Tłusta i chuda żywność

Maciej Pilarski
opublikowano: 2005-06-15 00:00

Parafrazując Tuwima, który pisał, że to mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie, ośmielam się stwierdzić, iż polscy producenci żywności odnoszący sukcesy w procesach dostosowawczych do wymogów unijnych, wywarli wrażenie przede wszystkim na sobie samych.

Odnieśliśmy sukces eksportowy i chwała nam za to! Obyśmy w tym stanie samozadowolenia zbyt długo nie trwali. Nasz czterdziestomilionowy kraj z kwitnącym rynkiem zbytu to prawdziwa atrakcja dla producentów żywności. Potraktujmy to jak dobrą wiadomość, która pozwala nam oczekiwać kolejnych sukcesów. Druga wiadomość polskim producentom może mniej przypaść do gustu — od maja 2004 r. nie jesteśmy sami w Europie, nie tylko dla nas zostały otwarte rynki zbytu.

Sukces eksportu, choć pożądany, w swej istocie nie jest zjawiskiem powtarzalnym. Producenci żywności byłej Piętnastki na pewno nie złożyli broni i nie pogodzili się z sytuacją. Mówimy o firmach, które od lat pracują w warunkach konkurencji, które przygotowują się do potencjalnej kontrofensywy mającej na celu odzyskanie utraconych pozycji. Nawet teraz zagraniczni producenci korzystają na imporcie polskiej żywności poprzez zakup półfabrykatów i ich konfekcjonowanie. Tworząc wartość dodaną, sprzedają ją po cenach wyższych niż te, które inkasują polscy producenci. Ale czy tak być musi?

Tyle demonizowania naszych partnerów z Unii. Dążmy do tego, byśmy mogli razem współtworzyć europejski rynek zbytu — przyjmijmy dokładnie takie same warunki — zasady gry na wolnym rynku.

Być może należałoby w tym celu opracować strategie długoterminowe, wykorzystać potencjał inwestycyjny i nowoczesne technologie, które przyczynią się do zdobycia przewagi konkurencyjnej. Po latach tłustych być może przyjdą lata chude. Przygotowani na trudne scenariusze polscy producenci staną się być może na europejskim rynku pierwszymi wśród równych.

Autor prowadzi dziś konferencję „Konkurencyjność polskich produktów spożywczych na rynkach UE” w warszawskim hotelu Bristol.

Maciej Pilarski ekspert, Deloitte

Możesz zainteresować się również: