Trzeba poluzować prawo finansowe

Budżety Nie wszyscy samorządowcy chcą zwiększenia limitu zadłużenia gmin. Postulują zmiany innych przepisów

Samorządowcy od dawna postulują zmiany zasad zadłużania się gmin. Nad propozycjami poluzowania przepisów pracują Związek Miast Polskich i Unia Metropolii Polskich. Rekomendacja Komisji Europejskiej (KE) w sprawie zakończenia procedury nadmiernego deficytu wobec Polski może na nowo otworzyć dyskusję nad zadłużeniem samorządów. Na poparcie zmian przez Ministerstwo Finansów nie ma jednak co liczyć. Co zresztą ciekawe, zmiana limitów zadłużenia nie podoba się także wielu samorządowcom. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej niedawno przez PAP, 55 proc. wśród 101 badanych uznało, że po decyzji KE przepisy dotyczące limitów powinny się zmienić, bo są zbyt rygorystyczne.

Zobacz więcej

WOJCIECH JARGIŁO

Reszta jest przeciwnego zdania. Zwolennicy zmian najchętniej wróciliby do zasad, które obowiązywały przed 2014 r., czyli do 15-procentowego limitu planowanych spłat kredytów, pożyczek i wykupu obligacji wraz z odsetkami i dyskontem w roku budżetowym do dochodów budżetowych i 60-procentowego limitu łącznej kwoty długu do dochodów budżetowych. Przeciwnikiem powrotu do starych zasad jest m.in. Krzysztof Żuk, prezydent Lublina i członek Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Uważa, że pilniejsza jest potrzeba zmiany innych przepisów, np. danie gminom większej swobody zarządzania ich zadłużeniem.

Zwiększyć elastyczność

Jeden z postulatów samorządowców dotyczy zmiany art. 89 ustawy o finansach publicznych, który umożliwia finansowanie planowanego deficytu lub spłatę zobowiązań kredytowych poprzez zaciągnięcie długoterminowego kredytu albo pożyczki. Jak mówi Krzysztof Żuk, przepis ten ogranicza samorządom możliwość korzystania z preferencyjnych kredytów międzynarodowych instytucji finansowych, ponieważ mogą je zaciągać albo tylko do wysokości deficytu, albo w ogóle nie mogą, jeśli mają nadwyżkę budżetową.

— Prowadzi to do sytuacji, że samorząd w razie budżetu z nadwyżką i planowanym kredytem albo budżetu z deficytem niższym niż planowany kredyt, musi zaciągnąć komercyjny kredyt na finansowanie rozchodów zamiast preferencyjnego kredytu na finansowanie inwestycji. A rozchody finansować z dochodów własnych. Nie można również konsolidować kredytów na lepszych warunkach — wyjaśnia Krzysztof Żuk. Dr Bartłomiej Opaliński, radca prawny i konstytucjonalista z Uczelni Łazarskiego, uważa jednak, że zapis ten jest właściwy.

— Obecna regulacja stanowi, w mojej ocenie, wentyl bezpieczeństwa przed pochopnym zaciąganiem kredytów inwestycyjnych. Można ja też postrzegać jako spowalniającą rozwój jednostek samorządu terytorialnego w zakresie planowanych i realizowanych inwestycji na skutek ograniczenia możliwości zaciągania kredytów na preferencyjnych warunkach. Wydaje się jednak, że to obostrzenie stwarza warunki do szerszych i bardziej wszechstronnych przemyśleń przed ewentualnym zbyt pochopnym zaciągnięciem zobowiązania kredytowego, które w końcu należy terminowo spłacać, zaś odsetki stanowią jedynie jego, zazwyczaj kilkunastoprocentową, część. Wydaje się, że zmiana nie jest potrzebna— komentuje Bartłomiej Opaliński.

Argumentuje, że inwestycje samorządowe nie zależą jedynie od możliwości kredytowania. A kredyt inwestycyjny jest tylko jednym z elementów wpływających na rozwój inwestycyjny gmin. — Ważny jest sposób zarządzania, racjonalne planowanie inwestycji, a także umiejętność pozyskania pieniędzy ze źródeł alternatywnych do kredytów inwestycyjnych. Wydaje się więc, że zmiana zasad udzielania samorządom kredytów nie jest konieczna — dodaje Bartłomiej Opaliński.

Za wysoki próg

Samorządowcy proponują także obniżenie progu ustawowych długów zaciągniętych na finansowanie projektów unijnych. Obecnie jest to co najmniej 60 proc.

— Próg zależy od ogólnej wartości projektu, która może się zmienić w toku realizacji zadania, gdy zleci się prace dodatkowe. W praktyce bardzo niewiele projektów dochodzi do tego progu, dlatego chcielibyśmy, aby został obniżony do 40 proc. albo żeby przepis wskazywał, że limit odnosi się wyłącznie do środków kwalifikowanych. Ta propozycja wynika z analizy poziomu współfinansowania przedsięwzięć z pieniędzy unijnych w poprzedniej perspektywie. Taka zmiana pozwoli samorządom lepiej wykorzystać unijne dotacje — twierdzi Krzysztof Żuk. Podkreśla też, że zadłużenie samorządów nie zawsze do końca od nich zależy.

— Problemem jest niedoszacowanie rządowych zadań zleconych. W praktyce samorządy muszą do nich dopłacać i dodatkowo zadłużać na realizację inwestycji. Regionalne Izby Obrachunkowe nie mogą kwestionować tych wyliczeń, a samorządy informują o możliwości wejścia na drogę sądową ze skarbem państwa — zwraca uwagę Krzysztof Żuk.

Ministerstwo Finansów postulowaną przez samorządowców zmianą przepisów się jednak nie zajmuje. Informuje, że wskaźnik obowiązuje od roku, a to za krótko, aby zmieniać sposób obliczania wskaźnika spłaty zadłużenia. Twierdzi jednak, że na bieżąco ten wskaźnik monitoruje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Trzeba poluzować prawo finansowe