Krajowe uzdrowiska świadczą coraz lepsze usługi i przybywa im zagranicznych klientów. Czy to wykorzystają?
W dolnośląskich uzdrowiskach Niemcy to zdecydowana większość zagranicznych kuracjuszy, choć zdarzają się i Skandynawowie, Holendrzy, Duńczycy, a nawet Amerykanie. Zainteresowaniem obcokrajowców cieszą się też sanatoria na Pomorzu Zachodnim. Chwalą nas za jakość opieki i niskie ceny.
— Naszymi atutami są doskonałe warunki klimatyczne, bogate złoża naturalnych źródeł leczniczych i walory przyrodnicze — morze, góry, jeziora. Plusem krajowych placówek jest także profesjonalna kadra medyczna — wylicza Jadwiga Gola, dyrektor spółki Świat Uzdrowisk, która prowadzi w stolicy punkt rezerwacji i informacji o uzdrowiskach.
Niestety, nie brakuje i słabych stron: kiepska znajomość języków obcych wśród personelu, brak dogodnych połączeń komunikacyjnych i fatalna jakość dróg.
— Minusem jest też brak odpowiedniej infrastruktury okołouzdrowiskowej — kortów, pływalni, barów i restauracji. Jednak wiele placówek odrabia te zaległości — podkreśla Jadwiga Gola.
Bez pieniędzy i promocji
Uzdrowiska coraz częściej sięgają po nowinki. Poza tradycyjnym leczeniem sanatoryjnym oferują wyrafinowane formy odnowy biologicznej i spędzania wolnego czasu. Jaskinie solne, balneoterapia, krioterapia są dziś w ofercie większości. Dopełniają je centra rozrywki i propozycje spędzania aktywnego wypoczynku.
Niestety, wielu uzdrowisk wciąż nie stać na takie inwestycje. Powodem jest przede wszystkim struktura własności. Aż 48 proc. znajduje się w rękach skarbu państwa. Ich kondycja finansowa jest bardzo zła. Baza się dekapitalizuje, brakuje środków nawet na bieżące utrzymanie. Pozostałe są w rękach związków zawodowych, zakładów pracy i instytucji branżowych — PKP, MON, MSWiA.
Zaledwie 3 proc. należy do inwestorów prywatnych, wśród nich m.in. Nałęczów.
— Uzdrowiska zostały pozostawione same sobie w wirze transformacji gospodarczo-ustrojowej. Ponadto kolejne rządy obniżały w budżetach środki na lecznictwo uzdrowiskowe. Spowodowało to marginalizację tej sfery gospodarki — ocenia Wojciech Gucma, prezes Uzdrowiska Nałęczów.
Przedstawicielom branży brakuje też odpowiedniej promocji.
— Brak spójnego programu promocji na szczeblu rządowym, wojewódzkim, samorządowym i lokalnym. Od 14 lat bezskutecznie poszukujemy właściwego modelu organizacyjno-prawnego i ekonomicznego dla uzdrowisk i przedsiębiorstw uzdrowiskowych. A w Niemczech, Włoszech czy na Węgrzech takie mechanizmy od dawna już działają — uważa Jerzy Szymańczyk, prezes Zespołu Uzdrowisk Kłodzkich.
— Na rynku uzdrowiskowym nie jesteśmy sami — musimy konkurować z placówkami czeskimi, słowackimi czy węgierskimi, które przeszły ogromne przeobrażenia własnościowe i mają bogatą ofertę — mówi Jan Golba, prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych.
Wysokość VAT
Kondycję finansową branży, zdaniem jej przedstawicieli, mogłoby poprawić wprowadzenie 0-proc. stawki VAT na usługi lecznictwa uzdrowiskowego. Taki podatek płacą uzdrowiska niemieckie, francuskie czy austriackie. Obecnie, zwolnienie usług lecznictwa uzdrowiskowego z podatku oznacza brak możliwości odliczania VAT od zakupów dokonywanych przez uzdrowiska.
