Za umocnieniem polskiej waluty stoi przede wszystkim poprawa sentymentu na światowych giełdach, która pociągnęła również w górę notowania eurodolara. Kurs USD/PLN pozostaje w ścisłej ujemnej korelacji z notowaniami pary EUR/USD – umocnienie euro, powoduje więc aprecjację złotego. Dodatkowo pozytywnie na wartość polskiej waluty wpływało polepszenie nastrojów również dla regionu rynków wschodzących. Lepszy sentyment dla złotego mogą w przyszłości wspierać pozytywne efekty rewizji ratingów dla Słowacji oraz Czech przez agencję Standard & Poors. S&P podniosła ocenę kredytową dla Słowacji do „A+” oraz pozostawiła rating dla gospodarki czeskiej na wysokim poziomie „A” z perspektywą stabilną. Agencja doceniła zdywersyfikowanie i konkurencyjność gospodarek naszych południowych sąsiadów. Dodatkowo w uzasadnieniu podała, iż kraje te charakteryzuje umiarkowany poziom zadłużenia zagranicznego, co jest szczególnie pozytywnie oceniane w obliczu globalnego kryzysu płynności. Słowacja, Czechy oraz Polska najlepiej wśród gospodarek Europy Środkowo – Wschodniej radzą sobie z negatywnymi skutkami kryzysu. Jakkolwiek spowolnienie gospodarcze ich nie ominie, będzie ono na pewno mniejsze niż w przypadku pozostałych krajów europejskiego regionu emerging markets. Ostatnie decyzje S&P dają nadzieję, iż również Polska gospodarka ma szansę na poprawę oceny wypłacalności kredytowej, co może pozytywnie wpływać na rodzimą walutę.
W minionym tygodniu Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się obniżyć stopy
procentowe o 25 punktów bazowych. Do tej pory RPP była przeciwna poluźnianiu
polityki monetarnej ze względu na wciąż wysoką inflację oraz relatywnie silny
wzrost gospodarczy. Dane, jakie napłynęły z Polskiej gospodarki w ostatnim
miesiącu, ewidentnie wskazują jednak, iż nasza gospodarka nie uniknie
spowolnienia. Spadła bowiem znacząco dynamika wzrostu produkcji przemysłowej
oraz sprzedaży detalicznej. Opublikowany pod koniec mijającego tygodnia odczyt
dynamiki wzrostu PKB za trzeci kwartał wykazał jej spadek o 1 p.p. do poziomu
4,8%. Uwaga inwestorów będzie w najbliższym czasie skupiona na publikacji danych
makro, dotyczących kondycji gospodarczej Polski. Będą one stanowić dobry
prognostyk przyszłego kierunku polityki pieniężnej w naszym kraju. W obecnym
momencie RPP może bowiem przykładać większą wagę do spowolnienia gospodarczego
niż tempa inflacji. W przyszłym tygodniu zostaną opublikowane poprawki do
założeń budżetowych na 2009 rok z uwzględnieniem zrewidowanej dynamiki PKB w
przyszłym roku. Dotychczasowe prognozy Ministerstwa Finansów przewidują wzrost
gospodarczy w 2009 roku na poziomie 4,8% – zostaną one najprawdopodobniej
znacząco zredukowane. Narodowy Bank Polski w prognozie inflacji zakłada, iż
tempo wzrostu PKB spadnie do 2,8%.
W obecnych warunkach Rada Polityki
Pieniężnej zdecydowanie zmieniła ton wypowiedzi na bardziej łagodny, co może
wskazywać, iż ostatnia obniżka stóp procentowych może być początkiem cyklu
obniżek kosztu pieniądza. Prezes NBP Sławomir Skrzypek na konferencji po
ostatnim posiedzeniu RPP otwarcie powiedział, iż decyzja Rady powinna być
traktowana jako zapowiedź zmiany nastawienia. Perspektywa dalszego cięcia kosztu
pieniądza może działać osłabiająco na złotego i zmniejszać impet korekty, jak
obecnie ma miejsce na rynku.
