Strumień zaczyna wzbierać

Andrzej Nierychło
opublikowano: 2005-01-19 00:00

Popularne stało się ostatnio liczenie miliardów, jakie Unia da (przyzna, przydzieli, wysupła — niepotrzebne skreślić), a my będziemy wydawać (spożytkowywać, marnować — jak wyżej). W istocie, w społeczeństwie przywykłym, że zawsze wszystkiego brakuje, sama myśl o tym, że pieniędzy może być obfitość, a jedynym kłopotem jest kwestia, na co je wydać, jest godną uwagi odmianą. W końcu tych pieniędzy ma być rzeczywiście sporo, w przybliżeniu grubo ponad 50 proc. dzisiejszego PKB państwa. Liczmy dalej: te 50 proc. to solidny, kilkuletni przyrost PKB. Można więc opisowo powiedzieć, że UE niejako przenosi nas o kilka lat do przodu.

Tyle zwiewnych marzeń. Co zaś do konkretów, to mamy dwie informacje: dobrą i złą. Dobra to ta, że Komisja Europejska zatwierdziła wszystkie polskie wnioski o środki na wsparcie regionalne. Będzie tego 13 mld EUR w latach 2004-06, ale jeszcze ważniejsze od tej kwoty wydaje się, iż „zatrybiły” wszelkie mechanizmy. Te 13 mld EUR pójdzie na autostrady, ale również na wiejskie wodociągi i kanalizację, których brak w XXI wieku jest już w Europie nieco wstydliwy.

Gorszą wiadomością jest zaś to, iż mocny złoty pomniejsza ogólny wolumen pomocy i kochani rolnicy już zaczynają narzekać, że za 1 EUR dotacji wypłaca im się 4 zł, a nie 5. To jest prawda, ale ten kij ma dwa końce. Dziś bije nas niski kurs, ale w przyszłości, gdy się trendy walutowe odwrócą, możemy zyskać premię. Na to się zgodziliśmy, wsiadając do pociągu z tablicą „wolny rynek”.

Możesz zainteresować się również: