Kadrowa miotła w spółkach skarbu państwa dotarła właśnie do Grupy Azoty. We czwartek, 12 lutego, spółka poinformowała, że jej rada nadzorcza odwołała prezesa Andrzej Skolmowskiego oraz wiceprezesów Pawła Bielskiego i Andrzeja Dawidowskiego. Przyczyn odwołania w komunikacie giełdowym nie podano, ale uzasadnienie w mediach społecznościowych przedstawiło Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP). Na piątek, 13 lutego, zwołane jest nadzwyczajne walne spółki, które ma podjąć decyzję w sprawie emisji akcji.
W czwartek po godz. 16:30 pojawił się także komunikat dotyczący rezygnacji Andrzeja Dawidowskiego z funkcji prezesa wchodzących w skład Grupy Azoty zakładów chemicznych w Policach. Nastąpiła ona ze skutkiem natychmiastowym. Odwołany prezes Grupy Azoty Andrzej Skolmowski przestał z kolei zasiadać w radzie nadzorczej zakładów w Policach.
Ministerialne uzasadnienie
"MAP jako dominujący akcjonariusz Grupy Azoty jest zdeterminowany, aby proces restrukturyzacji spółki zakończył się jak najszybciej. Trudna sytuacja finansowa grupy, będąca konsekwencją błędnych decyzji inwestycyjnych sprzed 2023 r. oraz niesprzyjających warunków rynkowych, wymaga konsekwentnego podejmowania decyzji i proaktywnych działań, w tym w obszarze negocjacji z instytucjami finansowymi" - pisze resort.
MAP podkreśla, że w kluczowym momencie procesu negocjacji z instytucjami finansowymi oraz najważniejszymi interesariuszami nadrzędnym celem pozostaje długofalowa stabilizacja sytuacji finansowej spółki, o co ma zadbać zmieniony zarząd.
"Osiągnięcie tego celu wymaga również zdecydowanych działań w zakresie organizacji pracy zarządu. W ocenie rady nowy skład zarządu będzie zobowiązany do wdrożenia rozwiązań przybliżających Grupę Azoty do zawarcia porozumienia z wierzycielami, co pozwoli zapewnić spółce stabilne i długookresowe funkcjonowanie" - podaje MAP.
Poliolefinowy problem
Jednocześnie ministerstwo zapowiada dokapitalizowanie grupy, która próbuje sprzedać Orlenowi realizowany w Policach przez spółkę Grupa Azoty Polyolefins projekt Polimerów, czyli zakładu produkcji propylenu i polipropylenu. Pierwsza decyzja o jego budowie zapadła w 2015 r., koszt miał sięgnąć 1,7 mld zł, a uruchomienie przewidywano na 2019 r. Trwało to jednak znacznie dłużej.
Umowa na wykonanie została zawarta w 2019 r., a uruchomienie planowano na przełom lat 2022-23. Terminu nie udało się dotrzymać - warunkowy odbiór instalacji nastąpił dopiero latem 2024 r. Opóźnienia w realizacji projektu przyczyniły się do wzrostu kosztów - pierwotnie szacowano wartość inwestycji na około 5 mld zł, a faktycznie sięgnęły około 7,5 mld zł. Azoty są w sporze z wykonawcą (Hyundai Engineering), a banki postawiły kredyty w stan wymagalności.
Państwowy kapitał
"MAP planuje dokapitalizowanie Grupy Azoty, co stworzy warunki do skutecznego wdrożenia strategii spółki oraz ustabilizowania jej sytuacji finansowej. Ze względu na profil działalności oraz bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo państwa Grupa Azoty ma znaczenie strategiczne. Dlatego MAP podejmuje wszelkie działania zmierzające do odbudowy jej kondycji oraz konsolidacji sektora chemicznego w Polsce" - informuje MAP.
Grupa Azoty w listopadzie, po ogłoszeniu strategii do 2030 r., zapowiedziała przeprowadzenie dokapitalizowania w dwóch etapach. W pierwszym akcje warte ok. 600 mln zł miały trafić wyłącznie do skarbu państwa - w takiej ilości, by nie przekroczył on progu 50 proc. w akcjonariacie (obecnie ma 33 proc.). W drugim nieco większa emisja miała być skierowana do państwa i prywatnych inwestorów.
- Potrzeby kapitałowe Grupy Azoty to jedno, a drugie - to możliwość ich zaspokojenia w taki sposób, by nie został on potraktowany jako pomoc publiczna. Wcześniej mówiło się o emisji do państwowego właściciela wartej ok. 600 mln zł. To oczywiście o wiele za mało, biorąc pod uwagę potrzeby spółki i jej zadłużenie. Podstawowy scenariusz to dwie emisje o wartości ok. 1,3 mld zł połączone z rozwiązaniem kwestii Polimerów, czyli albo ich sprzedażą do Orlenu, albo przejęciem przez banki, a także z konwersją 2 mld zł zadłużenia na akcje. W takim scenariuszu Grupa Azoty i tak pozostanie spółką dość istotnie zadłużoną - mówi Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.