Mijający tydzień przyniósł odreagowanie na światowych giełdach, które
doprowadziło do korekty również na rynku walutowym. Główne indeksy Wall Street
po osiągnięciu poziomów pięcioletnich minimów, odbiły się dynamicznie. Na fali
lepszych nastrojów rósł kurs eurodolara – notowania pary EUR/USD zwyżkowały
znacząco powyżej poziomu 1,3000. Pod koniec tygodnia jednak z powodu niewielkiej
płynności na rynku oraz większego popytu na dolara związanego z końcem miesiąca,
euro osłabiło się do wsparcia na poziomie 1,2700.
Po długotrwałych spadkach
na światowych parkietach rynek z niecierpliwością oczekiwał na sygnał do odbicia
– w związku z tym gdy tylko pojawiła się pierwsza możliwość do odreagowania,
inwestorzy przystąpili do zakupów. Pozytywnie na rynek podziałała informacja o
pomocy dla Citigroup – 300 mld aktywów instytucji finansowej zostanie objęte
systemem gwarancji rządowych. Ponadto bank dostanie zastrzyk finansowy wysokości
20 mld dolarów w ramach planu pomocy Paulson'a. W mijającym tygodniu okazało
się, że plan stabilizacji rynków finansowych opracowany przez sekretarza skarbu
Henry'ego Paulson'a oraz Rezerwę Federalną nie jest jedynym projektem
przewidzianym dla wspierania amerykańskiej gospodarki. W mijającym tygodniu Bank
Rezerwy Federalnej zapowiedział stworzenie kolejnego pakietu pomocy dla rynku
finansowego o wartości 800 mld dolarów. Tym razem jednak wsparciem zostaną
objęte nie instytucje finansowe, mające problemy z płynnością, ale sektor
kredytów konsumenckich. Gwarancjami rządowymi zostanie objętych 600 mld kredytów
hipotecznych oraz papierów wartościowych wyemitowanych na ich podstawie.
Pozostałe 200 mld przeznaczone zostanie na wsparcie sektora kredytów
konsumenckich, samochodowych oraz pożyczek studenckich. Plan aktywizowania
gospodarki zapowiedział z kolei nowy prezydent Barack Obama. Zamierza on
przeznaczyć kilkaset miliardów dolarów między innymi na inwestycje
infrastrukturalne, wsparcie sektora energii odnawialnej oraz przewiduje szereg
ulg podatkowych. Gospodarce USA potrzebne jest solidne wsparcie, napływające
stamtąd dane makro są bowiem coraz gorsze. W minionym tygodniu miała miejsce
publikacja wskaźnika zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan i wskaźnika
aktywności sektora wytwórczego Chicago PMI. Wartości obydwu indeksów okazały się
zdecydowanie gorsze od oczekiwań. Pogorszenie nastrojów wśród konsumentów
przełożyło się między innymi na spadek wydatków Amerykanów – w październiku
zniżkowały one o 1% w stosunku do miesiąca poprzedniego. Zmniejszyły się również
znacząco zakupy dóbr trwałego użytku – o 6,2% względem września. Słaby sentyment
w gospodarce amerykańskiej powoduje postępujący paraliż inwestycji oraz
konsumpcji, które do tej pory były filarami wzrostu PKB w Stanach Zjednoczonych.
Kolejne obniżki stóp procentowych nie zdołały bowiem w wystarczającym stopniu
przywrócić zaufania i pobudzić popytu wewnętrznego. Zwiększanie wydatków
rządowych, pomimo bardzo wysokiego deficytu fiskalnego, wydaje się być zatem
ostatnią deską ratunku dla amerykańskiej gospodarki.
Wobec problemów gospodarczych obojętna nie pozostaje również Europa. Komisja Europejska zdecydowała się stworzyć plan pomocy dla unijnej gospodarki, którego wartość ma stanowić 1,5% PKB UE, tj. ok. 200 mld EUR. W ramach tego planu wsparty zostanie m.in. europejski przemysł samochodowy. Tego typu zdecydowane działania nieco polepszają perspektywy dla światowej gospodarki. Istnieje szansa na to, iż dzięki nim kraje rozwinięte nie wejdą w fazę głębokiej recesji. Jednak przynajmniej umiarkowane tempo spadku PKB w tych krajach w najbliższych kwartałach wydaje się nieuniknione. W związku z tym trudno będzie o to, by lepsze nastroje na rynkach zagościły na dłużej.
Joanna Pluta, Tomasz Regulski
Autorzy są analitykami Departamentu
Doradztwa i Analiz DM TMS Brokers