Tania platyna. Okazja czy pułapka?

Krzysztof Kolany
opublikowano: 14-07-2019, 22:00

Notowania złota wystrzeliły w górę, a kurs platyny szoruje po 10-letnim dnie.

12 lipca za uncję platyny płacono 822,45 USD. To o 7,7 proc. mniej niż przed trzema miesiącami i tylko nieco więcej niż pod koniec maja, gdy królowa metali szlachetnych była wyceniana blisko swojego dekadowego minimum z września 2018 r. (756,50 USD/oz.). Bessa w platynie trwa nieprzerwanie od września 2011 r., gdy skończyła się poprzednia hossa na rynku złota. Ale prawdziwy dramat dla inwestujących w ten rzadko występujący w przyrodzie metal rozpoczął się latem 2014 r. Ujawnienie tzw. dieselgate (afery spalinowej) sprawiło, że w Unii Europejskiej rozpoczęła się nagonka na silniki wysokoprężne. A to właśnie w „dieslach” wykorzystuje się katalizatory spalin zawierające przede wszystkim platynę. W autach benzynowych używa się przeważnie palladu. Skutkiem była inwestycyjna katastrofa na rynku platyny, która przez ostatnie pięć lat potaniała o 45 proc. i po raz pierwszy od ponad 30 lat stała się tańsza od złota. Ba, zeszłym roku po raz pierwszy od 17 lat stała się tańsza od palladu — dawniej swego ubogiego krewnego.

Mamy więc dwa parytety, które sygnalizują ekstremalne niedowartościowanie platyny. W relacji do złota jest to precedens wręcz historyczny. Poprzednie epizody platyny tańszej od złota przytrafiały się w latach 70. i 80. XX wieku i trwały po kilka miesięcy. Tak trwałego niedowartościowania platyny nie widzieliśmy we współczesnej historii.

Nieco inny obraz wyłania się z parytetu platyna/pallad. Na tej parze dopiero w czerwcu przebiliśmy dołek ze stycznia 2001 r., gdy kurs palladu na fali rosyjskiej histerii eksplodował do przeszło 1 tys. USD za uncję. Teraz biały metal kosztuje 1553 USD/oz. i jest niemal dwukrotnie cenniejszy od platyny. W przypadku obu metali kluczową sprawą są trendy w motoryzacji, która jest głównym odbiorcą zarówno platyny, jak i palladu. To właśnie próby wyrzucenia diesli z europejskich miast pchają konsumentów w objęcia aut wykorzystujących pallad — zarówno klasycznych „benzyniaków”, jak i hybryd. Teoretycznie tak duża różnica cenowa na korzyść palladu powinna powodować efekt substytucji — zastępowania drogiego palladu tańszą platyną. Ale z bliżej nieokreślonych przyczyn technologicznych tak się nie dzieje i platynawciąż nie zastępuje palladu w autach benzynowych, choć przecież była w nich stosowana jeszcze w XX w. Z tego powodu platynowa bessa może się okazać wyjątkowo długa i uporczywa.

Według danych U.S. Geological Survey w 2018 r. na świecie wydobyto 210 tys. uncji palladu (o 15 tys. mniej niż rok wcześniej) oraz 160 tys. uncji platyny (o prawie 40 tys. mniej niż przed rokiem). Przy czym niemal 70 proc. światowego wydobycia platyny pochodziło z jednego kraju — Republiki Południowej Afryki. Zatem o ile trudno obecnie szukać szans inwestycyjnych we wzroście popytu na platynę, to można zaryzykować postawienie na szok podażowy. Jeśli metal z jakichś powodów przestałby płynąć z południowoafrykańskich kopalń, to cena platyny może szybko wystrzelić w górę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu