Szkodliwa ustawa błyskawicznie podpisana (komentarz)

opublikowano: 29-11-2020, 14:11

Losy ukończonych w sobotę 28 listopada ważnych ustaw potwierdzają, że w kadencji parlamentu 2019-23 układ polityczny wciąż jest stabilny.

Sejm uchwala ustawy często siłami wyłącznie PiS, chociaż czasem trafiają się również niekonfliktowe. W Senacie minimalna większość pod wodzą KO wnosi ważne poprawki lub całkiem ustawy odrzuca. Później Sejm przywraca własną wersję, spośród poprawek Senatu przyjmowane są tylko nieliczne, wcześniej zaakceptowane przez senatorów PiS.

Sztandarowym przykładem takiej rozgrywki stało się nałożenie na spółki komandytowe haraczu CIT. Około 40 tys. firm rodzinnych do końca żyło nadzieją, ale w sobotę PiS wydało wyrok. Sejm odrzucił poprawki Senatu, wykreślające z ustawy objęcie spółek komandytowych podatkiem korporacyjnym. Stało się to w szczycie najgłębszego kryzysu gospodarczego od początku III RP, gdy wiele firm desperacko walczy o przetrwanie. Na łamach „PB” wielokrotnie przedstawialiśmy szkodliwość narzucenia CIT przedsiębiorcom, którzy wierzyli w stabilność warunków do prowadzenia działalności. Obecni władcy Polski potwierdzili jednak, że dla nich takie zasady są bezwartościowe. Największą nieuczciwością rządu jest teza, jakoby spółki komandytowe służyły do… unikania podatków. Obciążenie ich CIT to wyłącznie wyraz czystego fiskalizmu. Uderzeni przedsiębiorcy będą musieli w grudniu podejmować decyzje, czy godzą się na podwójne opodatkowanie, czy poniosą koszty przekształcenia spółki komandytowej np. w jawną.

Spośrod poprawek Senatu do końcowych wersji ustaw trafiają tylko nieliczne, zaakceptowane przez senatorów PiS.   Fot. Michał Józefaciuk / KS
Spośrod poprawek Senatu do końcowych wersji ustaw trafiają tylko nieliczne, zaakceptowane przez senatorów PiS. Fot. Michał Józefaciuk / KS

Druga sfinalizowana ustawa dotyczy bezpośrednio walki z COVID-19. Sejm przywrócił przepis, że finansowa zachęta przysługuje tylko osobie skierowanej do zwalczania epidemii decyzją wojewody. Trudno się dziwić, że z nadzieją na dodatkowe wynagrodzenie szybko zgłaszają się chętni do tzw. szpitali zapasowych, porzucający stanowiska w zwykłych placówkach. Senat nie zgodził się z tak nieuczciwym traktowaniem ludzi walczących z COVID-19 i wprowadził poprawkę o 100-procentowym dodatku dla wszystkich kontaktujących się z chorymi lub podejrzanymi o zakażenie. Została ona nawet przyjęta przez Sejm, ale… pomyłkowo, aż 20 posłów klubu PiS zapadło na tzw. pomroczność jasną. Błyskawicznie przeforsowano więc specustawę w celu tzw. konwalidacji błędu. Pierwotna czeka od 3 listopada na publikację w Dzienniku Ustaw, ale została bezprawnie zatrzymana przez Mateusza Morawieckiego (publikuje się „niezwłocznie”). Teraz obie ustawy ukażą się razem i dodatkowe pieniądze za walkę z COVID-19 dostaną tylko swojacy z rządowego zaciągu.

Rozgrywka Sejmu z Senatem oczywiście ścieżki legislacyjnej nie kończy. Prezydent RP konstytucyjnie ma 21 dni na obiektywne przyjrzenie się końcowej wersji każdej ustawy. Andrzej Duda jednak symbolicznie zawiesił na ogrodzeniu Pałacu Prezydenckiego tabliczkę „Usługi podpisowe dla PiS”. W kadencji 2015-20 odważył się na krnąbrność wobec macierzystej partii zaledwie pięć razy, najbardziej pamiętne było weto wobec ustaw sądowych, niekorzystnych dla niego osobiście. Teraz złowieszcza dla 40 tys. firm rodzinnych ustawa o CIT została podpisana od ręki już w niedzielę, aby w poniedziałek 30 listopada przed północą znalazła się w Dzienniku Ustaw. Tak brzmiał rozkaz Jarosława Kaczyńskiego, który wymaga od Andrzeja Dudy tylko jednego – by bez zgrzytów funkcjonował jako automat podpisowy. Potraktowanie szkodliwej dla przedsiębiorców ustawy stało się sprawdzianem, czy nominalnej głowie państwa także w drugiej kadencji (gdy już nie musi myśleć o reelekcji) odpowiada funkcja partyjnego sługi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane