Sukces: Daliśmy radę ze Światowymi Dniami Młodzieży
Z inicjatywypapieża Jana Pawła II od 1985 r. Światowe Dni Młodzieży (ŚDM) co dwa, trzy lata odbywają się w formie religijnego festiwalu na różnych kontynentach. Gdy na zakończenie Rio de Janeiro 2013 papież Franciszek ogłosił „Kraków 2016”, oczywista narodowa duma mieszała się z obawami. Wszak ŚDM od razu zapowiadały się jako wyzwanie znacznie większe niż w 1991 r. w Częstochowie. Ćwierć wieku temu podstawowym problemem była logistyka ogromnego zgromadzenia pod Jasną Górą, obecnie zaś co najmniej równorzędne stało się zapewnienie bezpieczeństwa. Światowa atmosfera zagrożenia spowodowała zmniejszenie się, do około 360 tys., liczby zarejestrowanych pielgrzymów zagranicznych. Ale razem z decydującymi się w ostatniej chwili krajowymi do Krakowa zjechała rzesza znacznie przekraczająca 800-tysięczną populację mieszkańców. Finałowa msza w podkrakowskich Brzegach zgromadziła 1,5 mln wiernych, chociaż patrzący przez powiększające okulary episkopat opowiada o… 2,5 mln. W tym kontekście największym osiągnięciem gospodarzy ŚDM okazało się zapewnienie pielgrzymom powszechnie odczuwanego przez nich bezpieczeństwa. Młodzi goście ze 187 państw mieli także uwagi krytyczne, najwięcej do warstwy informacyjnej. Władze samorządowe Krakowa zaś uznały za zbyt niskie refinansowanie przez budżet państwa dodatkowych kosztów sprzątania miasta. Per saldo jednak ŚDM były znakomitą promocją i królewskiego grodu, i Polski — zatem niemałe wydatki, łącznie około ćwierć miliarda złotych, uznajmy za koszty uzyskania przyszłego przychodu. © Ⓟ
Porażka: Ideologiczna amatorszczyzna się nie opłaca
Na początku roku zdumienie międzynarodowego środowiska koniarzy wywołało nagłe wprowadzenie tzw. dobrej zmiany do najważniejszych państwowych stadnin koni arabskich. Od pokoleń Polska zasadnie była dumna z ich hodowlanego dorobku. Odwołani prezesi obwinieni zostali o niegospodarność. Temat nagłośniła opozycja, zatem można się było spodziewać, że nadzorująca stadniny Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR) z nadzwyczajną starannością przygotuje doroczną aukcję Pride of Poland w Janowie Podlaskim, jedną z najważniejszych na świecie. Zwłaszcza że wypowiedziała umowę fachowej, lecz obcej ideowo spółce Polturf i wzięła się za aukcję sama, z pomocą organizacyjną… Międzynarodowych Targów Poznańskich. Okazało się jednak, że ideologiczna amatorszczyzna się nie opłaca. Zdumiona śmietanka hodowców ze świata komentowała fatalne przygotowanie aukcji. Rekordową wizerunkową wpadką okazało się wylicytowanie cennej klaczy za kwotę 550 tys. EUR, której… nikt nie wpłacił. W związku z tym klacz została wystawiona ponownie i poszła za połowę wspomnianej kwoty. Władze ANR i politycy PiS wietrzą spisek nieprzyjaznych koniarzy, ale odpowiedzialny wiceprezes agencji musiał podać się do dymisji. © Ⓟ
