Dlaczego Krzysztof Janczak lubi zegarki? Bo żyją. Dlatego stworzył pierwsze od niemal 40 lat polskie „szwajcary”.
Zielona Góra. Deptak. Niewysoki, szczupły 30-latek wymachuje do mnie ręką z telefonem, przez który właśnie rozmawiamy. Krzysztof Janczak kroczy w gustownym garniturze, płaszczu, modnych okularach i kaszkiecie. Po niespełna czterech dekadach reaktywował w Polsce produkcję zegarków mechanicznych.
Zielonogórska Manufaktura Zegarkowa Polpora nowe czasomierze wprowadziła na rynek 1 grudnia. Akurat w dniu św. Eligiusza — patrona zegarmistrzów, jubilerów i numizmatyków. Limitowane (po dziewięć sztuk) modele Gnesna (Gniezno), Cracovia (Kraków) i Varsovia (Warszawa) można za 2,1 tys. zł kupić w Poznaniu, w Krakowie i w Warszawie.
— Są pierwszymi polskimi zegarkami z naciągiem automatycznym, czyli działającym, gdy poruszamy ręką. Wszystkie mają indywidualne oznakowania numeryczne, poprzedzone pierwszymi literami nazw. Chronologicznie Gnesna G01/09 jest tym samym numerem jeden naszej manufaktury — opowiada Krzysztof Janczak.
Ze znakiem krzyża
Watch Center — mała pracownia zegarmistrzowska Milana Koneckiego przy Kupieckiej 37b w Zielonej Górze. W niej powstawały Gnesna, Varsovia i Cracovia. Tam mieści się też pierwszy autoryzowany serwis Polpory.
Krzysztof Janczak trafił do Milana Koneckiego rok temu. Przedtem przez lata pracował w serwisie dużej hurtowni zegarmistrzowskiej. Przez jego ręce przewinęły się dziesiątki marek — od najdroższych po tańsze. Od tych, które bezwzględnie wykorzystują renomę i kosztują krocie, choć mają plastik w środku, po te, które naprawdę są prawdziwymi „szwajcarami”.
— Doświadczenie to pozwoliło mi założyć własny zakład i nawiązać współpracę z Krzysztofem — opowiada Milan Konecki.
Wytworzenie jednego zegarka dla Polpory zajmuje jakieś trzy tygodnie.
Początki manufaktury sięgają I połowy 2006 r. Krzysztof Janczak zapewnia, że pozyskanie świetnego fachowca do jego projektu było najtrudniejszą częścią przedsięwzięcia.
— Najpierw projektowałem cyferblaty, bo one przynajmniej w 80 proc. przyczyniają się do tego, jak wygląda i jak jest widziany zegarek — mówi Krzysztof Janczak.
W mechanicznych zegarkach Polpory Janczak i Konecki zastosowali sprawdzony i solidny kaliber ETA 2824-2. Ten wyposażony w datownik automatyczny werk dostarcza szwajcarska firma z Grenchen, specjalizująca się w produkcji mechanizmów dla wielu znanych producentów. Każdorazowe pełne nakręcenie sprężyny zapewnia około 40 godzin pracy. Mechanizm można śledzić, bo zegarek ma przeszklone denko.
Zabezpieczenie przed wilgocią i kurzem gwarantuje wodoodporna (do 30 m głębokości) koperta z wysokiej jakości stali. Uzupełnieniem jest czarny, wytłaczany pasek ze skóry cielęcej — w spodniej części sygnowany napisem Polpora i znakiem krzyża. Krzyż jest nie tylko na pasku, lecz także na cyferblacie, koronce i sprzączce (choć nie we wszystkich modelach).
— Uzupełniony okręgami krzyż równoramienny stosował na pierwszych monetach Mieszko I. To także nasz hołd dla Szwajcarii — mówi Krzysztof Janczak, pokazując rysunki w zeszycie A4 w kratkę, zawierącym niemal pełną dokumentację projektową Gnesny, Varsovii i Cracovii.