— Wprowadzenie stawki 0 proc. na usługi lecznictwa sanatoryjnego, zamiast zwolnienia z VAT, pozwoliłoby na odliczanie podatku od dokonywanych zakupów i wpłynęło na poprawę sytuacji finansowej. Obecne uregulowania pogłębiają tylko problemy finansowe uzdrowisk — twierdzi Wojciech Gucma.
Jego zdaniem, zmiana uregulowań prawnych poprawiłaby zdolność kredytową przedsiębiorstw uzdrowiskowych, niezbędną przy ubieganiu się o fundusze unijne.
W sukurs miała przyjść uchwalona niedawno ustawa o uzdrowiskach. Jednak jej zapisy są przez przedstawicieli branży krytykowane. Powód? Ustawa nakłada na gminy uzdrowiskowe obowiązek zainwestowania m.in. w infrastrukturę. Nic jednak nie mówi o źródłach finansowania. W praktyce oznacza to, że gmina będzie musiała sama szukać pieniędzy.
— Nowa ustawa ma charakter porządkujący, jednak niczego nowego nie wnosi. Ignoruje uzdrowiska i sprawy związane z ich finansowaniem. Mówi tylko o gminach uzdrowiskowych i nakłada na nie liczne zobowiązania — podkreśla Wojciech Gucma.
W tej sytuacji przedsiębiorstwom uzdrowiskowym nie pozostaje nic innego, jak liczyć na skuteczność gmin w uzyskiwaniu środków z funduszy strukturalnych. Bariera? Wartość projektu musi wynosić minimum 1 mln EUR. To zbyt dużo dla wielu gmin...
— Wiele uzdrowisk, nie czekając na rozwiązania legislacyjne, samodzielnie podjęło działania inwestycyjne, posiłkując się kredytem bankowym. Niestety, nie mają teraz możliwości ubiegania się o refundację poniesionych wydatków z funduszy unijnych — przypomina Wojciech Gucma.
Dodaje, że wiele banków nadal nie jest zainteresowanych finansowaniem inwestycji uzdrowiskowych.
Turystyka uzdrowiskowa
Z badań Instytutu Turystyki i Rekreacji w Krakowie wynika, że zapotrzebowanie na usługi uzdrowiskowe, nie tylko te tradycyjne, ale też związane z rekreacją i estetyką ciała, stale rośnie. Z usług przedsiębiorstw uzdrowiskowych korzystają też coraz młodsze osoby.
— Oferta uzdrowiskowa może obejmować całą rodzinę, także małe dzieci, szczególnie z alergiami. Niestety, lekarze rzadko takie pobyty zalecają. Niewiedza na temat oferty naszych uzdrowisk jest dość powszechna — zaznacza Jadwiga Gola.
Tymczasem polskie prawo nadal zakazuje reklamowania państwowych uzdrowisk. Placówkom tym wolno jedynie podawać informacje o zakresie oferowanych świadczeń. Nie mogą one jednak mieć cech reklamy. Korzystają na tym firmy, których zakres działalności obejmuje także leczenie uzdrowiskowe. Ich oferta nie tylko nie odbiega od standardu państwowych uzdrowisk, ale często je wręcz przewyższa.
— W naszej ofercie są zarówno tradycyjne ośrodki uzdrowiskowe, jak i spa. Inwestujemy w rozwój. Mamy stałych klientów, w tym gości zagranicznych. Chętnie przyjeżdżają do nas Niemcy. Polskie uzdrowiska to przebój na tamtejszym rynku — twierdzi Wojciech Kudera z Interferie, spółki prowadzącej sanatoria, ośrodki typu spa i ośrodki wypoczynkowe zlokalizowane m.in. w Kołobrzegu i Świnoujściu.
— Nie ma wątpliwości — branżę uzdrowiskową czeka gwałtowny rozwój. Jednak w dużej mierze zależy on od tego, czy wykreuje się stała moda na pobyty w takich placówkach. Dziś kojarzą się z rekonwalescencją i poważnymi schorzeniami. O profilaktyce zdrowotnej jakoś zapominamy. Jeżeli jednak pokonamy barierę mentalną, czeka nas uzdrowiskowy boom — zapewnia Tadeusz Burzyński, dyrektor Instytutu Turystyki i Rekreacji w Krakowie.
