Dotychczasowe winiety dla pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t zastąpił na Słowacji w pełni elektroniczny system oparty o technologię GNSS. Aby z niego korzystać, trzeba wyposażyć samochody w urządzenia On-Board Unit (OBU). Rozwiązanie nie jest nowe, bo już od wielu lat podobne systemy są znane w Niemczech, Austrii czy w sąsiednich Czechach. Słowackie OBU działa, po podłączeniu do gniazda zapalniczki, zarówno w trybie Post-Pay, jak i Pre-Pay.
Unia Przewoźników Drogowych Słowacji żąda obniżenia kosztów myta dla krajowych przewoźników o 60 procent. Myto nie jest jednak największym problemem Słowaków. Jest nim nadpodaż samochodów, co w czasie spowolnienia gospodarczego dotkliwie daje się we znaki całemu sektorowi.
- Zmniejszanie liczby ładunków to efekt spowolnienia gospodarczego, a nie wprowadzenia myta. Polscy przewoźnicy nie zabiorą ładunków, których nie ma. Węgrzy też tego nie zrobią. Jak zawsze w takich sytuacjach potrzeba czasu na oswojenie się z sytuacją i analizę kosztów. Europa ujednolica system drogowy i to się nie dzieje bez zapowiedzi - mówi Katarzyna Nowakowska z Pekaesu.
Pierwsze dni działania nowego systemu u Słowaków zdenerwowały jednak także polskich kierowców, którzy po odbiór urządzeń musieli czekać w kolejkach po kilkanaście godzin. Gorąco było również na 137 stacjach benzynowych w całej Słowacji, gdzie protestowali słowaccy przewoźnicy żądający wstrzymania systemu opłat na pół roku i obniżenia kosztów drogowych opłat elektronicznych. Czy to zamieszanie może być szansą dla polskich przewoźników?

Więcej - w czwartkowym Pulsie Biznesu