Pasja z rozsądkiem
Milan Konecki wspomina jedną z prób.
— Poddaliśmy kopertę zegarka surowemu testowi wodoszczelności — ciśnieniu o wiele wyższym niż to, które dopuszczamy normalnie. Poddał się cylinder urządzenia i po prostu pękł, a koperta, jej szafirowe szkiełka i koronka wytrzymały próbę — uśmiecha się zegarmistrz.
W jednej z zielonogórskich cukierni Krzysztof Janczak (już bez Milana Koneckiego) uchylił rąbka tajemnicy, skąd jego fascynacja zegarkami, pomysł na manufakturę i pieniądze na produkcję.
— Lubię zegarki, bo żyją. Tykają. Poczułem to już jako dziecko, kiedy w ogromnej szufladzie dziadka znalazłem zegarek, rozkręciłem go i zepsułem. Doczekał się naprawy dopiero po kilku ładnych latach — uśmiecha się Janczak.
Studiował w Niemczech ekonomię. Doradza polskim firmom, jak nie dać się zjeść na trudnym rynku zachodnich sąsiadów. Niemieckim też doradza — w sprawach polskiego rynku.
— Tak zarobiłem pieniądze na uruchomienie Polpory. Trzeba było ich sporo i to w gotówce, bo firmie na starcie zagraniczny partner kredytu kupieckiego nie da. Z doradztwa nie zamierzam rezygnować. Przynajmniej do czasu, gdy sprawy i rozmiar Polpory czy związane z nią wyjazdy nie pozwolą na robienie niczego innego. Do tego fascynującego biznesu podchodzę spokojnie — zarzeka się Krzysztof Janczak.
Co to znaczy spokojnie? 27 zegarków i koniec?
— Zastanawiamy się, jak będą wyglądały następne modele. Na razie czekamy do wiosny, by zobaczyć, jak się sprzedadzą pierwsze egzemplarze. Do dziś poszło 30 proc. Takiej marki nie buduje się w rok, lecz przynajmniej przez dekadę — wyjaśnia Krzysztof Janczak.
Ma rację. Antoni Norbert Patek, hrabia Prawdzic — polski zegarmistrz i założyciel firmy Patek Philippe & Co., jednej z najbardziej ekskluzywnych marek zegarków — zaczynał w Genewie w 1839 r. Jego zegarki sławne stały się 12 lat później, kiedy firma dostała złoty medal na Wystawie Światowej w Londynie. A potem pozostało nanizywanie paciorków tradycji i jakości. Owocujące renomą. n
Na nodze miss Polonii
Zegarki Polpory z limitowanej serii można kupić w Poznaniu: w salonie K. Banaszak — zegarmistrz, w Krakowie: w salonie TiW Strojny oraz w Warszawie: w salonie Od Czasu do Czasu.
Z niekonwencjonalnych pomysłów słynie stołeczny sprzedawca Władek Meller. W czerwcu przewalcował — zebrane w sklepie od klientów — podróbki szwajcarskich czasomierzy. 14 grudnia gościła u niego miss Polonia Barbara Tatara.
— Na dużym plakacie złożyła autograf. Musiała stanąć na podeście, by go podpisać. Rzucając naturalnym męskim spojrzeniem na damskie nogi, lekko się zdumieliśmy. Otóż prócz zegarka na nadgarstku miss Polonia nosi także zegarek na nodze — wspomina Władek Meller.
Piękno z dawnych lat
Zegarki z Polpory nawiązują do stylu lat 50. XX w. Krzysztof Janczak twierdzi, że „rozwiązania z tamtych czasów emanują niesłychaną prostotą i jednoczesnym pięknem, którego często brakuje dzisiejszym chronometrom”. Pierwszy mechaniczny czasomierz kupił po II roku studiów za granicą: model z manufaktury w szwajcarskim Biel.
