TouchStone kontra Optimus
W komentarzu redakcyjnym, który ukazał się 26 stycznia b.r. w gazecie „Puls Biznesu” redakcja „Pulsu Biznesu” mija się z prawdą i w celu zwiększenia wiarygodności własnej publikacji manipuluje faktami. Pomijając merytoryczną stronę artykułu redaktora W. Surmacza, do której oficjalnie ustosunkował się Zarząd Optimus S.A., chciałbym poinformować, jako „wywołany do tablicy” z imienia i nazwiska, że: nieprawdą jest, jak podaje redakcja, iż „(...) dziennikarz (Pulsu Biznesu) wielokrotnie prowadził rozmowy telefoniczne, z rzecznikiem prasowym Optimusa (...)”.
Redaktor W. Surmacz przeprowadził ze mną jedną, krótką rozmowę telefoniczną. Zamieszczone w tekście rzekome cytaty są swobodną interpretacją moich słów dokonaną przez autora artykułu. Niektórych cytowanych zdań w ogóle nie wypowiedziałem, inne z kolei zostały wyrwane z kontekstu, przez co w znacznym stopniu zmieniły sens. Redaktor Surmacz zignorował również moją prośbę o autoryzację wypowiedzi, co jednoznacznie określa stosunek redakcji do przepisów Prawa Prasowego.(...)
Marek Maciaś
Dyrektor ds. Public Relations
Optimus S.A.
Od autora i redakcji:
Na dowód, że rozmawiałem z Panem kilkakrotnie, dysponuję wydrukiem billingowym potwierdzającym, że w dniach 18 i 20 stycznia 1999 r. łączyłem się dziesięciokrotnie z numerem Pańskiego telefonu komórkowego oraz dwukrotnie z numerem telefonu stacjonarnego w Pańskim biurze. Doszło do kilku rozmów, ich czas jest odnotowany w billingu. Oświadczam też, że parę rozmów przerwał Pan nagle powołując się na „zakłócenia na linii”, miało to miejsce gdy zadawałem pytania, które sprawiały Panu wyraźny kłopot.
Czytelnikom przypominam, że „ustosunkowanie się Zarządu” nie zamyka wątku merytorycznego sprawy zarzutu firmy Lex Service wobec Optimusa. Postępowanie przed sądem nie doprowadziło do zawarcia ugody, a firma Lex Service złożyła doniesienie do prokuratury o popełnieniu przez Optimus przestępstwa.
Wojciech Surmacz
Stosunek redakcji do przepisów prawa prasowego dotyczących autoryzacji (pochodzących z 1984 roku) jest taki, że w 99 przypadkach na 100 autoryzacja nie służy uściśleniu sformułowań rzeczywiście użytych podczas rozmowy, ale próbie nadania publikacji formy i wymowy odpowiadającej zainteresowanej osobie. Dochodzi nawet do prób usuwania pytań niewygodnych dla pytanego, zmiany tytułu itp.
Andrzej Nierychło,
redaktor naczelny