Szef PiS o liście osób mogących wejść do rad nadzorczych

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 10-02-2006, 14:01

Prezes PiS Jarosław Kaczyński potwierdził w piątek, że dysponuje listą osób, o której wie już premier Kazimierz Marcinkiewicz - naukowców, głównie z SGH, którzy mogliby wchodzić w skład rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński potwierdził w piątek, że dysponuje listą osób, o której wie już premier Kazimierz Marcinkiewicz - naukowców, głównie z SGH, którzy mogliby wchodzić w skład rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Na konferencji prasowej w Elblągu podkreślił także, że "nie będzie możliwe uwzględnienie jakichkolwiek propozycji partyjnych", jeśli chodzi o obsadę stanowiska prezesa Polskiej Agencji Prasowej.

"Ja dysponuję listą, o której wie już od dłuższego czasu premier Marcinkiewicz, i być może nawet ona dzisiaj będzie mu przekazana, osób, naukowców, głównie z SGH, którzy mogliby - jeśli przejdą odpowiednie postępowanie weryfikacyjne - wchodzić w skład rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa" - powiedział J.Kaczyński.

Jak dodał, są to osoby o przygotowaniu ekonomicznym, "począwszy od profesorów, a skończywszy na adiunktach". "Nic więcej o tej liście powiedzieć nie mogę, bo to są osoby, których nie znam. To są osoby, które zostały przedstawione przez profesorów tej uczelni" - zaznaczył prezes PiS.

Według niego, dobrze by było, aby ekonomiści ze statusem akademickim byli członkami tych rad. Ale - jak podkreślił - decyzje będą należały do premiera, który obecnie pełni też obowiązki ministra skarbu.

Prezes PiS, mówiąc o obsadzie stanowisk kierowniczych w PAP przyznał, że w tym przypadku istnieje "przeszkoda prawna" i jest ona rozstrzygająca.

Pytany, czy to dobrze, czy źle, odpowiedział, że taki jest przepis i należy go przestrzegać. "To dobrze w tym sensie, że przedtem go nie przestrzegano. Ta osoba, która była powołana na stanowisko szefa PAP w poprzednim okresie, w sposób oczywisty (była) powiązana z SLD. SLD oczywiście takich przepisów nie przestrzegało. My tym się różnimy, że przestrzegamy" - podkreślił J.Kaczyński.

W czwartek wieczorem w radiowej Trójce  prezes PiS potwierdził doniesienia mediów, że na spotkaniu Rady Stabilizacyjnej była poruszana sprawa obsady stanowiska szefa PAP, a lider LPR Roman Giertych proponował jedną kandydaturę. Dodał, że ze względu na zapis ustawy o PAP, sprawę tę należy uznać za niebyłą.

(Zgodnie z ustawą o PAP, Agencja nie może znaleźć się pod prawną, ekonomiczną lub inną kontrolą jakiegokolwiek ugrupowania ideologicznego, politycznego lub gospodarczego, a władze Agencji nie mogą być zmieniane w trakcie ich kadencji - PAP.)

Lider PiS mówił na konferencji w Elblągu, że nie wyklucza żadnych rozwiązań w wyborach samorządowych - poza układami z SLD. "W żadnym razie nie będziemy wchodzili w układy w SLD" - oświadczył.

Pytany czy pakt stabilizacyjny PiS-Samoobrona-LPR przełoży się na koalicje w wyborach samorządowych, J.Kaczyński odpowiedział: "W żadnym kraju nie jest tak, że układy zawierane centralnie przekładają się automatycznie na układy w samorządach".

Zdaniem prezesa PiS, w niektórych gminach panują "patologiczne" układy, jeszcze od czasów PRL. Jak zaznaczył, trzeba poszukać dróg do likwidacji takich układów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane