Jeszcze w lipcu 2011 r. w portfelach funduszy TFI PZU znajdowało się nieco ponad 4 mld zł. Dziś firma zarządza aktywami o wartości 11 mld zł i jest drugim TFI na rynku. Apetyt jest jednak większy. Do końca roku towarzystwo chce zostać liderem

Dynamiczny wzrost aktywów TFI PZU to efekt „ufunduszowienia", czyli przenoszenia pieniędzy ubezpieczyciela do funduszy. Ale nie tylko.
Ofensywa rozpoczęła się w ubiegłym roku, gdy na pokład wszedł Ryszard Trepczyński. Jego zadaniem była zmiana wizerunku firmy, kojarzonej wyłącznie z ubezpieczycielem. Nowy szef ściągnięty z Pioneera zrobił rewolucję w procesie inwestycyjnym, stawiając na niszowe produkty, takie jak fundusze medyczne czy absolutnej stopy zwrotu. Sukces funduszu PZU Energia Medycyna Ekologia (w rok aktywa wzrosły dziesięciokrotnie do 220 mln zł) zachęcił towarzystwo do uruchomienia zamkniętego funduszu medycznego, któremu pierwsza emisja certyfikatów przyniosła 50 mln zł.
- Nie będziemy konkurować tam, gdzie rynek jest już podzielonu. Zamiast bić się o pozycję wśród klasycznych funduszy akcji czy obligacji, chcemy być na rynkach perspektywicznych. Uważamy, że takimi jest np. szeroko rozumiany sektor ochrony zdrowia. Posiadamy know how i specjalistów, którzy oprócz umiejętności zarządzania portfelami mają wykształcenie medyczne – podkreśla Łukasz Kwiecień, wiceprezes TFI PZU i PZU AM.
Firma planuje wprowadzić do oferty nowy fundusz typu global macro – Forte FIZ, który będzie inwestował na rynkach obligacji. TFI PZU chce również sukcesywnie zwiększać udział obligacji korporacyjnych w portfelu inwestycyjnym.
- Przyjęliśmy w strategii wzrost do 15-25 proc. trzy lata. Teraz jest to prawie 10 proc. Spodziewamy się, że jednym z największych emitentów obligacji korporacyjnych będzie sektor energetyczny – mówi Ryszard Trepczyński.
Towarzystwo kierowane przez Krzysztofa Tokarskiego rozwinęło także kulejącą do tej pory zewnętrzną sieć dystrybucji. Współpracę nawiązano z BRE Private Banking&Wealth Management, CDM Pekao, DM PKO BP i Raiffeisen Bankiem. [JAG]