Sędziowie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) podzielili opinię rzecznika generalnego z 11 września 2025 r. w sprawie C-471/24 wskazując na zgodność WIBOR-u z prawem. Sprawa dotyczyła klienta PKO BP, który w sierpniu 2019 r. zaciągnął kredyt hipoteczny na ponad 400 tys. zł z oprocentowaniem opartym na wskaźniku WIBOR 6M. Po kilku latach kredytobiorca pozwał bank, zarzucając mu niedopełnienie obowiązku rzetelnego poinformowania o zasadach działania zmiennego oprocentowania, w tym sposobie ustalania wskaźnika referencyjnego.
TSUE stanął po stronie banków
- Z punktu widzenia banków ten wyrok jest bardzo korzystny i bardziej klarowny, niżby to wynikało z opinii Rzecznika Generalnego. I jest dość jednoznaczny, co aż tak często się nie zdarza. W odpowiedzi na pytanie drugie TSUE zaznaczył wprawdzie, że bank przekazując informację na temat WIBOR-u nie może przedstawiać zniekształconego obrazu tego wskaźnika, jednak to stwierdzenie jest w dużej mierze oczywiste - mówi Andrzej Springer, radca prawny, partner zarządzający w BWHS Wojciechowski Springer i Wspólnicy.
W treści wyroku pojawia się też teza, iż nie można uznać, że jeden z banków jest w stanie sam wpłynąć na wartość wskaźnika referencyjnego.
- Można więc to czytać jako pozytywny prognostyk dla banków, aczkolwiek trzeba też mieć świadomość, że ten wyrok nie oznacza, że nie będzie kolejnych pytań prejudycjalnych do TSUE w srawie WIBOR-u. Trybunał otrzymał już trzy inne pytania od polskich sądów i na tym może się nie skończyć - mówi Andrzej Springer.
Bank nie musi przekazywać metodologii ustalania WIBOR-u
Wyrok potwierdza zasady stosowane dotychczas przez banki przy ustalaniu oprocentowania zmiennego dla kredytów opartych na stawce WIBOR. Zgodnie z ustawą prawo bankowe, jeśli strony nie ustaliły stałej stopy procentowej, oprocentowanie opiera się na wskaźniku referencyjnym i marży banku.
— TSUE uznał, że zezwolenie krajowym sądom cywilnym na weryfikację metody ustalania kluczowych wskaźników referencyjnych w drodze oceny nieuczciwego charakteru warunku umownego podważyłoby szczególny system zarządzania kluczowymi wskaźnikami referencyjnymi ustanowiony przez prawodawcę UE na mocy rozporządzenia BMR. Trybunał nie podzielił zarzutów podważających wiarygodność i rynkowość WIBOR-u — mówi Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich (ZBP).
TSUE uznał, że bank powinien przekazać informacje o nazwie, administratorze i skutkach wzrostu wskaźnika na oprocentowanie kredytu, co już — w ocenie prezesa ZBP — było realizowane przez banki. Bank nie musi natomiast przekazywać klientowi szczegółowych informacji na temat metodologii ustalania wskaźnika służącego do obliczania zmiennej stopy procentowej.
— Rozporządzenie BMR nakłada obowiązki informacyjne na administratorów wskaźników referencyjnych, którzy publikują lub udostępniają główne elementy metodologii każdego dostarczonego wskaźnika. Bank może odsyłać konsumenta do tych informacji. Ewentualne dodatkowe wyjaśnienia banku nie mogą jednak przedstawiać zniekształconego obrazu wskaźnika referencyjnego — wyjaśnia Jarosław Zawada, attaché prasowy w TSUE.
TSUE uznał, że jeśli w chwili zawarcia umowy wskaźnik referencyjny w rozumieniu rozporządzenia BMR można uznać za zgodny z tym rozporządzeniem, to ani niepoinformowanie konsumenta o pewnych szczególnych cechach tego wskaźnika (np. o tym, że kredytodawca jest jednym z banków przekazujących dane wykorzystywane do ustalenia tego wskaźnika), ani same te szczególne cechy nie nadają analizowanemu warunkowi umownemu nieuczciwego charakteru.
Nie będzie rewolucji w sprawach o WIBOR
Obecnie w sądach toczy się 2700 spraw dotyczących kredytów opartych na stawce WIBOR. W zdecydowanej większości banki wygrywają.
Wyrok TSUE wyznaczy kierunek dalszego orzecznictwa w Polsce.
