Nie ma szans, byśmy mogli dziś polską gospodarkę opisać jednym określeniem. Widać to dobrze w przemyśle, w którym niektóre branże – szczególnie eksportowe – znajdują się w recesji, a inne próbują się obudzić po dwóch latach spadków. Nadzieje na ten rok można wiązać z odrodzeniem aktywności budowlanej, zarówno w mieszkaniówce europejskiej, jak też w projektach infrastrukturalnych. Natomiast strach budzi kondycja motoryzacji.
Produkcja przemysłowa w Polsce w styczniu spadła o 1 proc. rok do roku, po wzroście o 0,2 proc. w grudniu. Pozornie niewiele się dzieje, ale wewnątrz danych widać duże przetasowania koniunktury między sektorami.
Przez trzy miesiące z rzędu do stycznia produkcja motoryzacyjna w Polsce notowała spadek o ponad 15 proc. rok do roku. Ostatni raz zdarzyło się to w okresie pandemii COVID-19, a wcześniej w czasie kryzysu finansowego w 2009 r. Skończył się zatem okres, kiedy polska produkcja rosła w oderwaniu od szerszego trendu europejskiego. Trzeba zauważyć, że spadamy z wysokiego konia. W latach 2019-23 wolumen produkcji motoryzacyjnej w całej Unii Europejskiej nie zmienił się, a u nas wzrósł o 50 proc. Natomiast w ostatnim roku w UE produkcja spadła o 14 proc., a w naszych zakładach o 16 proc. (wszystkie dane liczone są grudzień do grudnia). Szczególnie mocne spadki w Polsce wystąpiły w ostatnich dwóch miesiącach 2024 r., a teraz widać je na początku 2025 r.
Przekłada się to na redukcję zatrudnienia, które obniżyło się w zeszłym roku o 3,9 proc., znacznie bardziej niż średnio w całej gospodarce. Jedyny plus w tych danych jest taki, że z miesiąca na miesiąc wolumeny produkcji stopniowo się stabilizują, co znaczy, że spadki roczne nie powinny się pogłębiać.
Z drugiej strony stopniowo coraz lepiej wygląda produkcja w branżach związanych z budownictwem i nieruchomościami. W sektorze materiałów budowlanych nastąpił w styczniu wzrost aż o 14,2 proc. rok do roku, co jest kontynuacją trendu rozpoczętego w ostatnim kwartale 2024 r. Jest to spójne z ożywieniem w produkcji budowlano-montażowej, która w styczniu zanotowała pierwszy roczny wzrost od 13 miesięcy.
Do wzrostu próbuje też wrócić branża meblarska. W styczniu produkcja mebli zwiększyła się o 3,8 proc. rok do roku. Dane są bardzo zmienne z miesiąca na miesiąc, ale trend jest lekko wzrostowy. Branża liczy, że niższe stopy procentowe w euro poprawią popyt na nowe mieszkania oraz remonty mieszkań w Europie Zachodniej, co wsparłoby polskich eksporterów. Choć na razie trudno mówić o istotnym przełomie – Polska jest jedynym z dużych krajów UE, w którym produkcja mebli rośnie. W Niemczech, Włoszech, Francji, czy Hiszpanii obserwowano w ostatnich miesiącach głównie spadki. Dynamika sprzedaży detalicznej towarów wyposażenia mieszkań też jest w większości dużych krajów na minusie. To wszystko składnia do ostrożności w snuciu optymistycznych scenariuszy dla branży na najbliższy rok – to może być rok stabilizacji, ale raczej nie przełomu.
Generalna reguła rządząca rynkiem w tym momencie jest taka, że ekspozycja branży lub firmy na kraj zapewnia wyższą dynamikę niż ekspozycja na rynki zagraniczne, a szczególnie Niemcy. Ale bez ożywienia eksportu trudno będzie o istotną poprawę w całym sektorze przemysłowym. To ożywienie powinno nadejść wtedy, kiedy ustaną największe wstrząsy polityczne związane z inauguracja nowego prezydenta USA i wyborami w Niemczech.