📢MAP, jako dominujący akcjonariusz @Grupa_Azoty, jest zdeterminowany, aby proces restrukturyzacji spółki zakończył się jak najszybciej. Trudna sytuacja finansowa Grupy, będąca konsekwencją błędnych decyzji inwestycyjnych sprzed 2023 r. oraz niesprzyjających warunków rynkowych,… pic.twitter.com/zmJtC5R2RK
— Ministerstwo Aktywów Państwowych 🇵🇱 (@MAPGOVPL) February 12, 2026
Kadrowa karuzela w Grupie Azoty
W czwartek do wykonywania obowiązków prezesa Grupy Azoty czasowo została delegowana wiceprzewodnicząca rady nadzorczej Aleksandra Machowicz-Jaworska. To urzędniczka ministerstwa aktywów państwowych, w którym jest zastępczynią dyrektora departamentu instrumentów rozwojowych.
Andrzej Skolmowski był prezesem Grupy Azoty od czerwca ubiegłego roku, a wcześniej pełnił obowiązki prezesa i był wiceprezesem od wiosny 2024 r. Na czele spółki zastąpił Adama Leszkiewicza, który przeszedł na fotel prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Był to dla niego drugi epizod w zarządzie chemicznej grupy, bo był jej wiceprezesem w latach 2009-16.
Paweł Bielski w zarządzie odpowiadał m.in. za strategię, inwestycje, transformację oraz badania i rozwój. Andrzej Dawidowski był natomiast prezesem Grupy Azoty Police i odpowiadał za zarzadzanie segmentem nawozy w całej grupie.
W zarządzie po czwartkowych odwołaniach zasiadają trzej menedżerowie. Pozostał w nim Artur Chołody, wiceprezes odpowiedzialny za finanse i restrukturyzację, wiceprezes Mirosław Ptasiński, kierujący Grupą Azoty Kędzierzyn i zarządzający segmentem zaawansowanej chemii, a także Artur Babicz, który jako członek zarządu odpowiada m.in. za koordynację procesów produkcyjnych.
Odwołanie członków zarządu Grupy Azoty to kolejne w ostatnich miesiącach zmiany na czele giełdowych spółek kontrolowanych przez skarb państwa. Po tym, jak pod koniec lipca ubiegłego roku ministrem aktywów został Wojciech Balczun, szybko doszło do zmiany w PZU. Na początku sierpnia prezesem ubezpieczyciela przestał być Andrzej Klesyk, co tłumaczono koniecznością skuteczniejszej realizacji strategii. Zastąpił go, choć nie od razu, Bogdan Benczak. W październiku ze stanowiska prezesa JSW odwołano Ryszarda Jantę, którego następcy jeszcze nie znaleziono - w borykającej się z problemami spółce pełniącym obowiązki prezesa jest wiceprezes ds. ekonomicznych Bogusław Oleksy.
W grudniu do błyskawicznych zmian doszło w PGE, gdzie ze stanowiskiem prezesa pożegnał się Dariusz Marzec, a zastąpił go Dariusz Lubera. Pod koniec stycznia do małej rewolucji doszło natomiast w KGHM, gdzie odwołano prezesa Andrzeja Szydłę i wiceprezesa Piotra Stryczka. Do zmian dochodziło nie tylko w spółkach pod nadzorem resortu aktywów - tuż przed świętami ze stanowiskiem prezesa przechodzącego restrukturyzację PKP Cargo, którego nadzorcą jest resort infrastruktury, pożegnała się Agnieszka Wasilewska-Semail. Podobnie jak w przypadku Grupy Azoty do pełnienia obowiązków prezesa do czasu wyłonienia w konkursie nowych menedżerów czasowo zostali delegowani członkowie rady nadzorczej.
Na początku tego tygodnia Wojciech Balczun ogłosił kodeks dobrych praktyk nadzoru właścicielskiego. Przy okazji podkreślał, że w przypadku menedżerów spółek z państwowym udziałem kluczową zasadą ma być neutralność polityczna rozumiana jako brak publicznego manifestowania sympatii politycznej i zachowanie niezależności od nacisków politycznych. Przedstawiciele rynku podchodzili do tych zapowiedzi nieco sceptycznie.
- Nie rozumiem ruchów, które nastąpiły choćby w PZU, Orlenie czy KGHM, a informacja o odwołaniu prezesa Szydły to wręcz kalka patologii z czasów PiS. Żadnego z zarządów nie można traktować jako stabilnego, choćby był wyjątkowo merytoryczny - komentował anonimowo w PB jeden z zarządzających funduszami akcji polskich.