- Zarzuty kancelarii dotyczące naruszenia obowiązków informacyjnych nie zostały podzielone. Bank nie ma obowiązku przekazywania szczegółowych informacji o charakterze danych wykorzystywanych do ustalania WIBOR, skoro informacje o mechanizmie wskaźnika są publicznie dostępne. Nie będzie rewolucji w sporach o WIBOR. Wyrok TSUE to potwierdzenie dotychczasowego podejścia polskich sądów – uważa Bartosz Miąskiewicz, członek zespołu pełnomocników prowadzących sprawę po stronie PKO BP.
Z raportu ZBP wynika, że próby podważania umów mogłyby doprowadzić do katastrofalnych skutków ekonomicznych — w skrajnym scenariuszu unieważnienie umów opartych na stawce WIBOR kosztowałoby około 480 mld zł. Masowe podważanie WIBOR-u oznaczałoby też m.in. załamanie akcji kredytowej i wstrzymanie inwestycji.
Nie ma nierównowagi między stronami
TSUE uznał, że klauzula umowy zawierająca wskaźnik referencyjny — taki jak WIBOR — nie powoduje znaczącej nierównowagi między stronami na niekorzyść konsumenta.
— Wymóg przejrzystości przewidziany w dyrektywie 93/13 nie zobowiązuje kredytodawcy do bezpośredniego przekazywania bardziej szczegółowych informacji na temat metody wyznaczania wskaźnika referencyjnego niż wymagane na podstawie rozporządzenia BMR — mówi Tadeusz Białek.
ZBP, UOKiK i Ministerstwo Finansów od początku sporów o umowy kredytowe oparte na stawce WIBOR stały na stanowisku, że wskaźnik jest w pełni legalny, transparentny i nie ma żadnych merytorycznych podstaw do jego podważania. WIBOR nie jest konstrukcją dowolną, lecz wskaźnikiem podlegającym rygorystycznemu nadzorowi państwowemu. Jest wyznaczany zgodnie z unijnym rozporządzeniem BMR, a nad prawidłowością tego procesu czuwa Komisja Nadzoru Finansowego.
Najważniejszą informacją z punktu widzenia kredytobiorców jest potwierdzenie przez Trybunał, że postanowienia tworzące mechanizm zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik WIBOR podlegają badaniu z punktu widzenia abuzywności. Otwiera to drogę do dochodzenia przez kredytobiorców złotowych roszczeń wobec banków. Sądy będą mogły badać, czy banki np. nie stosowały zachęt na etapie przedkontraktowym, czyli nie przedstawiały jakichś zapewnień co do prognoz dotyczących ryzyka związanego ze zmiennym oprocentowaniem i nie zakrzywiały obrazu wskaźnika i ryzyka z nim związanego. To wszystko wymaga badania i mocnego przyjrzenia się każdej umowie na etapie przedkontraktowym.
Trybunał wymaga badania kompleksowości informacji przekazanych klientowi oraz tego, czy jest ona prawidłowa i napisana prostym, zrozumiałym językiem. Bank nie musi przedstawiać szczegółowej metodologii ustalania wskaźnika referencyjnego i może w tym zakresie odesłać klienta do ogólnodostępnych informacji. Jeśli jednak bank dodał coś od siebie, podsumował lub wyjaśnił i ta informacja wprowadza w błąd lub zakrzywia obraz wskaźnika, to już może skutkować abuzywnością postanowień umownych. TSUE stoi na stanowisku, że konsument musi być świadomy ryzyka, z jakim wiąże się zawarcie umowy kredytu mieszkaniowego ze zmiennym oprocentowaniem i to nie tylko skonstruowanym w oparciu o WIBOR.
Wyrok TSUE nie zamyka kredytobiorcom drogi do wnoszenia pozwów przeciwko bankom. W mojej ocenie cezurą czasową jeśli chodzi o datę zawarcia umowy będzie 1 stycznia 2018 r., czyli data wejścia w życie Rozporządzenia BMR, które dało ramy prawne funkcjonowania wskaźników referencyjnych, a nawet dopiero 16 grudnia 2020 r. kiedy to KNF wydała zezwolenie na prowadzenie przez GWP Benchmark działalności jako administratora wskaźnika WIBOR.
Nie oznacza to w żadnym wypadku, że umowy zawarte później nie podlegają ocenie z punktu widzenia abuzywności postanowień zmiennego oprocentowania i nie mogą być podważone, ale wymagają w pewnym zakresie innej argumentacji. Wcześniej administratorem WIBOR-u było Stowarzyszenie ACI. Widziałem wiele umów, w których po prostu bank mówił, że WIBOR to jest taki wskaźnik referencyjny, którego notowania można sobie sprawdzić na stronie Reutersa i to jest w mojej ocenie informacja niewystarczająca. Spodziewam się więc jeszcze wielu pytań prejudycjalnych sądów w sprawach kredytów złotowych.
