki za Ministerstwo Gospodarki, bo obawiam się, że Ministerstwo Rolnictwa i ANR tak łatwo nie oddadzą swoich kompetencji — zaznacza Marcin Kaszuba z Ernst & Young.

Za dużo ograniczeń

Ale są kwestie, które nie do końca podobają się w strefach. Marek Cieślak, prezes Łódzkiej SSE, zwraca uwa- gę na nowe ograniczenia dla członków zarządów stref, dotyczące zatrudnienia w spółkach działających w strefie. Nowelizacja nie zmienia też przyjętych niedawno przez rząd ograniczeń dotyczących włączania do stref terenów prywatnych.

— Uzależnienie zgody na strefę na gruntach prywatnych od liczby tworzonych miejsc pracy (różnej dla różnych wskaźników bezrobocia) nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo wskaźniki nie odzwierciedlają faktycznego stanu. Lepiej byłoby stawiać na innowacyjny charakter inwestycji. W ogóle ograniczenie włączania gruntów prywatnych w sytuacji, gdy trudno jest o inne tereny, budzi wątpliwości — uważa Marek Cieślak.

Polityczna wola

Pozytywne skutki nowelizacji przewyższają jednak z nawiązką zastrzeżenia. Na szczęście dostrzegają to posłowie z różnych opcji politycznych (patrz sonda). Rachunek jest prosty: na koniec 2006 r. w specjalnych strefach ekonomicznych pracowało ponad 146 tys. osób. Jest więc szansa, że nowelizacja, której projekt konsultują na razie departamenty Ministerstwa Gospodarki, potem zaopiniuje go Piotr Woźniak, a następnie inne ministerstwa, zostanie przyjęta. Pytanie tylko, kiedy politycy wrócą do pracy.

PYTANIE DNIA

Czy projekt nowelizacji ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych ma szanse także w innym układzie politycznym?

Ryszard Wawryniewicz

Prawo i Sprawiedliwość

Cieszę się, że resort gospodarki skorzystał z mojej podpowiedzi dotyczącej gruntów ANR. Jestem dość spokojny o losy tej nowelizacji. Strefy okazały się tak dobrym narzędziem tworzenia miejsc pracy, że każdy rząd będzie o nie dbał.

Adam Szejnfeld

Platforma Obywatelska

Za tej kadencji liczba i jakość inicjatyw legislacyjnych resortu gospodarki jest najniższa od kilkunastu lat. Ciekawe, że w momencie, gdy już nie można nic uchwalić — oczywiście o ile PiS dotrzyma obietnicy głosowania za samorozwiązaniem — proponowane są różne ustawy. Jednak racjonalna władza wnosi swoje projekty, ale nie wyrzuca poprzednich, jeśli są dobre. Do terenów ANR dodałbym będące we władaniu Agencji Mienia Wojskowego.

Jacek Piechota

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Po dobrych doświadczeniach z wcześniejszą nowelizacją ustawy o SSE w tej kadencji byłbym optymistą co do losów nowego projektu. Czasu zostało specjalnym strefom niewiele, bo tylko do 2017 r., więc należy go dobrze wykorzystać. Pozostaje tylko trzymać kciuki za ministra Woźniaka, żeby udało mu się wprowadzić rozwiązanie z terenami ANR.

8164,31

tys. ha Taką powierzchnię zajmowały strefy na koniec 2006 r...

6023,11

tys. ha ...a tyle terenów było już zagospodarowanych.

20 000

ha Tyle, wg szacunków MG, maksymalnie zajmą strefy.

35,4

mld zł ...a tyle do końca 2006 r. firmy w nich zainwestowały.

146 417

Tyle miejsc pracy stworzyli inwestorzy w 14 strefach...

70 000

...a tyle, wg szacunków MG,

może jeszcze w nich powstać. Źródło: MG

Po co nowelizacja*

- To marszałek województwa, a nie wojewoda, ma opiniować wnioski o zmianę granic strefy.

- Gruntami ANR będzie zarządzać strefa.

- Zniknie limit obszaru stref.

- Możliwa będzie zmiana warunków zezwolenia.

- Członkowie zarządów stref nie będą mogli przez 2 lata pracować w spółkach znajdujących się w tej samej strefie.

*wybrane kwestie Źródło: MG