Gorsze od oczekiwań dane o produkcji przemysłowej mogą oznaczać, że tempo wzrostu gospodarczego w drugim półroczu spadnie poniżej 5 proc. - uważają ekonomiści.
GUS poinformował w piątek, że produkcja przemysłowa w październiku 2004 roku wzrosła o 3,3 proc. rok do roku, po wzroście o 9,5 proc. we wrześniu, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 0,5 proc. Rynek oczekiwał wzrostu produkcji na poziomie 4,3 proc.
Produkcja wyrównana sezonowo wzrosła o 8,6 proc.
"Mamy całkiem spore szanse, że w drugiej połowie roku dynamika PKB ukształtuje się poniżej 5 proc. Dane, które dzisiaj zobaczyliśmy, uprawdopodobniają taki scenariusz" - powiedział główny ekonomista Societe Generale Polska, Marcin Mróz.
Główny ekonomista Deutsche Bank Polska Arkadiusz Krześniak dodał, że powtórzenie się podobnego wyniku w kolejnym miesiącu oznaczałoby konieczność rewizji prognoz wzrostu poniżej 5 proc.
W ostatniej ankiecie PAP analitycy spodziewali się wzrostu PKB w III kwartale na poziomie średnio 4,9 proc. przy prognozach wahających się od 4,2 do 5,6 proc. W IV kwartale wzrost miałby wynieść średnio 5,1 proc. przy prognozach z zakresu 4,3 - 5,7 proc.
W I kwartale tego roku PKB wzrósł o 6,9 proc., a w II kwartale o 6,1 proc. Dane za III kwartał Główny Urząd Statystyczny poda w grudniu.
W środę członek Rady Polityki Pieniężnej Dariusz Filar powiedział PAP, że w ciągu najbliższych kilku kwartałów wzrost PKB w Polsce wyniesie 4-5 proc.
Główny ekonomista BZ WBK Maciej Reluga oczekuje natomiast wzrostu w ostatnich trzech miesiącach roku na poziomie 5,7 proc.
"Wzrost produkcji wyrównany sezonowo na poziomie 8,6 proc. jest bardzo dobry. Wygląda na to, że w czwarty kwartał tego roku wchodzimy z całkiem przyzwoitym wzrostem gospodarczym. Łącznie w czwartym kwartale będziemy mieli tyle samo dni roboczych (co przed rokiem-PAP). Wzrosty będą dość wysokie, sądzę, że dwucyfrowe" - Reluga.
Główny ekonomista BZ WBK jest również zdania, że wzrost produkcji budowlano-montażowej w październiku o 4,1 proc. rok do roku może oznaczać stopniowe ożywienie inwestycyjne, choć jest to dopiero jeden ze wskaźników.
"To jest poziom jeszcze nie obserwowany w tym roku, jeśli nie uwzględnimy efektów przedakcesyjnych w marcu i kwietniu. Miejmy nadzieję, że wzrost produkcji budowlanej sugeruje jakieś ożywienie w inwestycjach, choć do końca pewnym tego być nie można" - dodał.